WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Tag: styl życia

Jak zrobić hummus – przepis dla początkujących

Uwielbiam pasty do chleba. Urozmaicają śniadanie, są sycące i nigdy się nie nudzą. Ich przygotowanie nie wymaga specjalistycznych sprzętów, no może poza blenderem. Można zmieszać pozornie niepasujące do siebie składniki i nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki powstaje pyszne smarowidło do chleba.

Czytaj dalej

Masaż – dlaczego warto się wybrać, jak przebiega i jak się do niego przygotować?

Zauważyłam pewną zależność. Dbamy o swoją zewnętrzną stronę, kupując nowe ubrania i kosmetyki, ale zapominamy o sobie jako o ciele i wewnętrznych narządach. Rzadko kiedy robimy rutynowe badania, kiedy nic się nie dzieje. Nie zwracamy uwagi na to, by praktykować medytację, muzykoterapię, lub inne formy zrzucenia z siebie balastu jakim jest stres. Nie chodzimy do SPA i na masaże, bo wydaje się to nam zbyt drogie i zarezerwowane jedynie dla bogaczy.

Czy to nie śmieszne, że na nowy puder lekką ręką wydajemy 200 czy 300 złotych, a na masaż czy odnowę biologiczną żałujemy sobie 100 – 150 zł miesięcznie? Ostatnio rozmawiałam o tym z mężem, który stwierdził, że najpierw powinniśmy dbać, o to co nam najbliższe – narządy, wewnętrzne ciało, a dopiero później oglądać się za przyozdobieniem owego ciała w nowe szmatki i kosmetyki. Mądre, prawda?

Już od dawna rozglądałam się za masażem, bo pracy przy dziecku jest dużo, a na relaks nie ma za dużo wolnego. Poza tym nosząc dziecko, które waży 10 kg w pewnym momencie kręgosłup odmawia posłuszeństwa. Przeglądałam oferty hoteli i mniejszych salonów masażu. W końcu zdecydowałam się na masaż u fizjoterapeuty masażysty, który zajmuje się też sportowcami. Skąd taki wybór?

Przede wszystkim zależało mi na porządnym rozmasowaniu bolących miejsc, a mniej na klimacie typu świece czy aromaterapia. Dodatkowo chciałam oddać się w ręce wyspecjalizowanej osoby, która ma doświadczenie w masowaniu. Czasem słyszy się, że ktoś nieumiejętnie wykonał masaż i „pacjent” nabawił się dolegliwości. Zwracałam także uwagę na cenę zabiegu. W hotelach masaże są bardzo drogie, ponieważ płaci się za prestiż i ilość gwiazdek. Masaże godzinne wahają się od 200-300 zł. W salonach masażu kwota ta jest niższa, ok 120-150 zł. Ja zapłaciłam za swój godzinny masaż 80 zł. Widzisz różnicę prawda?

Wybierając się na taki zabieg warto zastanowić się też na których partiach ciała najbardziej nam zależy. Ja wybrałam masaż klasyczny, ale od razu poinformowałam masażystę, że najbardziej newralgicznymi miejscami są kark i łydki. Dzięki temu masażysta mógł poświęcić tym partiom więcej czasu i porządnie je rozmasować. Na pozostałe partie ciała również wystarczyło czasu, więc jestem podwójnie zadowolona.

Jak przygotować się do masażu?

Umawiając się na masaż warto od razu zapytać jakie zastaniemy warunki. Czy są prysznice i jednorazowa bielizna czy też masowani będziemy w swojej. Dzięki temu unikniemy rozczarowań czy nieporozumień. Nie muszę chyba wspominać, że przed masażem należy wziąć prysznic ( na miejscu lub w domu). Depilacja nóg i pach również jest sprawą oczywistą. Warto też ustalić jak daleko może posunąć się w masowaniu masażysta. Są gabinety gdzie masowany jest również brzuch i okolice biustu, a są i takie gdzie te partie są pomijane. Myślę, że dla własnego komfortu lepiej ustalić to zawczasu, niż później stresować się na łóżku podczas zabiegu. Warto również przyjść do gabinetu 15 minut wcześniej. Zazwyczaj wypisywana jest karta i/ lub ankieta oraz ustalane szczegóły masażu.

Jak wygląda masaż?

Mój klasyczny masaż całego ciała trwał godzinę. Po wejściu do gabinetu masażysta wyszedł na chwile, abym mogła spokojnie się rozebrać, owinąć w ręcznik i położyć na łóżku. W tym gabinecie nie było jednorazowej bielizny. Zostałam więc w swojej – topless, ale owinięta ręcznikiem. Po chwili zapukał do drzwi, aby uprzedzić swoje wejście i wszedł do pokoju. Odwinął ręcznik na tyle, by plecy były odsłonięte, a dół ciała nadal był okryty. Dzięki temu jest bardziej komfortowo, ale też cieplej. Masażysta zaczął masaż od pleców. Rozmasowywał kawałek po kawałku najpierw prawą potem lewą część, aż w końcu całe plecy. Używał do tego oliwki do masażu. Uprzedziłam go, żeby zwrócił uwagę na kark i łydki. Po masażu pleców, rozmasował też szyję. Następnie przeszedł do łydek i ud. Momentami masaż był naprawdę bolesny, ale udało mi się wytrzymać. Zawsze jednak można zwrócić uwagę, aby masaż był wykonywany delikatniej. Kolejnym etapem był masaż z przodu – ponownie łydki i uda, a także całe ręce – od dłoni do ramion. Przekręcanie się z brzucha na plecy odbyło w pełnym komforcie. Masażysta trzyma ręcznik na tyle wysoko, że nic nie widzi, więc możemy spokojnie się obrócić. Zaraz po tym jesteśmy ponownie przykrywani ręcznikiem. W tym gabinecie masaż nie obejmował brzucha i dekoltu, a także twarzy czy głowy. Wykonany był bardzo dokładnie i pomimo bólu czułam się zrelaksowana. Jestem bardzo zadowolona z odbytego zabiegu i tak sobie myślę, że chyba warto odkładać pieniądze, aby raz w miesiącu lub raz na dwa zafundować sobie taką przyjemność. To doskonały sposób na relaks, pozbywamy się stresu, a także toksyn. Jest to także dbałość o ciało i tą wewnętrzną jego stronę czyli narządy – mięśnie i kręgosłup.

A ty chodzisz na masaż? Jak często? Jaki zabieg zazwyczaj wybierasz?

Eksperymentuję! A ty? Poeksperymentuj z nami!

Czy
masz wrażenie, że czas pędzi niczym maratończyk, a Ty, jak
śliwka w kompot wpadłaś/eś w wyścig szczurów i nie bardzo
możesz z niego wyjść? A może czujesz, że Twoje życie to
codzienna pogoń nie wiadomo za czym?

Co sezon kupujesz nowe
buty, które po dwóch miesiącach się rozlatują? Kolor spiera
się z Twoich ubrań już po trzech praniach? A może
dowiedziałaś/eś się właśnie, że Twojej drukarki nie opłaca
się naprawiać, ponieważ taniej wyjdzie kupić nową? Nie denerwuje
Cię wszechobecna mania kupowania? Nie masz czasem wrażenia, że
Twoim życiem sterują producenci, którzy stale chcą Ci
coś sprzedać. A może całe rzesze marketingowców, których
zatrudnili, aby ten cel osiągnąć? Irytują Cię informacje,
jakimi jesteś codziennie bombardowany? Dostrzegasz coraz wyższe
sterty śmieci porozrzucane w parku, gdzie spacerujesz? A może
denerwuje Cię permanentny nieporządek w Twoim domu? Albo
marnujesz sterty jedzenia, w pełnej świadomości, że gdzieś
tam w odległych krajach wiele niewinnych dzieci głoduje? Czy
nie masz wrażenia, że świat naprawdę oszalał? I, że mógłby
się choć na chwilę zatrzymać? I że jakby się zatrzymał,
to byłby zaskoczony? I już nie chciałby tak pędzić?


Chcesz się dowiedzieć
czegoś o sobie samym?
Chcesz zmienić na lepsze świat, w którym
żyjesz?
Masz pomysł od czego zacząć?
Co powiesz na to, aby
zacząć zmieniać się już teraz i tę zmianę rozpocząć od
siebie? Od swojego prywatnego, małego świata? Co powiesz na to
aby zwolnić, przemyśleć  dziedziny swojej codzienności
i zacząć żyć bardziej świadomie?
Jeśli chcesz, możemy to
zrobić razem! 
Jest
nas już 7! Wspólnie z Kasią (ograniczamsie.com),
Julią (nanowosmieci.pl),
Martą (veganama.pl)
Agnieszką (chatkababyjogi.wordpress.com),
Ulą (panistrzelec.pl),
Kasią (innooka.pl)
chcemy Cię dziś zaprosić do eksperymentowania!
Zadanie jest naprawdę
proste:


Proponujemy jeden temat w miesiącu. Jedną dziedzinę
życia, której przez cztery tygodnie będziemy się bacznie
przyglądać, nad którą w danym miesiącu będziemy wspólnie
pracować! Od Ciebie zależy co w swoim życiu poprawiasz, w jaki
sposób je ulepszasz, gdzie robisz przemeblowanie, co dodajesz,
z czego zrezygnujesz! I najważniejsze – co zostaje na stałe w
Twojej codzienności! Motywujemy się nawzajem do działania,
dzielimy się pomysłami, wymieniamy doświadczenia i co
najważniejsze: wspólnie zmieniamy rzeczywistość! Co Ty
na to?

Poprzednie tematy podjęte
w ramach akcji, możesz przeczytać u dziewczyn: 
  • Elektronika
    – świadome korzystanie z wynalazków współczesności  –
     czytaj np. u Kasi (KLIK)
  • Idea
    zero waste – polecam artykuł Uli (KLIK)
  • Aktywność
    fizyczna – zobacz tutaj (KLIK)
  • Wdzięczność i
    motywacja – przeczytaj u Kasi (KLIK)

Temat na luty to kobiecość/seksualność. 
Jak
możesz dołączyć do akcji:
1.
Przeczytaj, jak brzmi wyzwanie i co mamy na jego temat do
powiedzenia.
2.
Przemyśl czy chcesz w danej dziedzinie coś zmienić i dlaczego.
3.
Zastanów się w jaki sposób możesz to zrobić.
4.
Działaj!
5.
Podziel się swoim pomysłem lub jego realizacją z innymi –
poprzez notkę na swoim blogu, post na Facebooku lub fotkę na
Instagramie (hashtag #eksperymentujesz).
6.
Podlinkuj swoje poczynania w poście dedykowanym eksperymentowaniu –
tu lub na blogach pozostałych dziewczyn: u Kasi (ograniczamsie.com), Julii (nanowosmieci.pl), Marty (veganama.pl) Agnieszkąi (chatkababyjogi.wordpress.com), Uli (panistrzelec.pl), Kasii (innooka.pl) Tak,
aby każdy biorący udział w akcji mógł do Ciebie dotrzeć.
7.
Po miesiącu wprowadzania zmian przemyśl temat na nowo i spróbuj
eksperyment podsumować: Jak Ci poszło? Czy chcesz wprowadzone
zmiany zatrzymać w swoim życiu na stałe? A może zupełnie Ci to
niepotrzebne? Co się zmieniło? Z czym były największe trudności?
Gdzie można coś jeszcze poprawić?
8.
Ciesz się z faktu, że zmieniasz świat na lepsze!

Zapraszamy!

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook