Kuchnia Zero Waste – Nie marnuję – daję produktom drugie życie

Temat Zero Waste czy chociażby Less Waste jest teraz bardzo modny. Coraz więcej kawiarni serwuje napoje do własnego kubka (nawet dając przy tym rabat), można zrobić zakupy do własnych pojemników czy też znaleźć w sprzedaży zamienniki bardziej eko – kosmetyki bez opakowań, na wagę, metalowe golarki zamiast plastikowych, wielorazowe płatki kosmetyczne, podpaski itp. Część z tych rzeczy wykorzystuję i u siebie w domu, ale nie zapominam też o czymś równie istotnym. O co chodzi? O temacie Kuchnia Zero Waste przeczytasz w dzisiejszym poście.

Super, że nasz rynek jest tak bogaty w bezśmieciowe gadżety, że mamy takie wspaniałe możliwości, ale to po części taka moda i lans. Firmy prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych produktów less waste i super! Ale myślę, że nie można zapominać o tym co jest u podstaw, co zawsze nas dotyczyło i nigdy nie przestanie dotyczyć. Moda na gadżety minie, powstaną nowe, ale temat wyrzucanego jedzenia zawsze był, jest i będzie.

Kuchnia Zero Waste  – Stare a nowe…

Świeże i pachnące produkty zawsze smakują najlepiej, ale te już kilkudniowe i niekoniecznie wizualnie apetyczne – mniej. Podwiędłe warzywa, pomarszczone owoce, czerstwy chleb czy kilkudniowa zupa kolą w oczy, bo z jednej strony żal wyrzucić, a z drugiej nie ma na nie chętnych. Drugą sprawą są ogromne ilości takich produktów w sklepach. Część marketów ma obowiązek wyrzucać podwiędłe warzywa i owoce, tak jakby to psuło ich wizerunek (?) część przecenia takie towary, lokując w wydzielonych strefach w dziale. Czy to, że banan ma ciemną skórkę, a por lekko zwiędnięte liście oznacza, że nie ma już w nich witamin i aromatu? Oczywiście, że nie! Oznacza to tylko tyle że przyjechała nowa partia świeżych produktów i „stare” nie są już nikomu potrzebne. To przykre, ale prawdziwe.

Ja sprzeciwiam się takiemu postępowaniu, bo zbyt wiele osób głoduje i zbyt wiele się wyrzuca jeszcze dobrych i wartościowych produktów, a wciąż za mało się mówi o tym, że można to przerabiać i nie marnować.

 

 

Kilka dni temu na Instastories pokazałam wam zdjęcie warzyw i zapytałam czy te produkty wyglądają na świeże czy też widać, że leżały już kilka dni. Spośród 49 osób większość z was stwierdziła, że widoczne na zdjęciu warzywa wyglądają na świeże (56%). Pytanie było podchwytliwe i domyślam się, że część z was mogła być zdezorientowana i celowo odpowiedzieć, że warzywa są już „stare”. Nie wchodząc w szczegóły i tak większość odpowiedziała, że warzywa ze zdjęcia są świeże. W rzeczywistości widoczne na zdjęciu warzywa zostały kupione na przecenie z myślą o tym, że zrobię z nich leczo lub przepyszny sos do makaronu. 

Jedzenie z przeceny – czy warto

To głównie warzywa, owoce ale też nabiał i produkty suche. Na opakowaniach mają już krótką datę ważności, więc sprzedawca nie może ich trzymać i sprzedawać po terminie. W rzeczywistości nawet jeśli ta data minie z produktami nic się ni stanie, bo co może się stać z makaronem, którego data ważności minęła miesiąc temu? Jogurt dwa dni po terminie, przechowywany w prawidłowych warunkach (lodówka) także jest zdatny do jedzenia. Warzywa i owoce są również dobre, ale czasem mogą mieć jakieś plamy, być bardzo dojrzałe (banany, brzoskwinie, winogrona) lub po prostu leżały długo, aż przyjechała nowa partia i ze starymi coś trzeba zrobić.

Dlaczego warto kupować przecenione produkty

Przede wszystkim dlatego, że są to nadal wartościowe produkty, a cena ich jest dużo niższa ( od 30 nawet do 70%). Poza tym kupując takie warzywa, nabiał czy produkty suche przyczyniamy się do ograniczenia odpadów. Sklep, który nie sprzeda towarów po dacie ważności albo oddaje je do producenta, albo wyrzuca. Czasem pracownicy mogą odkupić je za niewielkie pieniądze, ale nie wszystkie sklepy to praktykują. Poza tym przecenione nie zawsze oznacza stare, z krótką datą ważności. To często produkty w pewnym stopniu niekompletne, mają np rozerwane pudełko a poza tym wszystko z nimi OK.

Na co trzeba uważać?

Jeśli kupuję coś przecenionego zawsze sprawdzam w jakim stanie są te produkty. Czy nie są spleśniałe, zgniłe, czy są hermetycznie zamknięte i kompletne. Kupuję tylko tyle ile sama dam radę przerobić czy zjeść. Jeśli kupuję warzywa czy owoce od razu w głowie układam jadłospis i zużywam te produkty jako pierwsze. Z warzyw ( marchew, papryka,pomidory czy cukinie) robię leczo czy sos do makaronu, nastawiam zupę. Z owoców tego samego dnia robię dżemy, przeciery czy smoothie do bieżącego spożycia. Nabiał od razu przerabiam – na pasty do chleba, farsz do naleśników czy piekę ciasto. Suche produkty jak mąka, herbata czy makaron mogą poleżeć, ale też staram się ustawić im priorytet zużycia w pierwszej kolejności.

Gdzie szukać przecen?

W hipermarketach i małych sklepach najczęściej są w wydzielonej części. Nabiał przy lodówkach w wózku sklepowym czy na wydzielonej półce z oznakowaniem PRZECENA. Owoce i warzywa w osobnych koszach na dziale, produkty suche albo na swoich działach z oznaczeniem PRZECENA/RABAT lub gdzieś na hali sklepowej w wydzielonym na przecenę miejscu.

Kupując te produkty można powiedzieć, że korzyść jest podwójna – można kupić więcej i wydać mniej, oraz przyczynić się do mniejszego marnotrawstwa jedzenia na świecie.

To pierwszy post na temat Kuchnia Zero Waste. Wkrótce na blogu pojawią się wartościowe wpisy z przepisami jak wykorzystać jedzenie dając im drugie życie. Zapraszam!

Jakie jest twoje zdanie na ten temat? Czy Kuchnia Zero Waste to znany ci temat?

Dziękuję, że odwiedziłaś/aeś mój blog i  artykuł Kuchnia Zero Waste cię zainteresował. Na jego przygotowanie poświęciłam swój czas i będzie mi miło, jeśli dasz mi znać, że tekst zainspirował cię lub okazał się wartościowym. Możesz to zrobić pisząc komentarz tu pod postem lub udostępniając wpis w Mediach Społecznościowych (Facebook, Instagram itp).

Facebook
Przeczytaj poprzedni wpis:
Warsztaty tworzenia kosmetyków naturalnych – Gdynia – 27 września 2018

We wrześniu żegnamy lato, więc warsztaty będą bardzo kolorowe, kwiatowe i pachnące! Zapraszam na wyjątkowe warsztaty naturalnych kosmetyków! Tym razem w...

Zamknij