WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Tag: naturalne kosmetyki (page 1 of 3)

Mój wieczorny rytuał oczyszczania twarzy – maseczka – peeling Vianek – porównanie dwóch produktów

Do wieczornego demakijażu i pielęgnacji twarzy podchodzę z dużą dokładnością. W końcu po całym dniu na twarzy zbiera się kurz i sebum, a przy cerze mieszanej łatwo o niespodzianki w postaci krostek lub zapchane pory i zaskórniki. Dlatego zawsze wieczorem wykonuję dokładny demakijaż z pomocą płynu micelarnego, który zawsze zmywam wodą i nakładam na twarz żel do mycia. Oprócz tego kilka razy w tygodniu wykonuję peeling i stosuję maseczki (oczyszczające, nawilżające lub odżywcze). Cenię sobie wygodę i dlatego szukam kosmetyków typu 2 w 1, aby za jednym zamachem wykonać dwie czynności. Ostatnio zachwyciły mnie produkty 2 w 1 z firmy Vianek. Są to maseczki z peelingiem, które działają dwutorowo. A jak? O tym w dalszej części postu.

Czytaj dalej

Naturalne kosmetyki na Walentynki – DIY – Walentynkowe serduszka kąpielowe

Już za 10 dni Walentynki. Warto zawczasu się do nich przygotować i sprawić niespodziankę drugiej połowie. Bukiet kwiatów, kolacja przy lampce wina a może romantyczna kąpiel? Dziś zapraszam was do zrobienia walentynkowych serduszek kąpielowych. Idea jest taka by poukładać na tafli wody te maślane serduszka, które dadzą nie tylko wyraz naszej miłości i troski o drugą osobę, ale też zadbają tak przyziemnie o skórę naszej drugiej połowy. Serduszka to samo dobro: masło shea, kakaowe, kokosowe oraz oliwa z oliwek. Zapobiegną przesuszaniu się delikatnego naskórka, a olejki eteryczne, dodane do serduszek, będą oddziaływać na zmysły. 

Składniki na 20 serduszek

  • 2 łyżki masła shea

  • 1 łyżka masła kakaowego

  • 2 łyżki wosku pszczelego białego

  • 4 łyżki oleju kokosowego

  • 1 łyżka oliwy z oliwek

  • olejek eteryczny (opcjonalnie) – 20-30 kropel – ja wybrałam Czarną Orchideę z Zielonego Klubu

  • silikonowa foremka na balsamy w kształcie serc

  • czerwony brokat (opcjonalnie) do dekoracji ( do kupienia w sklepach papierniczych)

Masło shea, kakaowe, wosk i olej kokosowy roztapiamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Dolewamy oliwę i  i dokładnie mieszamy. Po lekkim przestudzeniu dolewamy olejek zapachowy. Całość przelewamy do foremki. Trzeba być bardzo ostrożnym i wlewać masę jedynie na dno formy, aby serduszka były jak najcieńsze i mogły unosić się na powierzchni wody. Do mojej formy wlewałam po 2 łyżki stołowe masy, ale forma formie nie równa, więc sami musicie ocenić.

Silikonową formę wstawiłam do lodówki i już po 30 minutach serduszka były gotowe. Można włożyć foremki do zamrażarki, dzięki czemu serca szybciej zastygną i łatwiej będzie je wyciągnąć z foremki. Gotowe serduszka kąpielowe można posypać czerwonym brokatem – tak dla ozdoby i wprowadzenia w typowy klimat Walentynek. Do wanny pełnej wody wkładamy 5-7 serduszek, które jeśli tylko będą cienkie, będą unosić się na wodzie i powolutku roztapiać. Masełka zadbają o kondycję naskórka, a olejek zapachowy rozpieści wasze zmysły.

To jak jesteście gotowi na Walentynkowe szaleństwa?

6 urodziny bloga i zaproszenie

Kochani! Dziś jest wyjątkowy dzień. Tort, świeczki i szampan na stole, bo oto Wielki Kufer, moje pierwsze dziecko, obchodzi 6 urodziny! Tak, tak, dokładnie 6 lat temu – 24 stycznia 2012 roku opublikowałam pierwszy post na blogu Wielki Kufer. 6 lat to kawał czasu, dzieci w tym wieku rozpoczynają naukę w zerówce, hehehe. Jaki był ten czas dla mnie i dla mojej strony? Co się zmieniło? Jak ja postrzegam teraz blogowanie? Zapraszam na podsumowanie.

Czytaj dalej

Pierwsza pomoc w przeziębieniu, katarze czy bólu głowy – aromatyczne woski do kominków

Ostatnio doznałam olśnienia. Przeglądając Pinterest zobaczyłam białe kostki – identyczne jak te od białej czy gorzkiej czekolady. Był do kosmetyk do kąpieli czy coś w tym rodzaju. I wiecie co? Przypomniało mi się, że mam taką formę do odlewów. No nie byłabym sobą gdybym zaraz nie wpadła na pomysł jak tą formę wykorzystać. A że mamy teraz okres przeziębień i ogólnego rozbicia, w formie powstały genialne i banalnie proste w wykonaniu kostki do inhalacji. Najlepiej sprawdzą się roztopione w kominku. Takim małym, do którego wlewa się odrobinę wody i wkrapia esencję zapachową, albo topi zapachowe woski. Moje woskowe kostki to coś podobnego, tyle tylko, że mają misję walki z zimową chandrą i przeziębieniem. Jest duuużo mięty i eukaliptusa, który dodaje energii. Drugie skrzypce gra tymianek, który jest idealnym pomocnikiem podczas kataru i przeziębienia. Jest odrobina goździków i jałowca tak do smaku, żeby było bardziej „pikantnie”.

Aby przygotować 6 kostek do inhalacji potrzebujemy:

  • 5 płaskich łyżek wosku sojowego
  • 10 kropli olejku goździkowego
  • 12 kropli olejku jałowcowego
  • 20 kropli olejku tymiankowego
  • 30 kropli olejku miętowego
  • 30 kropli olejku eukaliptusowego

Wosk wkładamy do małej miseczki (odpornej na wysoką temperaturę) i podgrzewamy w kąpieli wodnej. Kiedy wosk przybierze płynną konsystencję wkrapiamy olejki eteryczne i za każdym razem mieszamy. Kupując olejki upewnij się, że są przeznaczone do aromatyzacji pomieszczeń i do zastosowania w kosmetyce (np. do masażu). Płynny wosk przelewamy do foremek. Ja użyłam takiej formy jak tabliczka czekolady, ale takie do kostek lodu również będą OK. Gotową formę wkładamy do lodówki na 30 minut lub czekamy aż wosk stężeje w temperaturze pokojowej. Gotowe kostki wyjmujemy z formy i wkładamy do ceramicznego kominka. Zapalamy świecę, która w kominku rozpuści kostki do inhalacji. Zapach będzie unosił się w całym pomieszczeniu, ale warto kominek postawić najbliżej miejsca, w którym przebywamy. Dzięki temu szybciej poczujemy się lepiej, powróci energia, a zapchany nos przestanie nam dokuczać. Pamiętaj jednak by nie pochylać się nad kominkiem i nie wdychać bezpośrednio. Ciepły wosk może poparzyć skórę lub błony śluzowe. 

Według mnie proporcje podane powyżej są idealne. Woski wyszły w sam raz, nie są ani za słabo wyczuwalne, ani zbyt duszące. Celowo wybrałam jako główne: miętę i eukaliptus, aby dodawały energii, której w okresie przeziębienia brakuje. Olejek goździkowy jest bardzo ostry, dlatego w kostkach jest tylko symbolicznie, tak dla smaku. Jałowiec i tymianek świetnie wpływają na zapchane nosy, odblokowują je i koją ból głowy, dlatego zajmują drugie miejsce.

Antysmogowe kosmetyki: kąpiel i maseczka oczyszczająca – DIY

Dużo się teraz słyszy o smogu i zanieczyszczeniu powietrza. Gęsta mgła utrudnia normalne funkcjonowanie, ciężko się oddycha i nie ma mowy o dobrym samopoczuciu. Znawcy straszą nas chorobami spowodowanymi przez smog. Zalecają oczyszczać powietrze i hodować w domu zielone rośliny, które będą wzbogacać pomieszczenia w tlen. Ja idę o krok dalej i oprócz wyżej wspomnianych, polecam też regularnie oczyszczać skórę z nagromadzonych toksyn. Szczególnie wartościowa w tym przypadku jest glinka niebieska, która ma działanie detoksykacyjne, oczyszczające z zanieczyszczeń. Na jej bazie można przygotować bardzo dobrze działającą maseczkę lub dodać glinkę do kąpieli. Jak przygotować te dwa antysmogowe kosmetyki?

Detoksykacyjna kąpiel w wannie

Bardzo dobre efekty przyniesie kąpiel  w ciepłej wodzie z dodatkiem ok. 200 g glinki na wannę. Taki zabieg powinien trwać nie dłużej niż 15 minut. Przeprowadzany regularnie, np. raz w tygodniu, wspiera procesy oczyszczające skórę z nagromadzonych toksyn, uzupełnia niedobory mineralne w organizmie i zwalcza różnorodne schorzenia: AZS, trądzik, stany zapalne czy łupież.

Antysmogowa maseczka oczyszczająca

Detoks skóry twarzy jest szczególnie polecany osobom, które przebywają w trudnych warunkach. Duże natężenie zanieczyszczeń, smog, praca w klimatyzowanych pomieszczeniach bez dostępu do dziennego światła, palenie papierosów czy duże dawki leków na stałe nie mają obojętnego wpływu na naszą skórę. Warto regularnie sięgać po glinkę niebieską, która jak odkurzacz będzie wyciągała zanieczyszczenia z naskórka. Już po pierwszym zabiegu odczujesz różnicę. Skóra będzie gładsza, bardziej elastyczna i po prostu zdrowsza. Jak w takim razie przygotować ten cudowny zabieg?

Potrzebujemy:

  • 3 łyżki niebieskiej glinki (szukaj w sklepach zielarskich, sklepach z żywnością bio lub przez internet)
  • 3 łyżki wody lub ziołowego naparu
  • 3 łyżki oleju migdałowego

Do plastikowego pudełeczka wsyp glinkę i dodaj wodę oraz olej migdałowy. Mieszaj energicznie aż do uzyskania gładkiej masy ( konsystencja pasty do zębów). Powstałą maseczkę nakładaj 2 razy w tygodniu na oczyszczoną skórę i odczekaj 10-15 minut. Po upływie 15 minut zmyj maseczkę z twarzy kolistymi ruchami i nałóż krem.

Data ważności: 2 tygodnie, przechowywanie: chłodne i suche miejsce.

Nie dopuszczaj do zasychania maski na twarzy. Jeśli czujesz, że maseczka ściąga naskórek, spryskaj twarz wodą termalną lub ziołową herbatą w butelce z atomizerem. Maseczka zasychająca na twarzy wysusza naskórek, ponieważ wyciąga wodę z głębszych jej warstw.

Stosując regularnie antysmogowe kosmetyki: maseczkę i/lub kąpiel na pewno zauważysz różnicę. Mniej zanieczyszczeń, zdrowszą skórę i lepsze samopoczucie. Warto spróbować, tym bardziej, że są to w 100% naturalne kosmetyki, które przygotujesz samodzielnie w domu za niewielką cenę.

 

Ekocuda – Targi Kosmetyków Naturalnych – już w marcu w Gdańsku!

Kochani! Wspaniała wiadomość dla wszystkich miłośników naturalnych kosmetyków. Już 17 i 18 marca w Gdańsku na terenie Centrum Stocznia Gdańsk odbędą się Targi Kosmetyków Naturalnych – EKOCUDA. Odkładajcie pensję i notujcie zachcianki kosmetyczne!

Czytaj dalej

Kosmetyki inspirowane ajurwedą – szampon, mleczko do demakijażu, krem pod oczy i krem do stóp – Biotique

Ostatnio mam szczęście do dobrych i niszowych kosmetyków. Jakiś czas temu w moje ręce wpadły naturalne kosmetyki Biotique, inspirowane ajurwedą. Dziś opiszę działanie mleczka do demakijażu, szamponu, kremu pod oczy i kremu do stóp, które używałam przez ostatnie miesiące. Wszystkie te produkty znajdziesz w sklepie Magiczne Indie.

Czytaj dalej

Zrobiłam prawdziwe naturalne mydło!

Odkąd zajmuję się tworzeniem naturalnych kosmetyków zawsze marzyło mi się wyprodukowanie swojego naturalnego mydła. Wiedziałam jednak, że jest to dość skomplikowane zajęcie i trzeba być bardzo ostrożnym. Jest to bowiem prawdziwy warsztat chemika i mamy tu do czynienia z mieszaniem ługu, który jest żrący. Nie mogłam jednak poprzestać na marzeniach i w końcu podjęłam wyzwanie. Przeczytałam wiele artykułów i wpisów na blogach mydlarskich, aby się dobrze przygotować. Postawiłam na mydła twarde czyli na bazie oleju i wodorotlenku sodu. Kupiłam wszystkie potrzebne składniki i ochronne okulary, i przystąpiłam do działania. Przeglądając wiele stron z przepisami na pierwsze mydło wybrałam ten, ponieważ wydał mi się najlepiej opisany. Robiąc mydło po raz pierwszy, człowiek ma nieskończenie wiele pytań i obaw czy dobrze miesza, odważa składniki, więc przepis na mydło musi być opisany szczegółowo i w możliwie jak najprostszy sposób. 

Jakich składników użyłam?

Na moje pierwsze mydło użyłam (na 1kg mydła)

  • 250g – oleju kokosowego (25%)
  • 400g – oliwy z oliwek (40%)
  • 150g – oleju z pestek winogron (15%)
  • 200g – masła kakaowego (20%)
  • 375 ml wody destylowanej
  • 134 g wodorotlenku sodu

Aby wyliczyć procent wody i ilość wodorotlenku sodu, korzystałam z tego kalkulatora mydlanego

Cały przepis krok po kroku znajduje się na podlinkowanym wyżej blogu. Odsyłam was tam, jeśli chcecie zrobić swoje pierwsze mydło. Autorka bloga Kraina Mydlanych Inspiracji poprowadzi za rękę każdego początkującego mydlarza i w swoim przepisie bardzo dokładnie opisuje cały proces mydlenia, dodawania zapachów i barwników.

A efekty są…

Ja jestem zachwycona z efektów pierwszego mydlenia. Mydła musiały leżakować 8 tygodni i powiem wam, że podglądałam je w tym czasie, bo nie mogłam się doczekać kiedy już będą gotowe do użycia. A potem było wielkie wow i już kilka kostek zużyliśmy. Mydła zrobione własnoręcznie są zupełnie inne niż te kupione w drogerii. Są dużo lepsze, bardziej tłuste i delikatniejsze dla dłoni. Nareszcie moje problemy skórne na dłoniach związane z alergią na SLS i SLES ucichły i mogę spać spokojnie.

Zrobiłam mydła w różnych formach (dużych i małych), ale najbardziej podobają mi się te małe mydełka w formie pralinek. Prawda, że są urocze?

Gorąco zachęcam, abyście spełniali swoje małe i duże marzenia. Moje o produkcji naturalnych mydeł już zrealizowałam i już mam chrapkę na nową partię mydeł. Kto wie, może niebawem pochwalę się kolejną porcją mydlanych pralinek.

Older posts

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook