Ostatnio doznałam olśnienia. Przeglądając Pinterest zobaczyłam białe kostki – identyczne jak te od białej czy gorzkiej czekolady. Był do kosmetyk do kąpieli czy coś w tym rodzaju. I wiecie co? Przypomniało mi się, że mam taką formę do odlewów. No nie byłabym sobą gdybym zaraz nie wpadła na pomysł jak tą formę wykorzystać. A że mamy teraz okres przeziębień i ogólnego rozbicia, w formie powstały genialne i banalnie proste w wykonaniu kostki do inhalacji. Najlepiej sprawdzą się roztopione w kominku. Takim małym, do którego wlewa się odrobinę wody i wkrapia esencję zapachową, albo topi zapachowe woski. Moje woskowe kostki to coś podobnego, tyle tylko, że mają misję walki z zimową chandrą i przeziębieniem. Jest duuużo mięty i eukaliptusa, który dodaje energii. Drugie skrzypce gra tymianek, który jest idealnym pomocnikiem podczas kataru i przeziębienia. Jest odrobina goździków i jałowca tak do smaku, żeby było bardziej „pikantnie”.

Aby przygotować 6 kostek do inhalacji potrzebujemy:

  • 5 płaskich łyżek wosku sojowego
  • 10 kropli olejku goździkowego
  • 12 kropli olejku jałowcowego
  • 20 kropli olejku tymiankowego
  • 30 kropli olejku miętowego
  • 30 kropli olejku eukaliptusowego

Wosk wkładamy do małej miseczki (odpornej na wysoką temperaturę) i podgrzewamy w kąpieli wodnej. Kiedy wosk przybierze płynną konsystencję wkrapiamy olejki eteryczne i za każdym razem mieszamy. Kupując olejki upewnij się, że są przeznaczone do aromatyzacji pomieszczeń i do zastosowania w kosmetyce (np. do masażu). Płynny wosk przelewamy do foremek. Ja użyłam takiej formy jak tabliczka czekolady, ale takie do kostek lodu również będą OK. Gotową formę wkładamy do lodówki na 30 minut lub czekamy aż wosk stężeje w temperaturze pokojowej. Gotowe kostki wyjmujemy z formy i wkładamy do ceramicznego kominka. Zapalamy świecę, która w kominku rozpuści kostki do inhalacji. Zapach będzie unosił się w całym pomieszczeniu, ale warto kominek postawić najbliżej miejsca, w którym przebywamy. Dzięki temu szybciej poczujemy się lepiej, powróci energia, a zapchany nos przestanie nam dokuczać. Pamiętaj jednak by nie pochylać się nad kominkiem i nie wdychać bezpośrednio. Ciepły wosk może poparzyć skórę lub błony śluzowe. 

Według mnie proporcje podane powyżej są idealne. Woski wyszły w sam raz, nie są ani za słabo wyczuwalne, ani zbyt duszące. Celowo wybrałam jako główne: miętę i eukaliptus, aby dodawały energii, której w okresie przeziębienia brakuje. Olejek goździkowy jest bardzo ostry, dlatego w kostkach jest tylko symbolicznie, tak dla smaku. Jałowiec i tymianek świetnie wpływają na zapchane nosy, odblokowują je i koją ból głowy, dlatego zajmują drugie miejsce.

(Visited 118 times, 1 visits today)