WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Category: DIY (page 2 of 8)

Woski do kominków pachnące cytrusami

Oj dawno już dawno zrobiłam te cytrusowe woski do kominków. Jakoś tak jesienną porą, kiedy chandra dała mi się we znaki i zatęskniłam za wiosną. Woski palone w kominku dodały mi energii, a smutki poszły w kąt. Wspaniały aromat cytrusów dodał mi sił.

Czytaj dalej

Otulający olejek do masażu na Walentynki lub wieczorne SPA

Już za dwa dni Dzień Zakochanych. Dla jednych to miła okazja na romantyczny wieczór, dla innych dzień jak co dzień. Obojętnie czy obchodzisz Walentynki czy nie, mam dla ciebie fantastyczny przepis na otulający olejek do masażu. Możesz wykorzystać go do masażu w walentynkowy wieczór lub po prostu każdego weekendu podczas wieczornego SPA. Zachęcam, abyś rozpieszczała swoje ciało w każdej możliwej chwili. Taka troskliwa pielęgnacja na pewno się opłaci, a skóra zyska jedwabistą teksturę i zdrowy wygląd.

Do przygotowania 100 ml olejku potrzebujemy:

  • 50 ml olejku z bawełny 

  • 30 ml oleju z pestek moreli

  • 20 ml oleju arganowego

  • 25 pączków róż

  • szklaną butelkę z pipetką

Zdecydowałam się na olej z bawełny, ponieważ wywiera bardzo pozytywny wpływ na skórę.  Regeneruje tkanki skórne, poprawia krążenie miejscowe w miejscu aplikacji, powodując rewitalizację skóry właściwej. Czyż to  nie cudowny składnik otulającego eliksiru? Poza tym olej z pestek moreli, który jest doskonały nawet dla delikatnej skóry dziecka. Olej morelowy jest łatwo wchłaniany przez skórę. Ma właściwości nawilżające i wygładzające Ogranicza powstawanie zmarszczek. Może być stosowany do skóry wrażliwej, podrażnionej, z zapaleniami i suchej. Po olej arganowy sięgnęłam, ponieważ znany jest przede wszystkim ze swojego przeciwstarzeniowego działania. Oprócz tego poprawia elastyczność i pośrednio nawilża.

Do otulającego olejku dodałam pąki róż. Kupując je, musisz się upewnić, że są bardzo dobrej jakości i nadają się do celów spożywczych. Niestety część płatków kwiatów pochodzi z dalekich stron i żeby przetrwać podróż poddaje się je silnej konserwacji. Moje płatki kupiłam na Allegro a sprzedawca okazał certyfikat jakości spożywczej produktu.

Pączki ślicznie wyglądają w butelce, jest tak nastrojowo i romantycznie. Tak dziewczęco. Lubię ten klimat, kojarzy mi się trochę ze stylem angielskim.

Wykonanie otulającego olejku do masażu jest banalnie proste. Wystarczy do butelki włożyć pączki róż a następnie odmierzyć oleje i kolejno wlać do butelki. Całość mieszamy i voila! Nasz olejek do masażu jest gotowy. Pięknie pachnie ( tak delikatnie, ale wyczuwalnie) owocami. To za sprawą oleju z pestek moreli.

Ja olejku używam po kąpieli na wilgotną skórę. Masuję ciało i zachwycam się delikatnością i miękkością skóry. Cudowny, a taki niby niepozorny kosmetyk. Polecam z całego serducha!

Jak zrobić tabletki do zmywarki?

Od dawna chodził za mną pomysł, aby zrobić domowe tabletki do zmywarki, bez zbędnej chemii i dziwnych zapachów. Zawsze jednak coś stawało mi na przeszkodzie i kolejne opakowanie sklepowych tabletek lądowało w szafce. Do czasu, kiedy przyuważyłam tydzień temu, że kupione jakiś czas temu opakowanie kończy się. To był impuls! Miałam czas na zgromadzeni składników na domowe tabletki i oto są. Moje domowe tabletki do zmywarki, bez zbędnej chemii, stworzone tylko z 3 składników, o zapachu eukaliptusa.

Składniki:

  • 1 szklanka boraksu ( do kupienia w sklepach internetowych lub na Allegro)

  • 1 szklanka sody kalcynowanej ( do kupienia w sklepach internetowych lub na Allegro)

  • 1/2 szklanki soli ( do twardej wody można użyć sól Epsom)

  • 3/4 szklanki soku wyciśnietego z cytryn ( 3 śrdniej wielkości cytryny)

  • 30 kropli olejku etercznego ( ja użyłam eukaliptusowego, ale super sprawdzi się miętowy, z drzewa herbacianego lub cytrynowy)

Sypkie składniki wymieszałam w misce. Cytryny przepołowiłam i wycisnęłam z nich sok, pilnując aby pestki nie wpadły do soku. Powoli wlewałam sok z cytryn do miski i cały czas mieszałam. Z początku masa buzuje, ale z czasem uspokaja się. Masa powinna przypominać mokry piasek do lepienia babek na plaży. Na koniec dodałam olejek eteryczny. Na dłonie włożyłam rękawiczki gumowe (takie najzwyklejsze dokładane do farb do włosów też się sprawdzą) i napełniałam foremkę silikonową masą. Ważne jest, aby mocno uciskać masę. Foremki silikonowe odstawiłam na 24 h do wystygnięcia. Gotowe tabletki zamknęłam w szczelnym słoiku. Ma jedno mycie wystarczy jedna tabletka.

W moim domu zawsze opłukujemy naczynia z resztek jedzenia, zanim włożymy naczynia do zmywarki. Domowe tabletki dobrze myją. Naczynia są czyste, co bardzo mnie cieszy. Oznacza to, że staję się coraz bardziej niezależna i nie muszę już sięgać po sklepowe produkty pełne chemii.

Naturalne kosmetyki na Walentynki – DIY – Walentynkowe serduszka kąpielowe

Już za 10 dni Walentynki. Warto zawczasu się do nich przygotować i sprawić niespodziankę drugiej połowie. Bukiet kwiatów, kolacja przy lampce wina a może romantyczna kąpiel? Dziś zapraszam was do zrobienia walentynkowych serduszek kąpielowych. Idea jest taka by poukładać na tafli wody te maślane serduszka, które dadzą nie tylko wyraz naszej miłości i troski o drugą osobę, ale też zadbają tak przyziemnie o skórę naszej drugiej połowy. Serduszka to samo dobro: masło shea, kakaowe, kokosowe oraz oliwa z oliwek. Zapobiegną przesuszaniu się delikatnego naskórka, a olejki eteryczne, dodane do serduszek, będą oddziaływać na zmysły. 

Składniki na 20 serduszek

  • 2 łyżki masła shea

  • 1 łyżka masła kakaowego

  • 2 łyżki wosku pszczelego białego

  • 4 łyżki oleju kokosowego

  • 1 łyżka oliwy z oliwek

  • olejek eteryczny (opcjonalnie) – 20-30 kropel – ja wybrałam Czarną Orchideę z Zielonego Klubu

  • silikonowa foremka na balsamy w kształcie serc

  • czerwony brokat (opcjonalnie) do dekoracji ( do kupienia w sklepach papierniczych)

Masło shea, kakaowe, wosk i olej kokosowy roztapiamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Dolewamy oliwę i  i dokładnie mieszamy. Po lekkim przestudzeniu dolewamy olejek zapachowy. Całość przelewamy do foremki. Trzeba być bardzo ostrożnym i wlewać masę jedynie na dno formy, aby serduszka były jak najcieńsze i mogły unosić się na powierzchni wody. Do mojej formy wlewałam po 2 łyżki stołowe masy, ale forma formie nie równa, więc sami musicie ocenić.

Silikonową formę wstawiłam do lodówki i już po 30 minutach serduszka były gotowe. Można włożyć foremki do zamrażarki, dzięki czemu serca szybciej zastygną i łatwiej będzie je wyciągnąć z foremki. Gotowe serduszka kąpielowe można posypać czerwonym brokatem – tak dla ozdoby i wprowadzenia w typowy klimat Walentynek. Do wanny pełnej wody wkładamy 5-7 serduszek, które jeśli tylko będą cienkie, będą unosić się na wodzie i powolutku roztapiać. Masełka zadbają o kondycję naskórka, a olejek zapachowy rozpieści wasze zmysły.

To jak jesteście gotowi na Walentynkowe szaleństwa?

Pierwsza pomoc w przeziębieniu, katarze czy bólu głowy – aromatyczne woski do kominków

Ostatnio doznałam olśnienia. Przeglądając Pinterest zobaczyłam białe kostki – identyczne jak te od białej czy gorzkiej czekolady. Był do kosmetyk do kąpieli czy coś w tym rodzaju. I wiecie co? Przypomniało mi się, że mam taką formę do odlewów. No nie byłabym sobą gdybym zaraz nie wpadła na pomysł jak tą formę wykorzystać. A że mamy teraz okres przeziębień i ogólnego rozbicia, w formie powstały genialne i banalnie proste w wykonaniu kostki do inhalacji. Najlepiej sprawdzą się roztopione w kominku. Takim małym, do którego wlewa się odrobinę wody i wkrapia esencję zapachową, albo topi zapachowe woski. Moje woskowe kostki to coś podobnego, tyle tylko, że mają misję walki z zimową chandrą i przeziębieniem. Jest duuużo mięty i eukaliptusa, który dodaje energii. Drugie skrzypce gra tymianek, który jest idealnym pomocnikiem podczas kataru i przeziębienia. Jest odrobina goździków i jałowca tak do smaku, żeby było bardziej „pikantnie”.

Aby przygotować 6 kostek do inhalacji potrzebujemy:

  • 5 płaskich łyżek wosku sojowego
  • 10 kropli olejku goździkowego
  • 12 kropli olejku jałowcowego
  • 20 kropli olejku tymiankowego
  • 30 kropli olejku miętowego
  • 30 kropli olejku eukaliptusowego

Wosk wkładamy do małej miseczki (odpornej na wysoką temperaturę) i podgrzewamy w kąpieli wodnej. Kiedy wosk przybierze płynną konsystencję wkrapiamy olejki eteryczne i za każdym razem mieszamy. Kupując olejki upewnij się, że są przeznaczone do aromatyzacji pomieszczeń i do zastosowania w kosmetyce (np. do masażu). Płynny wosk przelewamy do foremek. Ja użyłam takiej formy jak tabliczka czekolady, ale takie do kostek lodu również będą OK. Gotową formę wkładamy do lodówki na 30 minut lub czekamy aż wosk stężeje w temperaturze pokojowej. Gotowe kostki wyjmujemy z formy i wkładamy do ceramicznego kominka. Zapalamy świecę, która w kominku rozpuści kostki do inhalacji. Zapach będzie unosił się w całym pomieszczeniu, ale warto kominek postawić najbliżej miejsca, w którym przebywamy. Dzięki temu szybciej poczujemy się lepiej, powróci energia, a zapchany nos przestanie nam dokuczać. Pamiętaj jednak by nie pochylać się nad kominkiem i nie wdychać bezpośrednio. Ciepły wosk może poparzyć skórę lub błony śluzowe. 

Według mnie proporcje podane powyżej są idealne. Woski wyszły w sam raz, nie są ani za słabo wyczuwalne, ani zbyt duszące. Celowo wybrałam jako główne: miętę i eukaliptus, aby dodawały energii, której w okresie przeziębienia brakuje. Olejek goździkowy jest bardzo ostry, dlatego w kostkach jest tylko symbolicznie, tak dla smaku. Jałowiec i tymianek świetnie wpływają na zapchane nosy, odblokowują je i koją ból głowy, dlatego zajmują drugie miejsce.

Antysmogowe kosmetyki: kąpiel i maseczka oczyszczająca – DIY

Dużo się teraz słyszy o smogu i zanieczyszczeniu powietrza. Gęsta mgła utrudnia normalne funkcjonowanie, ciężko się oddycha i nie ma mowy o dobrym samopoczuciu. Znawcy straszą nas chorobami spowodowanymi przez smog. Zalecają oczyszczać powietrze i hodować w domu zielone rośliny, które będą wzbogacać pomieszczenia w tlen. Ja idę o krok dalej i oprócz wyżej wspomnianych, polecam też regularnie oczyszczać skórę z nagromadzonych toksyn. Szczególnie wartościowa w tym przypadku jest glinka niebieska, która ma działanie detoksykacyjne, oczyszczające z zanieczyszczeń. Na jej bazie można przygotować bardzo dobrze działającą maseczkę lub dodać glinkę do kąpieli. Jak przygotować te dwa antysmogowe kosmetyki?

Detoksykacyjna kąpiel w wannie

Bardzo dobre efekty przyniesie kąpiel  w ciepłej wodzie z dodatkiem ok. 200 g glinki na wannę. Taki zabieg powinien trwać nie dłużej niż 15 minut. Przeprowadzany regularnie, np. raz w tygodniu, wspiera procesy oczyszczające skórę z nagromadzonych toksyn, uzupełnia niedobory mineralne w organizmie i zwalcza różnorodne schorzenia: AZS, trądzik, stany zapalne czy łupież.

Antysmogowa maseczka oczyszczająca

Detoks skóry twarzy jest szczególnie polecany osobom, które przebywają w trudnych warunkach. Duże natężenie zanieczyszczeń, smog, praca w klimatyzowanych pomieszczeniach bez dostępu do dziennego światła, palenie papierosów czy duże dawki leków na stałe nie mają obojętnego wpływu na naszą skórę. Warto regularnie sięgać po glinkę niebieską, która jak odkurzacz będzie wyciągała zanieczyszczenia z naskórka. Już po pierwszym zabiegu odczujesz różnicę. Skóra będzie gładsza, bardziej elastyczna i po prostu zdrowsza. Jak w takim razie przygotować ten cudowny zabieg?

Potrzebujemy:

  • 3 łyżki niebieskiej glinki (szukaj w sklepach zielarskich, sklepach z żywnością bio lub przez internet)
  • 3 łyżki wody lub ziołowego naparu
  • 3 łyżki oleju migdałowego

Do plastikowego pudełeczka wsyp glinkę i dodaj wodę oraz olej migdałowy. Mieszaj energicznie aż do uzyskania gładkiej masy ( konsystencja pasty do zębów). Powstałą maseczkę nakładaj 2 razy w tygodniu na oczyszczoną skórę i odczekaj 10-15 minut. Po upływie 15 minut zmyj maseczkę z twarzy kolistymi ruchami i nałóż krem.

Data ważności: 2 tygodnie, przechowywanie: chłodne i suche miejsce.

Nie dopuszczaj do zasychania maski na twarzy. Jeśli czujesz, że maseczka ściąga naskórek, spryskaj twarz wodą termalną lub ziołową herbatą w butelce z atomizerem. Maseczka zasychająca na twarzy wysusza naskórek, ponieważ wyciąga wodę z głębszych jej warstw.

Stosując regularnie antysmogowe kosmetyki: maseczkę i/lub kąpiel na pewno zauważysz różnicę. Mniej zanieczyszczeń, zdrowszą skórę i lepsze samopoczucie. Warto spróbować, tym bardziej, że są to w 100% naturalne kosmetyki, które przygotujesz samodzielnie w domu za niewielką cenę.

 

Zrobiłam prawdziwe naturalne mydło!

Odkąd zajmuję się tworzeniem naturalnych kosmetyków zawsze marzyło mi się wyprodukowanie swojego naturalnego mydła. Wiedziałam jednak, że jest to dość skomplikowane zajęcie i trzeba być bardzo ostrożnym. Jest to bowiem prawdziwy warsztat chemika i mamy tu do czynienia z mieszaniem ługu, który jest żrący. Nie mogłam jednak poprzestać na marzeniach i w końcu podjęłam wyzwanie. Przeczytałam wiele artykułów i wpisów na blogach mydlarskich, aby się dobrze przygotować. Postawiłam na mydła twarde czyli na bazie oleju i wodorotlenku sodu. Kupiłam wszystkie potrzebne składniki i ochronne okulary, i przystąpiłam do działania. Przeglądając wiele stron z przepisami na pierwsze mydło wybrałam ten, ponieważ wydał mi się najlepiej opisany. Robiąc mydło po raz pierwszy, człowiek ma nieskończenie wiele pytań i obaw czy dobrze miesza, odważa składniki, więc przepis na mydło musi być opisany szczegółowo i w możliwie jak najprostszy sposób. 

Jakich składników użyłam?

Na moje pierwsze mydło użyłam (na 1kg mydła)

  • 250g – oleju kokosowego (25%)
  • 400g – oliwy z oliwek (40%)
  • 150g – oleju z pestek winogron (15%)
  • 200g – masła kakaowego (20%)
  • 375 ml wody destylowanej
  • 134 g wodorotlenku sodu

Aby wyliczyć procent wody i ilość wodorotlenku sodu, korzystałam z tego kalkulatora mydlanego

Cały przepis krok po kroku znajduje się na podlinkowanym wyżej blogu. Odsyłam was tam, jeśli chcecie zrobić swoje pierwsze mydło. Autorka bloga Kraina Mydlanych Inspiracji poprowadzi za rękę każdego początkującego mydlarza i w swoim przepisie bardzo dokładnie opisuje cały proces mydlenia, dodawania zapachów i barwników.

A efekty są…

Ja jestem zachwycona z efektów pierwszego mydlenia. Mydła musiały leżakować 8 tygodni i powiem wam, że podglądałam je w tym czasie, bo nie mogłam się doczekać kiedy już będą gotowe do użycia. A potem było wielkie wow i już kilka kostek zużyliśmy. Mydła zrobione własnoręcznie są zupełnie inne niż te kupione w drogerii. Są dużo lepsze, bardziej tłuste i delikatniejsze dla dłoni. Nareszcie moje problemy skórne na dłoniach związane z alergią na SLS i SLES ucichły i mogę spać spokojnie.

Zrobiłam mydła w różnych formach (dużych i małych), ale najbardziej podobają mi się te małe mydełka w formie pralinek. Prawda, że są urocze?

Gorąco zachęcam, abyście spełniali swoje małe i duże marzenia. Moje o produkcji naturalnych mydeł już zrealizowałam i już mam chrapkę na nową partię mydeł. Kto wie, może niebawem pochwalę się kolejną porcją mydlanych pralinek.

Sylwestrowe eliksiry piękna – nabłyszczający olejek do ciała DIY w 3 wersjach

Za niecałe 2 tygodnie Sylwester! Jak ten rok niesamowicie zleciał, czy też takie poczucie? Jeśli w tym roku wybierasz się na zabawę sylwestrową, dzisiejszy przepis jest właśnie dla ciebie! Jeśli zamierzasz siedzieć przed telewizorem w kapciach też przygotuj olejek. W końcu wszystkie jesteśmy tego warte!

Sylwester to błysk, złoto, srebro i dużo błyskotek. Te zasady obowiązują nie tylko w ubiorze, ale także w makijażu i biżuterii. Sylwestrowe eliksiry, które dziś opiszę mają właściwości pielęgnacyjne, ale także dodadzą skórze blasku. Ten nabłyszczający olejek możecie spokojnie zastosować na twarz (skronie) ale także na szyję, dekolt i ręce czy nogi.  Dzięki temu skóra nabierze blasku, zdrowego wyglądu, a w wersji de lux także efektu naturalnej opalenizny.

Sylwestrowe eliksiry piękna przygotowałam w 3 wersjach – bardzo minimalistycznej (jeśli nie masz wielu składników, a nie chcesz lub nie możesz zamówić ich przez Internet, w wersji bardziej rozbudowanej i tej de lux). Tak naprawdę wszystkie wersje zdadzą egzamin, tyle tylko, że te bardziej rozbudowane mają jeszcze inne właściwości.

Przepis I – najbardziej podstawowy

Aby przygotować nabłyszczający olejek potrzebujemy kilku składników:

  • olej ze słodkich migdałów lub jojoba. Jeśli obawiasz się że olejki mogą być za tłuste, wykorzystaj frakcjonowany olej kokosowy (jest prawie jak woda) – 30 ml

  • złoty lub żółty z drobinkami cień do powiek. Super sprawdzi się też puder rozświetlający i/lub pigmenty kosmetyczne

  • buteleczka o pojemności 30 ml (najlepiej z rozpylaczem)

  • łyżeczka od herbaty

Moje buteleczki gwiazdki mają jedynie 5 ml ( w sam raz na jedną aplikację na ręce, szyję i dekolt). Przepis podaję na butelkę 30 ml.

Do buteleczki wlewamy 25 ml oleju. Rozkruszamy odrobinę cienia do powiek/pudru i wsypujemy za pomocą końcówki łyżeczki do butelki. Im więcej pigmentów/cienia/pudru tym mocniejszy efekt rozświetlenia. Dodajemy je stopniowo i sprawdzamy efekt na skórze czy już nas satysfakcjonuje. Czy zależy nam na  na mocnym błysku czy subtelnym, delikatnie podkreślającym skórę. Buteleczkę zamykamy i przed każdym użyciem mocno wstrząsamy olejkiem. I voila! Gotowe!

Przepis II 

Przepis ten jest identyczny jak powyższy tyle tylko, że zamiast kolorówki z kosmetyczni używamy naturalnej miki w kolorze złota. Możesz ją kupić przez internet na Allegro lub w sklepie Zielony Klub. Zdaję sobie sprawę, że ze względu na okres świąteczny mogą być problemy z dostawą towaru, stąd też podałam przepis z wykorzystaniem cieni/pudru czy pigmentów.

Przepis III – de lux

Ten przepis na nabłyszczający olejek bazuje na składnikach podstawowych czyli oleju migdałowym/jojoba/frakcjonowanym oleju kokosowym, mice lub cieniach/pigmentach/pudrze. Ale jako, że jest to wersja de lux chcemy tu uzyskać efekt naturalnej opalenizny. Aby to osiągnąć do przepisowego dodajemy olej z marchwi.

Składniki:

  • olej ze słodkich migdałów lub jojoba. Jeśli obawiasz się że olejki mogą być za tłuste, wykorzystaj frakcjonowany olej kokosowy (jest prawie jak woda) -25 ml

  • olej z marchwi – 5 ml

  • złoty lub żółty z drobinkami cień do powiek. Super sprawdzi się też puder rozświetlający i/lub pigmenty kosmetyczne lub mika złota – dozowanie wg oczekiwanego efektu. (patrz wskazówki powyżej)

  • buteleczka o pojemności 30 ml (najlepiej z rozpylaczem)

  • łyżeczka od herbaty

Do buteleczki wlewamy oleje. Rozkruszamy odrobinę cienia do powiek/pudru lub złotej miki i wsypujemy za pomocą końcówki łyżeczki do butelki. Im więcej pigmentów/cienia/pudru/miki tym mocniejszy efekt rozświetlenia. Dodajemy je stopniowo i sprawdzamy efekt na skórze czy już nas satysfakcjonuje. Czy zależy nam na  na mocnym błysku czy subtelnym, delikatnie podkreślającym skórę. Buteleczkę zamykamy i przed każdym użyciem mocno wstrząsamy olejkiem. I voila! Gotowe!

I jak? Kto w tym roku będzie błyszczał w ostatni dzień roku?

Older posts Newer posts

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook