WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Tag: Jak ulepszyć bloga

Jak pokonać kryzys blogowy? Znam 4 powody dla których nie mamy chęci pisania

Ostatnio mało mnie tu na blogu i w Social Mediach. Pisałam wam na fanpage, że przeżywam, a raczej przeżywałam kryzys blogowy, z resztą nie pierwszy w mojej blogowej karierze. Nawet najlepszy pisarz ma słabsze chwile, czuje się wypalony i zniechęcony. Ja dokładnie wiem, co na mnie tak podziałało i właśnie odcięłam się od tych „osłabiaczy”, aby pokonać kryzys blogowy. Czuję jak pomału wraca do mnie twórcza siła i nowe pomysły na posty. Może i ty czasem czujesz się wypalony, łapiesz blogowego doła? Koniecznie przeczytaj jak go pokonać! Czytaj dalej

Blog vs dziecko. Jak to ogarnąć i nie zwariować.

Od dawna chodził mi po głowie pomysł na wpis jak pogodzić opiekę nad dzieckiem z blogowaniem. Sama jestem mamą 12 miesięcznej Agatki i staram się być aktywna w blogosferze. Nie jest łatwo, a raczej nie było, dopóki nie obmyśliłam strategii działania. Opiszę ci dwie historie, jak działałam kiedyś, a jak teraz. Być może dzięki temu wpisowi podsunę tobie lub komuś innemu pomysł jak pogodzić te dwie sprawy.

Blog był moim „pierwszym dzieckiem”, wkładałam w niego wiele pracy, czasu i był od zawsze częścią mojego życia. Kiedy zaszłam w ciążę wiedziałam, że pewien etap w moim życiu bezpowrotnie się kończy. Mniej czasu na pisanie, przez jakiś czas brak możliwości wyjazdu na spotkania blogerów itp.  Jednak taka jest kolej rzeczy – dorastamy, zakładamy rodziny i rodzimy dzieci. Ja zawsze marzyłam o dzieciach, więc wiadomość o ciąży była spełnieniem moich marzeń.

Tak było kiedyś…

Tuż przed rozwiązaniem przygotowałam więc posty na zapas, aby przynajmniej raz w tygodniu pojawiały się nowości na blogu. Kiedy ogarnęłam temat opieki nad dzieckiem a zaplanowane posty zaczęły się kończyć, chciałam wrócić do regularnego pisania. Wymyślałam tematy, zapisywałam w zeszycie i planowałam usiąść do pisania jak tylko dziecko zaśnie. Z tym bywało różnie. Wena najczęściej zaskakiwała mnie w momencie kiedy nie miałam możliwości usiąść do komputera. Podczas spaceru, karmienia lub przewijania. Miałam też masę pomysłów na nowe posty tuż przed zaśnięciem 🙂 . Obiecywałam sobie napisać to czy owo, ale albo wygrywało zmęczenie, albo wena już ulatywała. Bywało też tak, że siedziałam już przy komputerze, pisałam, ale musiałam wszystko zostawić, aby zająć się dzieckiem. Zapisywałam więc kolejne strony w zeszycie o czym chcę napisać, ale nie miało to przełożenia na blogu. Kiedy udawało mi się usiąść do komputera i miałam jeszcze siłę pisać, nie było weny. Sklecałam dwa czy trzy zdania i usuwałam post, bo wydawał mi się głupi. W pewnym momencie zauważyłam u siebie ataki paniki – że na blogu od dłuższego czasu nie ma nic nowego. Odejdą czytelnicy, blog przepadnie w czeluściach Internetu. Pisałam więc coś na szybko, aby tylko pojawił się nowy post. Potem jednak czułam wyrzuty sumienia, że robię to niedokładnie i z doskoku. Wiedziałam jednak, że dziecko jest dla mnie najważniejsze i jest w pełni ode mnie zależne. Chciałam mu poświęcać jak najwięcej czasu. Zawsze jednak gdzieś z tyłu czułam żal, że kurczę ja też mam swoje sprawy (blog), którym chcę się poświęcić.

Bywało też tak 🙂

Bywały też momenty gdy dziecko szło na spacer z kimś z rodziny. Miałam wtedy dla siebie 2 godziny, które najczęściej przeznaczałam na pisanie postów. To był istny szał. Kiedy zamykały się drzwi łapałam za aparat, aby zrobić zdjęcia na bloga, potem szybka obróbka i pisanie posta. Wszystko na wariackich papierach. Śmieszne to było, ale i męczące. Panował chaos, brak konkretnego pomysłu o czym pisać, jak zaaranżować tło do zdjęć i dodatki.

A tak jest teraz!

Wiedziałam, że tak nie chcę pracować, bo nie jest to profesjonalne i dobrze zorganizowane. Zaczęłam się zastanawiać jak mogę ulepszyć ten obszar, by działać sprawniej, według jakiegoś planu. Postanowiłam rozdzielić swój wolny czas na partie. Jednego dnia, kiedy dziecko zasnęło zaczęłam robić zdjęcia wszystkim kosmetykom i książkom, które chcę szybko lub za jakiś czas opisać. Wolne dwie godziny przeznaczałam na przygotowywanie tła i akcesoriów, fotografowanie i oglądanie zdjęć na komputerze. Zdjęcia mogę wykonywać jedynie za dnia, więc sama rozumiesz, jak ważne jest wygospodarowanie czasu wolnego, kiedy są sprzyjające warunki. Wieczorami, kiedy Mała zasnęła, obrabiałam zdjęcia w programie graficznym. Segregowałam potem do folderów pod konkretne posty np. balsam do ciała, artykuł o masażu itp. Pierwszy etap był już za mną. Każdego dnia, kiedy wpadł mi do głowy pomysł na post, od razu go notowałam. Kiedy miałam możliwość, pisałam choć kilka zdań już w szkicach na blogu. Czasem udało mi się napisać tylko trzy zdania i musiałam iść do dziecka, a innego dnia starczyło czasu na napisanie 2 postów za jednym razem. Jeden post pojawiał się na blogu następnego dnia, kolejny czekał w kolejce jako post zapasowy. Kolejnego dnia, jeśli miałam czas, pisałam nowe notki na zapas. Jeśli okazywało się, że nie mam możliwości usiąść do komputera, nie denerwowałam się, że będą zaległości, bo miałam post zapasowy.

Oprócz tego…

W telefonie w kalendarzu zaznaczyłam daty, kiedy będę publikować posty. Nowe artykuły będą pojawiać się co 3 dzień. Nie jest to za często, więc nic cię nie ominie. Nie jest też za rzadko, więc nie zniechęcę czytelników.

Takie planowanie pomogło mi uporządkować tą strefę i zaplanować kilka postów wprzód. Kiedy wprowadziłam ten system w życie, przeczytałam na blogu Asi Glogazy, że działa ona podobnie. Raz na jakiś czas pisze naprzód około 10 postów i jest przez najbliższy miesiąc lub dwa spokojna. Posty ukazują się co kilka/kilkanaście dni, a ona może zająć się innymi sferami życia zawodowego.

A jak robią inni?

Podczas tegorocznej edycji See Bloggers rozmawiałam z kilkoma blogerkami o tym, w jaki sposób organizują się w kwestii pisania wpisów. Najczęściej powtarzały się odpowiedzi, że działają z doskoku, przykładowo siadają wieczorem i piszą na następny dzień. Ciekawa jestem jak to jest u Ciebie. Czy masz swój system działania i piszesz podobnie jak ja teraz – kilka postów na zapas, czy może jak inne blogerki tworzysz notki z dnia na dzień?

U mnie planowanie z wyprzedzeniem i system podziału pracy na etapy świetnie się sprawdza. Zdjęcia czekają obrobione, mogę spokojnie pisać wieczorami kilka postów na raz. Jednego dnia zrobię więcej, innego mniej, ale mam spokojną głowę. A spokojna głowa, to spokojna mama, która może bez zamartwiania się zająć się  dzieckiem.

Ciekawa jestem jak działasz ty na swojej stronie. Napiszesz?

Jak V edycja See Bloggers zmieniła mój punkt widzenia

Minęło kilkanaście dni od V edycji festiwalu See Bloggers, a ja wciąż czuję tą euforię, która towarzyszyła mi podczas całego eventu. Tegoroczna edycja była moją 3 wizytą na tej imprezie. Nie uczestniczyłam w 1, ponieważ miałam już plany urlopowe oraz w zeszłorocznej, kiedy byłam już w zaawansowanej ciąży. Czekałam więc na tegoroczną edycję z podwójną ciekawością.

Ten rok jest dla mnie jako blogerki dość trudny. Nie pisałam o tym na blogu, ale może warto w końcu wyrzucić z siebie te smutki. Kiedy urodziła się moja córeczka wiedziałam, że czasu na blogowanie będzie dużo mniej. Nie na zawsze, ale dopóki dziecko będzie wymagało poświęcenia mu maksimum czasu. Nastawiłam się na to, ale co innego teoria a co innego praktyka.Wiesz jak to jest, najlepsze pomysły na posty zaskakują nas w najmniej oczekiwanym momencie – w łazience, na spacerze itp kiedy oczywiście nie mamy możliwości pisania. Kiedy już siadasz do komputera i nadal masz wenę, dziecko właśnie budzi się z drzemki. Chyba nie muszę odpowiadać czym to skutkuje… no właśnie – ciszą na blogu. Niby o tym wszystkim wiedziałam, ale jednak zawsze jakoś tak żal kiedy blog nie jest na bieżąco.

To jeszcze nie koniec przebojów.

W marcu, na 5 urodziny bloga postanowiłam zafundować sobie przeniesienie bloga na platformę WordPress. Myślałam o tym już od dawna, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie i ostateczną decyzję podjęłam w lutym tego roku. Wiedziałam, że konsekwencją przenosin jest spadek liczby czytelników,  ale pocieszano mnie, że nie potrwa to długo. Jednak to co zastałam po przeniesieniu przeraziło mnie. Mój blog dla wyszukiwarek był jak tabula rasa, nowa nikomu nie znana strona. Statystyki szlag trafił, dosłownie.  Wiem, że dla części z was to abstrakcja, ale jeśli zaczynasz odczuwać ze piszesz posty w próżnię, że mało kto czyta tekst, który piszesz w wyrwanym dla siebie skrawku czasu, podczas gdy dziecko śpi to wierz mi zaczynasz się dołować. Poświęcasz maksimum swojego wolnego czasu, a nie masz żadnych efektów. Do tego jeszcze ta przerażająca cisza w komentarzach. Na blogspocie nigdy tego nie doświadczyłam,  więc tym bardziej czułam gorycz porażki.

Trzecim „kołkiem do trumny” było zwężenie tematyki na blogu. Myślałam już o tym wcześniej, ale decyzja zapadła teraz. Jest to związane ze zmianą stylu życia i zmianą przekonań.

5 lat temu zaczynałam jako blogerka urodowa. Fascynowały mnie kosmetyki drogeryjne, byłam konsultantką AVON.

Od kilku jednak lat przeszłam mentalne metamorfozę i zmieniłam pogląd na życie. Teraz bliskie mi są naturalne kosmetyki, zdrowa dieta, zioła, tematyka spokojnego minimalistycznego życia. Nie znajdziesz już u mnie postów – Co ciekawego kupiłam w AVON itp. Stąd też zawęziłam tematykę bloga do tej bliskiej moim przekonaniom, aby pisać o tym, z czym się utożsamiam, jak żyję. Nie czułabym się dobrze recenzując produkty niezgodne ze swoim przekonaniem.. To  nieuczciwe wobec czytelników oraz wobec mnie samej.

Dlatego tez zawęziłam tematykę na blogu do recenzowania tylko naturalnych produktów oraz poruszania tematyki kosmetycznego DIY. To także zredukowało liczbę odwiedzających, ponieważ nie każdego interesuje taka tematyka.

Zmiany na blogu choć podjęte bardzo świadome spowodowały ze zaczęłam się poważnie zastanawiać czy to ma dalej sens. Czułam ze jeśli czegoś nie zrobię to po prostu się uduszę i zamknę bloga. Tak, miałam takie myśli. Bolało mnie to, że wokół inne blogerki świetnie się rozwijają, a ja chcąc ulepszyć bloga ( WordPress, bardziej ścisła tematyka) działam na swoją niekorzyść, bo tracę czytelników.

Na szczęście pojawiło się światełko w tunelu.

I właśnie z pomocą przyszła mi m.in. 5 edycja See Bloggers. Spotkani tak ludzie i warsztaty pomogły mi inaczej spojrzeć na ten problem.

Zapisałam się m.in. na warsztaty z Kasią Ogórek, która powiedziała ważna rzecz, że należy trzymać się swojej pasji, a nie obecnych trendów. Pasja napędza blog, daje mu świeżość, wyróżnia nas spośród tysięcy innych influencerów. Trendy teraz są, ale zanikają, zmieniają się i nie warto iść za nimi ślepo. Słysząc te słowa poczułam ulgę. Ktoś nareszcie mówi to, co chcę usłyszeć! Warto robić to co się kocha, a efekty tej pracy przyjdą. Czyli jednak moje warsztaty, pasja do tworzenia kosmetyków mają sens.

Z kolei warsztaty z marką AA wniosły nowe spojrzenie na pisanie bloga. Tworzyliśmy plan działania, rozmawialiśmy o personach, o tym jak dotrzeć do czytelników, by ich zainteresować  treścią. Niby banalna rzecz ale dla mnie, stojącej na rozdrożu, temat był bardzo pomocny. Na sali głównej również usłyszałam wiele ciekawych wskazówek, m.in o regularnym pisaniu, zmianie taktyki tworzenia postów.

Rozmowy z blogerami dały mi także dużo dobrego. Przede wszystkim dowiedziałam się, że statystyki z WordPressa wracają dopiero po ok roku blogowania, a nie jak sądziłam, że po 3 miesiącach. Kamień spadł mi z serca, bo to oznacza, że nie powinnam się martwić. Doszłam też do wniosku że w krótkim czasie nałożyłam na siebie zbyt dużo. Przeniesienie na WordPress wymaga większego zaangażowania w promocję bloga, na co ja przy małym dziecku nie zawsze mam czas. Poza tym zawężanie tematyki do tego co naturalne wcale nie musi oznaczać tracenia czytelników. Nie powinnam zamykać się na czytelników zawężając tematykę bloga, ale rozszerzać ją, trzymając się pewnych reguł. Pomyślałam, by rozszerzać tematykę bloga, nie wychodząc poza moje przekonania. Hasłem mojego bloga jest naturalność, bliskość natury,ale to przecież nie oznacza jedynie tematyki naturalnych kosmetyków czy kosmetycznego DIY. W tej tematyce mogę z powodzeniem poruszać tematy modowe, kulinarne, wnętrzarskie. Chcę też zmienić taktykę pisania postów, aby usprawnić ten proces i pojawiać się na blogu częściej.

Po weekendzie spędzonym wśród innych blogerów nabrałam dystansu i poczułam że mam świeży i gotowy do działania umysł.

Jak sami widzicie dla mnie była to wyjątkowa edycja. Spotkałam też kilka czytelniczek mojego bloga, które rozwiały moje wątpliwości że już nikt nie czyta mojej strony. Mimo że jest już po festiwalu, była on dla mnie inny niż poprzednie. Ta edycja dała mi dużo wsparcia, podsunęła pewne pomysły i dała mi pewność że to, czym się zajmuje ma sens i przyniesie owoce.

Blogowa Śmietanka czyli 5 ciekawych artykułów, które polecam ci…#1

Lubię czytać na blogach posty z poleceniami do innych blogerów. Tego typu posty to taka wiedza w pigułce, samo creme de la creme. Ciekawostki, kreatywne pomysły, DIY. Postanowiłam, że i ja stworzę u siebie coś podobnego. Odwiedzam wiele ciekawych stron i bardzo chętnie podzielę się z tobą tym, o czym czytam i co mnie inspiruje. Na dobry początek chciałabym polecić ci następujące artykuły:

  1. 6 sposobów, patentów na udany dzień.

W tym tygodniu 13-tego w czwartek nie był moim idealnym dniem. Wiele rzeczy odbiegało od ideału i mogę wręcz powiedzieć, że był to dzień kiedy masz ochotę zaszyć się w pokoju pod kołdrą, by nikt i nic nie przeszkadzało ci. Czekałam aż dzień się skończy, bo ewidentnie mi nie służył. Pod wieczór znalazłam post Agnieszki i jej 6 sposobów na udany dzień. Trafiła w samo sedno z tym artykułem, bo tego właśnie było mi trzeba. Pomarańcze z jej zdjęć pomogły mi uwierzyć, że jeszcze nine wszystko stracone. Skorzystałam z jej porad i przy dźwiękach ulubionej muzyki przygotowałam ulubione smoothie. Potem zajęłam się tym, co sprawia mi przyjemność – przeczytałam kilka stron ciekawej książki, obejrzałam zdjęcia z ostatniego wyjazdu, zjadłam dobre ciastko. Uśmiechnęłam się do siebie w lustrze i odczarowałam zły urok. Zajrzyj do Agnieszki, by poznać inne patenty na udany dzień.

       2. 10 kosmetycznych „perełek” z apteki poniżej 15 zł

Pomyślałaś kiedyś, że w aptece można znaleźć prawdziwe cuda kosmetyczne za grosze? Czytając post Sylwii można się przekonać że wcale nie jest to takie trudne. Specyfiki regenerująca skórę, coś skutecznego na trądzik i stłuczenia. Zajrzyj koniecznie jeśli ciekawi cię jakie perełki znalazła Sylwia.

       3. Kolczyki z plastikowej butelki – DIY

Plastik jest najczęściej generowanym odpadem w gospodarstwach domowych. Dlaczego więc nie dać mu drugiego życia? Polenka ma na to bardzo ciekawy i prosty sposób. Z butelki plastikowej PET zrobiła kolczyki! Bardzo podoba mi się ten pomysł. Zajrzyj więc do niej i ty, i daj znać pod tym postem czy i tobie ten pomysł przypadł do gustu.

     4. Ładny bullet journal – ramki, wstążki, litery do odrysowania

Ponownie polecam ci blog Polenki. Tym razem jednak nie w kwestii biżuterii a modnego ostatnio bullet journal. Sama skusiłam się na taki planner i jestem z niego bardzo zadowolona. Nareszcie wszystko jest w jednym miejscu i żadne zapiski mi nie umkną. Niestety nie mam super zdolności plastycznych i piękne rysunki to nie jest moja mocna strona. Na szczęście Polenka w swoim wpisie wyciąga pomocną dłoń do tych wszystkich, którzy chcą, a nie umieją ładnie rysować. Ramki, wstążki i litery do odrysowanie, to wszystko znajdziesz do pobrania u niej na stronie. Ozdobniki wystarczy wydrukować, wyciąć i podłożyć pod kartkę  w BuJo. A potem wystarczy już tylko odrysować wzór. Fantastyczne i takie proste, prawda?

       5. Jak pisać poczytne posty blogowe?

Jakiś czas temu gdzieś w sieci natknęłam się na dyskusję odnośnie postów. Czasami blogerzy dwoją się i troją, aby napisać wartościowy tekst, a rezultatów nie ma. Mało czytelników jest zainteresowanych ową treścią, komentarzy pod artykułem brak. Czasem bywa wręcz odwrotnie. Naprędce napisany tekst przynosi burzę komentarzy i wielomiesięczną popularność. Od czego to zależy? Przeczytaj u Honoraty i Sylwii.

Na dziś to wszystko. Który z powyższych postów podobał ci się najbardziej i dlaczego? Jakie strony ty możesz mi polecić.

Zapraszam na wpis Ziaja seria Liście Manuka - videorecenzja żelu do mycia twarzy, pasty głęboko oczyszczającej i toniku zwężającego pory.

Jak ulepszyć bloga (2) – O czym pisać i jak często

Witajcie!

Ostatnio pisałam o tym  Co powoduje że jedne blogi nam się podobają a inne nie. Wpis cieszył się ogromnym powodzeniem więc dziś kolejna część. Tym razem o tym co publikować na blogu i jak często. 

Zacznijmy od tematyki bloga

Źródło

O tym co publikować na blogu można pisać i pisać. Nie można nikomu narzucić tematyki, zakazać czy nakazać tego ma powinno znaleźć na się na łamach bloga. Warto jednak zastanowić się co chcemy przekazać innym, o czym napisać. Chyba każdy kto zaczynał swoją przygodę z blogowaniem chciał przekazać innym tysiące spraw, podzielić się swoimi przemyśleniami i emocjami. Warto jednak zastanowić się, czy aby na pewno wylewanie wszystkiego do świata Internetu wyjdzie nam na dobre. 

Ja jestem osobą, która na łamach bloga czy portali społecznościowych nie dzieli się za bardzo swoimi prywatnymi sprawami. Nie chodzi o to, że jestem zamkniętą w sobie osobą, ale o to, że cenię swoją prywatność. Wiem też, że Internet to worek bez dna, w którym na długo zostaje wszystko co kiedykolwiek opublikowaliśmy. Nie czytam stron plotkarskich, unikam artykułów i wpisów stricte prywatnych, bo mnie one nie interesują. Uważam, że osoby, które za bardzo się otwierają i opisują swoje życie prywatne prędzej czy później mogą tego bardzo żałować. Dlatego też myślę, że publikowanie na łamach bloga informacji z naszego życia prywatnego to niekoniecznie dobry pomysł. Nie mówię, żeby nie dzielić się niczym, bo fajnie jest pochwalić się swoim sukcesem, ciekawą podróżą czy udanymi zakupami. Natomiast opowiadanie o sprawach rodzinnych, chorobach czy narzekanie na pracodawcę już nie jest w porządku. Nigdy nie wiadomo, kto przeczyta nasz wpis, więc chyba lepiej przemyśleć dwa razy opublikowanie artykułu niż potem żałować.

Przejdźmy do kolejnego zagadnienia – na ile tematów pisać? Ja zaczynając pisanie bloga zajmowałam się początkowo tylko kosmetykami (recenzje). Potem doszły artykuły na temat DIY czyli jak zrobić swój własny kosmetyk, następnie analiza składów i artykuły na temat zielarstwa. Dodałam jeszcze temat gotowania, bo jest to dziedzina, którą lubię i tematy jak ulepszyć bloga, bo będąc aktywnym bloggerem sama nie raz zastanawiałam się co tu zrobić by było lepiej. Można powiedzieć, że na blogu zajmuję się tym co lubię, co mnie interesuje i na czym się znam. Nie dotykam tematów, o których nie mam pojęcia, bo uważam, że to byłoby bezsensu i mogłoby podziałać na moją szkodę. Nie zajmuję się modą, bo nie mam dobrego fotografa, który mógłby uwiecznić moje pomysły modowe, nie piszę na temat dzieci czy macierzyństwa, bo na razie ten temat nie jest mi bliski. Myślę, że nic tak nie przyciąga nowych czytelników jak wiarygodność. Ludzie nie szukają obłudy, kłamstwa i nieszczerych wpisów, bo tego jest pełno w Internecie, gazetach i TV. Ludzie szukają naturalności, prawdy i szczerości, więc zajmujmy się tylko tym na czym się znamy, o czym możemy napisać wyczerpującą notkę.

Źródło

Jakim językiem pisać? To kolejne pytanie, które może zadać sobie każdy blogger. Czy być oficjalnym czy może bardziej na luzie? Myślę, że nie można przesadzić ani w jedną, ani w drugą stronę. Wszystko zależy też od tematyki naszej strony. Jeśli zajmujemy się poradami prawnymi to pisanie na Pan/Pani jest jak najbardziej w porządku. Jeśli natomiast nasz blog skierowany jest do ludzi młodych i dotyczy tematyki mody, kosmetyków, muzyki czy książek to piszmy po prostu na Ty. Możemy też pisać bloga w formie opowieści, dobrej historii. Ja zawsze pisząc nowy artykuł wyobrażam sobie rozmowę z przyjaciółką. Opowiadam jej o nowym kosmetyku, przepisie itp. Tym sposobem łatwiej jest dobrać słownictwo i styl pisania. Przekleństwa i zbyt luzacki styl świadczą o autorze, więc jeśli chcemy być postrzegani jako „zawodowcy” lepiej tego unikajmy.

Źródło

Jak często pisać? To pytanie gryzło kiedyś i mnie, aż w końcu doszłam do wniosku, że trzeba się na coś zdecydować. Można publikować posty codziennie i fajnie, bo każdy z ciekawością zajrzy, co nowego słychać. Ale! Jeśli potem nie wytrzymamy tempa to już gorzej, bo czytelnik raz, drugi, trzeci zobaczy, że przez tydzień/dwa nic się nie dzieje i już zajmie się czymś innym. Znajdzie inny blog do którego będzie zaglądał częściej niż do nas. Starałam się na blogu publikować codziennie coś nowego, ale był to nierzadko wyczyn, bo praca, dom, dobra książka i praca domowa z kursu do odrobienia. Poza tym napisanie dobrego posta też zajmuje czas, zrobienie zdjęć i ich obróbka same się nie zrobią. Codzienne publikowanie dobrego artykułu graniczyło z cudem, dlatego zdecydowałam się na publikowanie postów co 2-3 dzień. Oczywiście na blogu jestem codziennie, czytam wpisy innych, odpowiadam na komentarze, myślę nad nowymi artykułami. Dzięki temu mam czas na blogowanie i czas na życie prywatne, i z niczego nie muszę rezygnować. Czytelnicy przyzwyczaili się też do tego trybu zaglądają regularnie, czekają na nowy artykuł, komentują poprzedni, a mnie to cieszy i motywuje.

Myślę, że to na tyle w temacie o czym i jak często pisać. Jeśli macie pytanie lub o czymś nie napisałam – napiszcie! Ciekawa jestem jak Wy postrzegacie te zagadnienia – tematykę bloga, styl i częstotliwoścć pisania? Czekam na Wasze komentarze! 

Jak ulepszyć bloga (1) – Co powoduje że jedne blogi nam się podobają a inne nie.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się co sprawia, że jedne blogi zyskują na popularności szybko,  a inne wciąż są gdzieś daleko w tyle. To ciekawe, że na jedne blogi wracamy często, nie możemy doczekać się kolejnego wpisu, a na inne zaglądamy rzadko albo wcale. Dziś chciałabym podzielić się z wami tym, na co ja zwracam uwagę wchodząc na bloga. Zachęcam was, abyście w komentarzach napisali na co wy zwracacie uwagę, co jest dla was ważne i co decyduje, że wrócicie na daną stronę po raz kolejny.

Czytaj dalej

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook