PORADY,  URODA

Wypadające włosy po ciąży – co jeść, co pić, co wcierać by włosy szybciej odrosły

Nadchodzi ten przepiękny czas, kiedy w domu pojawia się nowy członek rodziny – dziecko. Cieszysz się ogromnie i nie przejmujesz brakiem snu, niedojedzonym śniadaniem czy chodzeniem w piżamie przez pół dnia. Wszystko jest OK dopóki nie zauważysz na swojej szczotce mnóstwa włosów, które po prostu sobie wypadły. Pojawia się rozgoryczenie i niepokój, bo przecież przez całą ciążę włosów przybywało, były gęste i błyszczące, a teraz wypadają na potęgę. Spokojnie! To normalne około 3-4 miesiąca po porodzie i wypadanie jest tylko okresem przejściowym. 
Dlaczego włosy po ciąży wypadają?
Cykl życia włosa w osób niebędących w ciąży składa się z 3 etapów
  1. Anagen – faza wzrostu włosa, która trwa od 2 nawet do 8 lat. W tej fazie znajduje się większość włosów na naszej głowie
  2. Katagen – okres przejściowy, podczas którego włos przestaje rosnąć i przygotowuje się do wypadnięcia.Ten etap trwa ok 2 tygodni.
  3. Telogen – czas spoczynku mieszka włosowego. Ten etap trwa od 2-4 miesięcy.
Podczas ciąży proces ten wygląda nieco inaczej, a wszystkiemu winne są hormony. Poziom estrogenów jest podwyższony, przez co mieszki włosowe nie przechodzą w fazę katagenu. W związku z tym „stare” włosy nie wypadają, a nowych przybywa. Widzimy więc że jest ich więcej. Dwa, trzy miesiące po porodzie zaczyna spadać poziom estrogenu, dlatego włosy zaczynają gwałtownie wypadać.  Wypadają te, które nie wypadły podczas 9 miesięcy ciąży, i te, które wypadłyby właśnie teraz. Dlatego mamy wrażenie, że włosów ubywa bardzo szybko.
Czy włosy mi odrosną?
To bardzo często zadawane pytanie w rozmowach lub na forach w Internecie. Oczywiście, że odrosną, ale zajmie to trochę czasu. Można nic nie robić i cierpliwie czekać aż nowe baby hair się pojawią, ale można też wspomóc się dietą bogatą w witaminy oraz zastosować kosmetyki, które pomogą nam we wzmocnieniu włosów.

Co jeść i pić, aby wzmocnić nowe włosy?
O włosy należy dbać nie tylko od zewnątrz, ale przede wszystkim warto zadbać o zdrową, bogatą w składniki odżywcze dietę. Na naszym talerzu powinny zagościć warzywa, ryby, orzechy i migdały. Włosy potrzebują witamin A, E, B, cynku, selenu, miedzi i krzemu by stać się mocne, błyszczące i wyglądać zdrowo.

Na problem z włosami pomogą także ziołowe herbaty – pokrzywa, skrzyp polny lub specjalna herbatka krzemionkowa. Wszystkie te zioła są dostępne w sklepach ze zdrową żywnością lub sklepach zielarskich. Ja szczególnie upodobałam sobie herbatę krzemionkową. To mieszanka ziela poziewnika, kłącza perzu, ziela miodunki, pokrzywy i owsa w różnych proporcjach. Regularne jej picie dostarcza duże dawki krzemu, który zapobiega wypadaniu włosów i wzmacnia nowe baby hair.

Dodatkowo warto zakupić siemię lniane, które nie tylko przyspiesza porost włosów, ale też działa zbawiennie na cerę. Najlepiej wieczorem 1 łyżkę siemienia zalać gorącą ale nie wrzącą wodą (ok 3/4 szklanki) i zostawić pod przykryciem na noc. Rano wymieszać i wypić mieszankę. Ważne jest by siemię było całe, nie mielone lub odtłuszczone. Warto też dokładnie pogryźć ziarenka lnu.

Oprócz diety i naparów ziołowych warto podziałać na wzmocnienie włosów od zewnątrz.

Co wcierać w skórę głowy by włosy się wzmocniły?


Przede wszystkim trzeba zacząć od dobrego oczyszczenia skalpu ze złogów. Stara skóra zalegająca na głowie uniemożliwia dostarczanie odpowiedniej ilości tlenu do nowych cebulek. Włosy mogą się szybciej przetłuszczać i wyglądać na słabe. Można samodzielnie w domu wykonać peeling do skóry głowy np. na bazie drobnego cukru i oliwy lub kupić gotowy produkt. Ja postawiłam na Bionigree czyli polskie naturalne kosmetyki do włosów i skóry głowy. Stosowałam ich serum do włosów i skóry głowy.

Naturalne serum oczyszczające BIONIGREE BASIC_01 to kosmetyk trychologiczny (specjalistyczny kosmetyk do pielęgnacji skóry głowy i włosów) o działaniu oczyszczająco-ochronnym, przeznaczony do użytku zewnętrznego, do wszystkich rodzajów skóry. To preparat o działaniu złuszczającym, przeciwłupieżowym, antybakteryjnym i przeciwwirusowym. Łagodzi podrażnienia skóry głowy, oczyszcza ją z nadmiaru zrogowaciałego naskórka, rozpuszcza łój zalegający w mieszkach włosowych, reguluje pracę gruczołów łojowych, ułatwiając wchłanianie substancji odżywczych. Już po pierwszej aplikacji serum, włosy unoszą się u nasady, zwiększając swoją objętość i dając niepowtarzalne uczucie odświeżenia. (czytamy na stronie bionigree.pl)

Serum ma postać płynu o barwie bursztynowej. Aplikacja produktu jest bardzo prosta. Wystarczy przed myciem zaaplikować kilka pipetek z produktem na skórę głowy, wykonać krótki masaż i po około 15 minutach można już umyć włosy jak zwykle. Serum dzięki zawartości mentolu daje niesamowite uczucie świeżości. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że po zastosowaniu odczuwa się różnicę i ma się wrażenie, że skóra na głowie nareszcie zaczęła oddychać. Serum zawiera też olejek z czarnej porzeczki, który oprócz właściwości pielęgnacyjnych przepięknie pachnie. Ja serum zaliczyłabym do kategorii peelingów enzymatycznych, ponieważ dzięki zawartości kwasów AHA serum rozpuszcza martwy naskórek na głowie, pomaga skórze oddychać i poprawia ukrwienie w skórze głowy. Jest to niezwykle istotne, ponieważ dobre ukrwienie daje gwarancję, że nowe włosy będą zaopatrzone we wszystkie niezbędne produkty potrzebne do prawidłowego wzrostu. Dzięki temu od samego początku będą rosły zdrowe i lśniące.

Serum stosuję 1-2 razy w miesiącu. Po pewnym czasie zauważyłam pewne uzależnienie od produktu i czuję, że skóra domaga się zabiegu z użyciem „peelingu enzymatycznego” Bionigree. Zawsze po zastosowaniu włosy są bardziej puszyste, bardziej miękkie a skóra na głowie gładka. Zauważyłam też, że przy regularnym stosowaniu produktu włosy mniej się przetłuszczają.

Zapewne interesuje was skład tego produktu:

Składniki według INCI: aqua, potassium oleate, potassium cocate, glycerin, potassium citrate, citric acid, ethyl linolenate, ethyl linoleate, ethyl oleate, ethyl palmitate, ethyl stearate, ethyl alcohol, menthol, bilberry fruit extract, sugar cane extract, orange fruit extract, lemon fruit extract, sugar maple extract, rosmarinus officinalis oil, parfum.


Produkt dostępny jest na stronie producenta i na popularnym serwisie aukcyjnym.

Kolejnym produktem do stosowania na skórę głowy jest wcierka Z Apteczki Agafii  z serii rosyjskich kosmetyków. To brązowy płyn o ziołowym zapachu w butelce z atomizerem. Stosowałam ją co drugie mycie. Jest to serum przyśpieszające porost włosów z papryczką chilli, która ma wspomóc przepływ natlenionej krwi w skórze. Producent zaleca by mgiełkę rozpylać na suchych włosach, ale u mnie to się nie sprawdziło. Włosy po takiej aplikacji wyglądały na nieświeże, dlatego zmieniłam sposób aplikacji kosmetyku.Mgiełkę rozpylałam na umytych i odrobinę wilgotnych włosach i wykonywałam krótki masaż. Włosy po mgiełce zaczęły rosnąć jak oszalałe! Po ciąży na skroni zauważyłam łysy placek, który z początku przyprawił mnie o zawał serca! Serio! Na szczęście co drugi dzień wmasowywałam w to miejsce mgiełkę ziołową i teraz w tym miejscu mam mnóstwo baby hair! Odetchnęłam z ulgą. Wcierkę rosyjską kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością za naprawdę nieduże pieniądze. Uważam ją za HIT i na pewno się z nią nie rozstanę.

A jak prezentuje się skład?

Althaea Officinalis Extract, Shizandra Chinesis Officinalis Oil, Panax Ginseng Extract, Melissa Officinalis Leaf Oil, Arctium Lappa Root Extract, Urtica Dioica Extract, Betula Alba Extract, Yeast Extract Capsicum Anuum Fruit Extract, Climbazole, Allantonin, Pantothenic Acid, Neolone.

Polecam także stosowanie wcierki Jantar, która znana jest ze swoich dobroczynnych właściwości. Także pobudza cebulki włosowe, wspomaga wzrost włosów i dotlenia skalp. Niestety dla mnie poważnym minusem tej wcierki jest brak dozownika. Wcierka Jantar rozlewa się po dłoni i ciężko ją zaaplikować na skórę. Na szczęście mam kilka sposobów jak poradzić sobie z tak niesforną butelką. O tym jak aplikować wcierki pisałam tutaj.

Analizę składu wcierki Jantar znajdziecie np u Aliny (KLIK)

Ostatnią propozycją na pobudzenie wzrostu włosów jest wykonanie wcierki z kozieradki. Przygotowujemy ją podobnie jak siemię lniane tzn 1 łyżkę kozieradki zalewamy 3/4 szklanki wody i po zaparzeniu odcedzamy. Płyn przelewamy do butelki z atomizerem i spryskujemy skórę głowy. Ważny jest masaż, by płyn kozieradkowy wsiąknął w skalp. Systematyczne stosowanie naprawdę działa cuda! Włosy stają się mocniejsze, mniej wypadają. Jedyny minus to zapach – kurczakowo-rosołowy, ale myślę, że można się do niego przyzwyczaić.

Tyle ode mnie. Powyżej opisane sposoby u mnie się sprawdziły, a największymi hitami są serum Bionigree i rosyjska wcierka. Jestem ciekawa jakie wy macie sposoby na pobudzenie wzrostu włosów i wzmocnienie ich. Napiszcie o tym w komentarzu.

  • Aga

    Nie wiem czy jeszcze gdzieś można znaleźć ten tonik, ja akurat kupowałam od producenta, przynajmniej nie naliczyli mi dodatkowej marży.

  • Aga

    Na porost włosów po ciąży w skórę głowy wcierałam tonik z hairmedic. Buteleczka 150ml wystarczyła mi na 6 tygodniową kurację. I po tych dniach było widać różnice. Oczywiście jadłam też dużo warzyw. Unikałam tylko liściastych, typu kapusta itd, bo z tego co słyszałam dzieci po tych warzywach mogą mieć wzdęcia. Łykałam dodatkowo pokrzywę w tabletkach. I to wszytko przyniosło rezultat.

    • Zdradzisz gdzie można kupić ten tonik? Super ze tą kuracja przyniosła u Ciebie rezultaty. Dieta jest równie ważna jak i pielęgnacja od zewnątrz.

Facebook
Przeczytaj poprzedni wpis:
Z miłości do wydawania pieniędzy… – #eksperymentujesz

Pod koniec styczniu dołączyłam do akcji #eksperymentujesz i dziś chcę poruszyć temat związany z miłością. Kochamy zazwyczaj drugiego człowieka lub...

Zamknij