WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Tag: minimalizm

Zero waste – co to znaczy, jak zacząć, moje spostrzeżenia

O zero waste zrobiło się ostatnio bardzo głośno. Powstają nowe grupy na Facebooku zrzeszające zerowastowców, w księgarniach pojawiają się książki na ten temat. Ale co to właściwie jest i o co chodzi w tej idei?

Czytaj dalej

Pokonałam zakupoholizm! Ale wszystko od początku…

W pierwszym styczniowym poście pisałam, że chciałabym na blogu poruszyć ważny dla mnie temat, na który wcześniej nie miałam odwagi. Chodzi o zakupoholizm czyli nałogowe i kompulsywne robienie zakupów. Może to być kupowanie ubrań,  kosmetyków, żywności czy innych rzeczy. Mnie dotyczyło kupowanie kosmetyków, a wszystko zaczęło się w 2009 roku za sprawą bardzo stresującej pracy. Stres, który mnie dotyczył wynagradzałam sobie zakupami w drogerii. Z początku były to niewinne zakupy rzeczy, które potrzebowałam: tusz do rzęs, balsam do ciała, krem. Niestety potrafiłam drogerie odwiedzać kilka razy w tygodniu i dublować zakupy. Zapasy kosmetyków zaczęły rosnąć, bo nie byłam w stanie zużywać tak szybko jak kupowałam. Z początku było to nawet pasjonujące. Kolekcjonowałam kosmetyki, byłam na bieżąco z nowościami i promocjami. Traktowałam to jako hobby i nie widziałam zagrożenia. Zaczęłam recenzować kosmetyki na wizażu (tzw. KWC na wizaz.pl), potem założyłam bloga. Chciałam doradzać co warto kupić, a czego lepiej unikać. I tak w 2011 roku powstał blog Wielki Kufer. Niestety prowadzenie bloga spowodowało że zaczęłam kupować jeszcze więcej. Chciałam być na bieżąco ze wszystkimi nowościami, jako pierwsza recenzować nowe kosmetyki, informować o promocjach. Zapasy rosły i miałam nad nimi coraz mniejsza kontrolę. Kilka razy na blogu pisałam o swoim dobytku. Możecie przeczytać o zapasach np. tutaj.
Wspomniana pod linkiem liczba 117 nieotwartych kosmetyków jakoś nie specjalnie robiła na mnie wrażenie. Kosmetyki zajmowały co raz to nowe pudła, miejsce w szafie i pojemnik na pościel w łóżku. Próbowałam kilka razy zerwać z nałogiem organizując miesiące lub tygodnie niekupowania, ale było mi bardzo ciężko i próbowałam jak mogłam by choć jedna nowa rzecz trafiła do mojej kolekcji. Zaczęłam też spisywać ilość kupionych i zużytych kosmetyków, tworzyłam statystyki, ale nie dawało to wiele. Kupowanie było silniejsze ode mnie i każda możliwość robienia zakupów była dobra ( stacjonarne, przez Internet ). Po pewnym czasie byłam bardzo zmęczona zakupami, ale wciąż kupowałam nowe kosmetyki. Daty ważności goniły jak szalone, miałam coraz więcej kosmetyków przeterminowanych lub pootwieranych, które zajmowały miejsce w łazience czy szafie. To było przerażające. Wydawałam coraz więcej na kosmetyki i znosiłam do domu coraz więcej opakowań. Najgorszy był maj 2013 kiedy to na zakupy kosmetyczne wydałam 400 złotych. Byłam w szoku po zaliczeniu rachunków, bo zaczęłam tracić kontrolę nad wydatkami. Najgorsze było jednak nie to ile wydałam pieniędzy, ale to że tylko w jeden miesiąc stałam się bogatsza o ponad 100 sztuk nowych kosmetyków. Czy możecie sobie wyobrazić to składowisko kosmetyków? Miałam w domu prawdziwą drogerię! 
Wtedy też postanowiłam ze muszę z tym skończyć, bo zrobiło się to niebezpieczne. 
Robiłam wszystko by zerwać z zakupoholizmem i udało mi się!  Ciężką praca, nierzadko ze łzami w oczach pokonałam nałóg kompulsywnego kupowania kosmetyków. Nie było łatwo…
Dlaczego o tym piszę? Bo teraz wszyscy zachwycamy się minimalizmem. Czytamy książki o minimalizmie, blogerki opisują jak mieć mniej. Inspirujemy się tym, oczyszczamy przestrzeń. Stało się modne mieć mniej, a nikt ni pomyślał o osobach uwikłanych w nałogu posiadania wielu rzeczy. Zakupoholik z dnia na dzień nie stanie się minimalistą choćby bardzo tego pragnął. Zrywanie z nałogiem kupowania to długotrwały proces. U mnie trwało to około dwóch lat i nadal muszę się ograniczać podczas zakupów ubrań czy kosmetyków. To tak jak z alkoholizmem, niby się z tego wychodzi, ale wystarczy kieliszek po latach i nałóg może bardzo szybko powrócić. 
Mam pomysł na cykl postów o zakupoholizmie, a właściwie o drogach wyjścia z niego. Ja stoję już po wygranej stronie, więc myślę, że mogłabym pomóc tym, którzy są na początku drogi do minimalizmu.
Chciałabym na blogu opisać swoje metody walki z tym nałogiem, bo wiem że wiele osób jest uwikłanych w manii zakupów. Być może moje sposoby walki z zakupoholizmem pomogą komuś wyjść na prostą. Kto wie…
Jak sądzicie dużo osób uzależnionych jest od zakupów? Macie w swoim otoczeniu takie osoby? Myślicie, że cykl takich postów będzie pomocny? Dajcie znać w komentarzu.

8 sposobów na zaoszczędzenie czasu podczas sprzatania w domu

Sprzątać musi każdy, ale nie każdy to lubi. Są tacy, co chodzą ze szmatką po domu w ramach hobby i tacy, dla których to przykry obowiązek. Dziś chcę przedstawić wam moje pomysły jak zaoszczędzić czas na sprzątaniu i ułatwić sobie to zadanie.

 

1. ODKŁADAJ RZECZY OD RAZU NA MIEJSCE

To niby łatwe zadanie przysparza wielu osobom trudności. Po użyciu suszarki do włosów zamiast odłożyć ją na miejsce, wiele osób kładzie ją gdzie popadnie, tworząc przy tym chaos i bałagan. Kiedy odkładamy przedmioty na miejsce, nie mamy potrzeby ich sprzątania, oszczędzamy czas i co najważniejsze zawsze wiemy gdzie się one znajdują.

2. NIE OTWIERAJ KILKU PRZEDMIOTÓW O TYM SAMYM ZASTOSOWANIU NA RAZ

Ta  zasada tyczy się przede wszystkim kosmetyków, środków czystości, żywności. Otwierając tylko po jednym.opakowaniu szybciej je zużyjemy i otworzymy kolejne. Nie ma sensu rozkładać w łazience trzech żeli pod prysznic i czterech odżywek do włosów.  Po pierwsze dlatego, że szybko nam się znudzą i będziemy chcieli otwierać kolejne, a po drugie każda z tych rzeczy wymaga przestawienia podczas sprzątania. Zobacz ile czasu zaoszczędzisz mając po jednej sztuce szamponu czy żelu. Nie musisz tracić czasu na przetarcie ich szmatką podczas mycia łazienki, kurz nie osadza się na opakowaniu.

3. SEGREGUJ TEMATYCZNIE PRZEDMIOTY

Ta zasada sprawdza się u mnie w kuchni, w koszyku z przyprawami. W jednym mam alfabetycznie ułożone przyprawy słone i ostre, a w drugim słodkie. Alfabetyczne ułożenie gwarantuje sprawniejszą pracę w kuchni. Nie wyjmuję wszystkich przypraw na raz, nie tracę czasu na ich szukanie. Oczywiście po użyciu przyprawy od razu trzymam się punktu 1 czyli odkładam torebkę na miejsce. Tematycznie przedmioty mamy też ułożone w komodzie. Akcesoria do szycia leżą w niciarce, obrusy na jednej konkretnej półce, a zapasy papieru czy ręczników papierowych także mają swoje konkretne miejsce. Taki sposób stosujemy też w lodówce. Nabiał zajmuje środkową półkę,  warzywa i owoce są w szufladzie, słoiki z dżemem czy sałatkami do obiadu zajmują miejsce na najwyższej półce. Takie ułożenie pomaga mi nawet w robieniu listy zakupów. Wystarczy że otworzę lodówkę i już wiem których produktów brakuje.

 

4. SPRZĄTAJ MAŁE OBSZARY NA BIEŻĄCO

Tej zasady trzymamy się z mężem szczególnie w łazience i kuchni. Od razu po umyciu rąk wycieramy blat z kropel wody, a w kuchni od razu po jedzeniu zmywamy naczynia. Nie odkładamy ich do zlewu w nadziei na umycie naczyń później. To raczej nigdy nie nastąpi , więc po co psuć sobie czas wolny po obiedzie, skoro można zmyć te 2 talerze od razu po odejściu od stołu.

5. WIĘKSZE SPRZĄTANIE ZAPLANUJ RAZ NA MIESIĄC LUB RAZ NA DWA MIESIĄCE

Ten punkt wykorzystujemy z mężem do generalnego sprzątania takiego jak mycie całej kuchni łącznie z szafkami w środku i na zewnątrz, układania ubrań w szafie na nowo itp. Na co dzień staramy się trzymać punktu 1 i 2 więc nie widzimy potrzeby poświęcenia całej soboty na sprzątanie co tydzień. Wolimy sprzątać na bieżąco, a w sobotę pójść na spacer niż poświęcać cały dzień na odgruzowywanie mieszkania.

6. NIE ROZKŁADAJ PRZEDMIOTÓW MAŁO UŻYTECZNYCH PO DOMU

Ten punkt dotyczy wszelkich durnostojek czyli figurek, szklanych kul, wygranych w loterii na wiejskim odpuście czyli rzeczy których zadaniem jest zbieranie kurzu. Zobacz ile czasu marnujesz na przeciętnie takich rzeczy z kurzu. Czy na pewno z nich korzystasz? A może po prostu stoją i czekają na lepszy czas? My w naszym domu nie mamy takich przedmiotów. Nie pełnią one żadnej istotnej funkcji a zajmują powierzchnię. Lepiej w ich miejsce postawić wazon ze świeżymi kwiatami. Przynajmniej nacieszą oko.

7. KAŻDY PRZEDMIOT POTRZEBUJE „DOMU”

Wpadliśmy z mężem na świetny pomysł. W łazienkowej szafce mamy trzy kosze. W każdym z nich są rzeczy,  których używamy. I tak w jednym koszu jest suszarka, prostownica,  szczotka jonizująca i lakier do włosów, czyli ogólnie mówiąc akcesoria do włosów. W drugiem koszu są kosmetyki mojego męża, a w trzecim moje kosmetyki. Tym sposobem nie rozkładamy rzeczy na blacie w łazience. Nożyczki w naszym domu mają swoje jedno konkretne miejsce. Są w szufladzie ze sztućcami. Plastikowe pojemniki na żywność mają swoje miejsce w jednej szafce a pucharki na lody osobną półkę w witrynie. Takie rozmieszczenie gwarantuje nam szybkie znalezienie przedmiotu, który potrzebujemy i łatwość w sprzątaniu.

8. NIE GROMADŹ RZECZY KTÓRYCH BYĆ MOŻE KIEDYŚ UŻYJESZ.

Tu ukłon w stronę wszelkiego rodzaju pudełek po sałatkach, kubkach plastikowych po coli z kina i innego rodzaju unikalnych przedmiotów, które być może nam się przydadzą za miesiąc lub dwa.  Lepiej zainwestować w dobrej jakości plastikowe lub szklane pojemniki na żywność niż składować te jednorazowe. Są niehigieniczne, marnej jakości i zapewne nigdy ich nie użyjemy.  Jedyne co robią to zajmują nam miejsce w szafce.
To moje sposoby na ułatwienie pracy i sprzątania w domu. A jakie są wasze patenty na oszczędność czasu?

Podsumowanie sierpnia – ciekawe spotkania, inspirujący blog, moja droga do luksusowego minimalizmu

Sierpień minął jak pstryknięcie palcami, a ja witam wrzesień będąc w 38 tygodniu ciąży. W każdej chwili moje życie może diametralnie się zmienić, bo pojawi się na świecie mały człowiek. Zapewne na jakiś czas blog zwolni swoje tempo, choć przyznam, że bardzo mi zależy na przygotowaniu postów na zapas. Mam nadzieję, że uda mi się temu podołać i nowe wpisy będą pojawiać się przynajmniej raz w tygodniu. 
Póki co chciałabym podsumować sierpień, bo wydarzyło się naprawdę sporo. 
Ciekawe spotkania
W mijającym miesiącu uczestniczyłam w dwóch bardzo ciekawych spotkaniach. Jedno odbyło się w gdyńskim Slow Cafe i dotyczyło chorób tarczycy. Pisałam o nim TU i gorąco was zachęcam do skorzystania z kolejnych edycji tego spotkania. Okazja ku temu już 2 września w Gdańsku i 29 września w Gdyni. Odsyłam was na Facebooka, do poszczególnych wydarzeń: Gdańsk (KLIK), Gdynia (KLIK).
Drugie wydarzenie dotyczyło naturalnego pieluchowania niemowląt. Wspominałam o tym TUTAJ. Temat bardzo ciekawy, mam ochotę spróbować, ale myślę, że nie w pierwszym miesiącu życia dziecka. Chciałabym najpierw nauczyć się obsługi dziecka by potem na spokojnie podejść do tematu pieluch wielorazowych. Na tą chwilę nie czuję się na siłach, by już od pierwszej doby życia mojej córeczki podejmować się wyzwania jakim jest korzystanie z pieluch wielorazowych. Druga sprawa, że mam zapas pieluch jednorazowych (kupionych i wygranych w konkursie Pampers) i muszę najpierw je zużyć. Czas pokaże co wyjdzie z wielopieluchowania choć muszę przyznać, że kolorowe otulacze są przepiękne!
Inspirujący blog


W sierpniu znów natrafiłam na ciekawy blog. Tym razem nie na temat minimalizmu czy ekologii, a blog dotyczący oszczędzania pieniędzy. Tak się składa, że zaczynam samodzielnie prowadzić gospodarstwo domowe więc wszelkiego rodzaju triki jak zaoszczędzić, nie tracąc na jakości życia, bardzo mi się przydadzą. Polecam serdecznie blog Oszczędnickiej, która stworzyła fantastyczny plan dla czytelników: „Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie”. Wiem, że pewnie część z was powie, że mamy już wrzesień, więc pół roku zleciało i nie opłaca się zaczynać oszczędzać. Wiem, że już pół roku zleciało a program Oszczędnickiej przewidziany jest na rok (na każdy tydzień nowy krok), ale z drugiej strony lepiej zacząć późno niż wcale. Ja mam zwiększoną motywację by zacząć wdrażać w życie plan i zaczynam już od dziś. Być może uda mi się część kroków przejść szybciej ( np 2-3 w tygodniu), a części jak np wypełnianie PIT już nie zrobię, ale chyba najważniejsze jest by w ogóle zacząć działać. Jesteście ciekawi moich efektów? Podejmiecie wyzwanie razem ze mną?

Moja droga do luksusowego minimalizmu (2 miesiąc)
Sierpień to już drugi miesiąc mojej drogi do luksusowego minimalizmu. Przeprowadzka do nowego mieszkania dobiega ku końcowi i to uzmysłowiło mi jak wiele rzeczy (często niepotrzebnych) jeszcze posiadam i jak wiele pieniędzy na nie wydałam. Przede wszystkim tona ubrań, często nowych, z metkami, założonych 1-2 razy. Na drugim miejscu nadal są kosmetyki, potem książki i inne drobiazgi. Nowa szafa ma ograniczoną pojemność więc sporo rzeczy oddałam lub wyrzuciłam. Nadal jednak mam za dużo rzeczy i minie jeszcze sporo czasu zanim wyjdę na prostą. Skupiam się jednak na tym, by systematycznie przeglądać rzeczy, które posiadam, znajdować dla nich nowych właścicieli. Nie użalam się, że mam za dużo i nie wiem co z tym zrobić, bo to do niczego nie prowadzi. Muszę wypić to piwo sama, bo to najlepiej uzmysłowi mi jak wiele pieniędzy poszło na marne i co mogłam za to innego kupić albo ile mogłam zaoszczędzić. 

Jeśli znacie kogoś kto jest w potrzebie i komu mogłabym podarować ubrania (rozmiar 36-40) lub kosmetyki – dajcie znać w komentarzu. Najlepiej byłoby gdyby ta osoba/rodzina pochodziła z Trójmiasta i mogła samodzielnie odebrać rzeczy. Pod koniec ciąży ciężko jest mi cokolwiek transportować czy nosić. 
W sierpniu mogę pochwalić się sporą ilością oddanych/ wyrzuconych rzeczy. Z mojej przestrzeni zniknęły:
  • 4 płaszcze i kurtki (jesienno-zimowe) – wrzuciłam do kontenera na odzież
  • 4 pary butów – wrzuciłam do kontenera na odzież
  • 3 kubki – oddałam
  • 5 torebek – wrzuciłam do kontenera i oddałam konkretnej osobie
  • rajstopy/ skarpetki i paski – zniszczone, zdekompletowane – wyrzuciłam
  • kilkanaście kart lojalnościowych i rabatowych, które straciły ważność lub nie korzystam z usług danego sklepu – wyrzuciłam
  • notatki z kursów językowych, szkoleń – wyrzuciłam
  • 2 marynarki – oddałam konkretnej osobie
  • 3 kremy do twarzy ze starą datą ważności – wyrzuciłam
  • tona makulatury, starych gazet itp  – wyrzuciłam
  • kilka słoiczków po kremach  – wyrzuciłam
  • bielizna (kilka sztuk)  – wyrzuciłam

We wrześniu chcę kontynuować porządki i dodatkowo postaram się zaoszczędzić jak najwięcej realizując plan Oszczędnickiej – „Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie”.
Jak minął wasz sierpień?

Przydasie w jednym miejscu – moja droga do luksusowego minimalizmu

Pisałam na początku sierpnia o podjęciu wyzwania jakim jest oczyszczanie przestrzeni. Nazwałam to drogą do luksusowego minimalizmu. O tym możesz przeczytać tutaj: KLIK. Muszę przyznać, że idzie mi całkiem nieźle i już pozbyłam się wielu rzeczy. Gazety i przeróżne katalogi poszły do kosza na makulaturę, część perfum udało mi się sprzedać, a część ubrań przekazałam dalej. Posegregowałam też dokumenty i umowy. Staram się na bieżąco segregować rzeczy, niczego nie odkładać na później, bo wiadomo, że później nie nastąpi nigdy. 
Podczas porządków znajduję przeróżne rzeczy tzw. przydasie – wstążki, guziki od konkretnych bluzek czy swetrów, ozdobne tasiemki i papier, agrafki, puzderka na biżuterię. Są to rzeczy przydatne tylko czasami np. kiedy idziemy na przyjęcie, ktoś bliski ma urodziny, oderwie się guzik od konkretnej bluzki itp. W sumie nie wiadomo do końca co zrobić z takimi rzeczami. 
Trzymać czy wyrzucać? Jeśli trzymać to gdzie, a jeśli wyrzucimy i zaraz okaże się, że guzik czy tasiemka są potrzebne? Szkoda czasu i pieniędzy na kupowanie nowych rzeczy tego typu, więc założyłam na przydasie jedno nieduże pudełko. Eleganckie z grubej tektury nie będzie szpecić, a zawartości nie widać. Włożyłam tam wszystkie niezbędne przydasie:

  • 2 pudełka na biżuterię
  • kilka materiałowych tasiemek w różnych kolorach
  • guziki ozdobne od bluzek
  • pompon 
  • ozdobny papier
  • sznurowadła
  • agrafki
  • gumki recepturki
  • folię bąbelkową
Zawsze kiedy nagle zajdzie potrzeba znalezienia gumki recepturki czy agrafki nie będę w panice szukać ich po kątach ale otworzę pudełko i po prostu wyjmę. Wszystko jest na swoim miejscu, jest czysto i przyjemnie.
A ty gdzie trzymasz takie drobne przedmioty?

Podsumowanie lipca – ciekawa książka, inspirujący blog, moja droga do luksusowego minimalizmu.

Już mamy sierpień! Gdzie ten czas tak pędzi? Zanim się obejrzymy zacznie się jesień, a wraz z nią coraz krótsze i bardziej pochmurne dni. Dziś chciałabym podsumować lipiec, bo wydarzyło się dużo ciekawych rzeczy i znalazłam w sieci interesujące miejsca. Może was czymś zainspiruję?

Dziecko bez kosztów – czy da się zaoszczędzić na dziecku?

Mam teraz więcej czasu i nadrabiam zaległości książkowe. Jakiś czas temu przeczytałam świetną książkę, która daje do myślenia i pobudza do dyskusji. „Dziecko bez kosztów” Giorgii Cozzy to książka, którą powinni przeczytać wszyscy przyszli bądź świeżo upieczeni rodzice.

 

Czytaj dalej

Książeczka Minimalisty – Leo Babauta – zmiany są potrzebne

Za dużo jest w około hałasu, harmidru i ogólnego chaosu. Aby się od tego odciąć i trochę wyciszyć natrafiłam w Empiku na świetną książkę pt. Książeczka Minimalisty. Autorem jest Leo Babuta, minimalista, który w zabawny i bardzo prosty sposób pomaga zmienić w życiu to czego jest za dużo.

 

Czytaj dalej

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook