-
Pielęgnacja skóry w ciąży – Wielka czystka w kosmetykach
Wyjątkowy czas jakim jest ciąża to wielka rewolucja w kwestii kosmetyków. Ja kiedy dowiedziałam się o tym, że już za 9 miesięcy zostanę mamą, pierwsze co zrobiłam to przegląd kosmetyków, których dotąd używałam. Mimo, że już od dłuższego czasu zamieniam pielęgnację z drogeryjnej na naturalną, a część kosmetyków robię sama, to zawsze gdzieś się zapodzieje coś co nie jest już mile widziane. Byłam bezlitosna dla swojego wielkiego kufra z kosmetykami. Wielka czystka polegała na tym, że wyrzucałam stare, przeterminowane kosmetyki, te z nieciekawym składem i bardzo perfumowane. Chyba żadna mama nie chce źle dla swojego Maleństwa. Stara się je chronić już od pierwszych chwil, więc żele z parabenami, kremy z barwnikami…
-
Delikatna emulsja do mycia ciała i włosów dla dzieci i niemowląt – Phenome
Kosmetyki Phenome znam od dawna, ale jakoś ciągle nie miałam czasu żeby przysiąść i na spokojnie je zrecenzować. Znam ich kremy do twarzy, pod oczy, mąż jest zachwycony kosmetykami z linii męskiej. Jeśli jeszcze nie znacie kosmetyków Phenome to zapraszam do czytania recenzji. Słowo Phenome brzmi bardzo zagranicznie, nie polsko, a firma jest jak najbardziej polska, pochodzi z Łodzi i produkuje luksusowe naturalne kosmetyki, które w Azji są bardzo dobrze znane. W Polsce sklepy stacjonarne są w Warszawie i Poznaniu, ale bardzo sprawnie działa sklep internetowy więc nie ma najmniejszego problemu z zakupem kosmetyków. Co wyróżnia Phanome? Naturalny skład kosmetyków! Firma przykłada ogromną wagę do tego by w ich produktach…
-
Nowe tematy na blogu
Jak zapewne wiele z was zauważyło przez dłuższy czas blog świecił pustkami i zarastał kurzem. Nie z lenistwa, ale z wielkich zmian, które zaszły w moim życiu. Z mężem spodziewamy się we wrześniu Maleństwa i ten temat obecnie zawładnął całym naszym światem. Jak zapewne wiele z was wie, okres ciąży to bardzo specyficzny czas dla kobiety. Zmienia się bardzo dużo w postrzeganiu świata i w priorytetach. Dotąd byłam królową Internetu, dzień bez Facebooka i czytania innych blogów postrzegałam niemalże jako stracony, teraz stronię od wszelkiej elektroniki, komputerów, hałasu i wszelkich nowinek. Cenię za to ciszę, spokój, ustronne miejsca. Stąd taki długi czas milczenia na blogu. Pomału jednak wracam do systematycznego…
-
Tisane – balsam do ust dla dzieci
Jakiś czas temu mieliście okazję czytać recenzję balsamu do ust Tisane. Wiele osób zna ten kosmetyk zarówno w wersji w słoiczku jak i w wersji pomadki. Jeśli nie czytaliście mojej opinii – zapraszam TU. Niedawno w sprzedaży pojawił się kolejny balsam do ust z serii Tisane, ale tym razem dedykowany specjalnie dla dzieci. Słodka małpka na opakowaniu zachęca by sięgnąć po kosmetyk. Ja także po niego sięgnęłam i powiem wam, że jestem mile zaskoczona. Przede wszystkim konsystencja balsamu – jest taka jak scukrzony miód. Łatwo się nakłada, rozprowadza i długo zostaje na ustach. Ochrona ust podczas zimowo-wiosennych kaprysów pogody, ale też świetnie sprawdza się podczas przeziębienia, do smarowania podrażnionych płatków nosa. Po drugie…
-
Co w prasie piszczy? Moda na zdrowie, Food Forum, Natura i Ty, Slow Life
Już od dawna chodził mi po głowie pomysł, aby podzielić się z wami ciekawymi artykułami z branżowych pism na temat zdrowego stylu życia, naturalnych kosmetyków i życia w stylu slow. Jednak miesiąc za miesiącem mijał, a ja kupowałam kolejne numery i nie publikowałam ich tu na łamach bloga. Nie widziałam sensu pokazywać Wam gazet, które są już nieaktualne, których już nie dostaniecie w kioskach, bo lada dzień będzie nowy numer. Teraz z nastaniem marca postanowiłam, że bardzo chcę się zmobilizować i przed 10 marca opublikować artykuł z fragmentami ciekawych i polecanych przeze mnie artykułów. Dzięki temu sami ocenicie, czy warto poszukać pełnego egzemplarza gazety w Empiku. Zacznijmy od tego, że…
-
Coś nowego na wiosnę!
Kochani, ostatnio mało mnie tu na blogu. Nie zarzucilam bloga z lenistwa ale z powodu przełomu w moim życiu. Dzieje się wiele i czasu na pisanie jest mało. Ale obiecuję szybki powrót. Mam dla Was 2 nowe kategorie wpisów. Domyślacie się co to może być? Tymczasem pozdrawiam i obiecuje szybko wrócić.
-
Czy i dlaczego warto korzystać z ofert wysyłkowych Yves Rocher?
Codziennie jesteśmy zalewane ulotkami, gazetkami z promocjami, ciekawymi ofertami rabatowymi i super prezentami w zamian za zakupy. Jest tego mnóstwo w skrzynce pocztowej, w komórce i w poczcie elektronicznej. Ja zazwyczaj w ogóle nie czytam takich informacji, ponieważ zabierają zbyt dużo cennego czasu. Wyrzucam ulotki, kasuję smsy po szybkim zapoznaniu się z ofertą. Uważam, że każdorazowe skuszenie się na zakupy z rabatem, prezentem, zniżką groziłoby bankructwem i zaśmieceniem domu. Wiele z tych rzeczy jest mi po prostu niepotrzebne. Nie chcę kupować przypadkowych rzeczy, które potem będą obrastać kurzem. Już raz byłam zakupoholiczką (kto nie zna mnie z tego okresu, zapraszam TUTAJ) i nie chcę z powrotem do tego wracać. Przez…
-
Książeczka Minimalisty – Leo Babauta – zmiany są potrzebne
Za dużo jest w około hałasu, harmidru i ogólnego chaosu. Aby się od tego odciąć i trochę wyciszyć natrafiłam w Empiku na świetną książkę pt. Książeczka Minimalisty. Autorem jest Leo Babuta, minimalista, który w zabawny i bardzo prosty sposób pomaga zmienić w życiu to czego jest za dużo.
-
Alternatywa dla mydeł w płynie – Niskopieniący się żel dla bardzo wrażliwej skóry dłoni
Nie raz już pisałam o swojej alergii na SLS i SLES. Nie mogę używać mydeł w płynie, płynów do naczyń i żeli pod prysznic. Zawarty w tych środkach SLS i SLES podrażnia moją skórę i czuję się tak jakbym poparzyła się wrzątkiem. Nie będę wdawać się w szczegóły, chętnych zapraszam na TEN post o alergii kontaktowej. Trudno jest znaleźć dobry kosmetyk do mycia dłoni, z krótkim i dobrym składem. Nie wszystkie mydła w kostce moja skóra toleruje więc koło problemu się zatacza. Na szczęście w moje ręce wpadł pewnego dnia niskopieniący się żel do mycia dłoni i stóp.
-
Piękne buteleczki z Ikea
Uwielbiam nietypowe puzderka, buteleczki, flakony i wszystko inne, co może posłużyć za oryginalne opakowanie dla naturalnych kosmetyków. Zazwyczaj takich rzeczy szukam na aukcjach, jarmarkach staroci czy w second-handach. Tym razem przepiękny zestaw buteleczek znalazłam w IKEA. 3 szklane butelki różnej wielkości przeznaczone są na perfumy, ale myślę, że doskonale sprawdzą się także do toniku lekkiego kremu-serum czy olejku. Są szklane, to bardzo ważne, mają piękne starodawne kolory i coś co szczególnie urzekło moje serce – jedna z buteleczek ma starodawny materiałowy atomizer-gruszkę.




























