WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Tag: Wielki-Kufer

Jak pokonać kryzys blogowy? Znam 4 powody dla których nie mamy chęci pisania

Ostatnio mało mnie tu na blogu i w Social Mediach. Pisałam wam na fanpage, że przeżywam, a raczej przeżywałam kryzys blogowy, z resztą nie pierwszy w mojej blogowej karierze. Nawet najlepszy pisarz ma słabsze chwile, czuje się wypalony i zniechęcony. Ja dokładnie wiem, co na mnie tak podziałało i właśnie odcięłam się od tych „osłabiaczy”, aby pokonać kryzys blogowy. Czuję jak pomału wraca do mnie twórcza siła i nowe pomysły na posty. Może i ty czasem czujesz się wypalony, łapiesz blogowego doła? Koniecznie przeczytaj jak go pokonać! Czytaj dalej

Co daje mi szczęście?

Może nie uwierzysz, ale pisząc ten post widzę za oknem fajerwerki. To wisienka na torcie imprezy rodzinnej w pobliskiej restauracji. Piękne kolory ogni rozbłyskują na niebie. A dziś będzie o szczęściu. Co sprawia że czuję się szczęśliwa?

Jestem z natury optymistką i to pomaga mi spojrzeć na świat w lekko różowych okularach. Myślę trzeźwo, ale nie przejmuję się błahostkami, szkoda na to po prostu czasu.

Cieszę się z małych rzeczy, z tego że po raz kolejny mogę się obudzić i że mam pełną lodówkę. Radość sprawia mi wieczorny masaż naturalnym olejem i miły SMS od przyjaciółki. Czuję przypływ szczęścia kiedy wiem, że mojemu dziecku niczego nie brakuje, kiedy spokojnie śpi, a mi udało się wypić jeszcze ciepłą kawę. Uśmiecham się kiedy widzę sędziwą staruszkę z wnuczkiem i małego szczeniaka stawiającego pierwsze kroki.

Uważam się za osobę szczęśliwą i czerpię z życia garściami. Nie czytam plotkarskich gazet ani portali, bo nie rozumiem jak można żyć życiem kogoś, kogo nigdy na żywo  nie widziało się na oczy. Nie porównuje się z innymi, bo każdy z nas jest unikatowy i nie warto bawić się w kameleona.

Mam tylko jedno życie, dlatego doceniam to co mam. Zauważam małe rzeczy, drobny sąsiedzku gest, uśmiech nieznanego przechodnia. Odchodząc od kasy w markecie zawsze życzę kasjerce miłego dnia. Wierzę, że dobra karma wraca do nas, dlatego lubię pomagać innym. To nie tylko dobry uczynek, ale i mała cegiełka budująca szczęście.

A ty jesteś szczęśliwa/y? Co daje ci szczęście?

Zużycia majowe

Tradycyjnie już na koniec miesiąca wstawiam raport dotyczący zużyć. Muszę przyznać, że maj nie był dobrym miesiącem w kategorii ZUŻYCIA / ZAKUPY… Chyba wiosenne słońce za bardzo mnie rozpieściło, bo poszalałam zakupowo a na koncie mam tylko 14 zużyć. Oto co w minionym miesiącu wykończyłam:

Zużycia majowe:
1. Odżywka
do włosów
YUNG z Rossmanna – dawno już wycofana z produkcji ale u mnie
jeszcze się ostała. Bardzo dobra odżywka, nie obciążała włosów, nie
przetłuszczała ich. Być może dostępna teraz w innym opakowaniu w Rossmanie
2. Balsam
do ciała
VENUS 400 ml – pisałam o nim TU
3. Maseczka
bankietowa Tołpa – saszetka – trudno ocenić maseczce po jednej aplikacji
ale cera jest po tym produkcie rozświetlona, a to za sprawą maluteńkich
rozświetlających drobinek. Produkt godny uwagi.

 

4. Kapsułki
Rossmann
– są zwolennicy i przeciwnicy tych kapsułek. Nadają się jedynie
na     noc, bo olejek w nich zawarty jest tłusty. Kapsułki koją podrażnioną
skórę, rano buzia jest miękka i gładka.. Doskonałe w jesienno-zimowym
okresie, kiedy skóra potrzebuje nie tylko nawilżenia, ale i natłuszczenia.
To już moje któreś opakowanie i chyba na razie muszę od nich odpocząć, bo
z tym opakowaniem trochę się męczyłam
5. Krem
glicerynowy
AVON do rąk – Ogólnie nie lubię glicerynowych kremów… Ten
natomiast bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ bardzo szybko się wchłania
i nie pozostawiał tłustej warstwy. Doskonały do pracy biurowej, w której
nie możemy nic zatłuścić czy pobrudzić.
6. Żel
energetyzujący do mycia twarzy
Clean & Clear – pisałam o nim TUTAJ

7. Krem
na noc 50 ml

8. Żel
pod prysznic
Senses 500 ml – Nie lubię żeli  z AVON za skład i
często niezbyt przyjemny zapach. (choć bywają wyjatki). Ten zużyłam jako
mydło w płynie do rąk. Nic szczególnego, poza ładnym fioletowym kolorem.

9.Krem
pod oczy
Anew AVON – recenzja TUTAJ

10. Płyn
fizjologiczny do twarzy
La Roche Posay
500 ml – pisałam o nim TUTAJ

11. Peeling
Lagoon AVON 200 ml – wcej na jego temat przeczytacie TU

12. Kremowy
żel DOVE 55 ml – kiedyś już pisałam, że nie przepadam za kremowymi żelami
pod prysznic. Ten z racji małych gabarytów towarzyszył mi na basenie.
Przydał się nie tylko jako żel pod prysznic, ale i jako doskonały środek
do zmycia makijażu

13. Płyn
do płukania ust
Meridol – Płyn i pastę do zębów Meridol bardzo lubię. Płyn
do płukania nie zawiera szkodliwego dla szkliwa alkoholu za co ogromny
plus. Kojąco wpływa na krwawiące dziąsła. Cała seria Meridol jest
niezastąpiona dla osób mających problem z dziąsłami np. paradontoza,
krwawiące dziąsła lub osób wrażliwych.

14. Kulka
VICHY
– Zrecenzowałam ją TUTAJ

Nie będę pisać o swoich zakupach, bo nie chcę dostać od Was
batów. Zdradzę jedynie, ze zakupów mam więcej niż zużyć…
Napiszcie, czy miałyście któryś z wyzej wymienionych
kosmetyków. Jak go wspominacie?

Zużycia kwietnia

Po ascezie marcowej kwiecień przypominał mi trochę efekt jo-jo. Wpadły mi w ręce kosmetyki z różnych promocji, wyprzedaży czy wymian. Mam też na swoim koncie zużycia ale niestety nie jest ich nawet 2 razy tyle co zakupów. Cóż… dobre i to co udało mi się zużyć. W maju planuję góra 5 zakupów i to potrzebnych. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Bilans kwietnia.
Zużyte:
  • maseczka/peeling
    YR
    podwójna saszetka – pisałam o niej tutaj (klik), fajna na wyjazd
    czy wieczór z przyjaciółką. Maska peel-off delikatnie chłodzi, sam peeling
    nie porywa, ponieważ ma malutkie drobinki.  

 

  • suchy
    szampon Isana
    – chyba zaprzyjaźniliśmy się na dobre, bo już od wielu
    miesięcy się z nim nie rozstaję. Mam co prawda godnego następcę w postaci
    suchego szamponu Syoss, który obecnie gości w mojej szafie, ale póki co
    Isana spisuje się bardzo dobrze. Więcej na blogu (klik)
  • szampon
    ziołowy AVON
    – pisałam o nim tutaj (klik). Szampon ma super zapach i
    dobrą, bo nie za rzadką konsystencję. Jednak po zużyciu go zastanawiam się
    czy nie obciążał moich włosów, bo rano następnego dnia miałam wiszące
    strąki i bezwzględnie musiałam myć głowę. Teraz używam szamponu z YR i nie
    mam aż takiego problemu z włosami.
  • krem
    Biotherm matujący –
    miałam miniaturę 15 ml, byłam zadowolona
    aczkolwiek nie wiem czy kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Krem w
    pełnowymiarowym opakowaniu 50 ml kosztuje 160 zl a  nie jestem pewna czy jest lepszy niż
    nasze polskie jak np. Perfecta matujaca czy krem z Garniera. Wkrótce
    recenzja na blogu.

 

  • żel do
    biustu AVON –
    pisałam o nim tutaj (klik). Jeszcze raz podkreślę –
    TOTALNA PORAŻNA składowa – na 2 miejscu w składzie wysuszający alkohol denaturat!!!
  • balsam do
    ciała Be beauty –
    pisałam o nim na blogu (klik). Masło fajne, wydajne
    ale zapach pod koniec opakowania drażniący. Nie kupię masła o tym zapachu
    ponownie.
  • odżywka do
    włosów z farby do włosów –
    miałam z jakiejś farby tubkę odzywki. Włosy po
    niej bardzo fajnie się układały i były błyszczące. Szkoda że to tylko
    dodatek do farby, a nie produkt dostępny w sklepach na co dzień.
  •  żel pod
    prysznic Kamill –
    też już gościł na blogu (klik). Świetny, kwaskowaty
    zapach, orzeźwiający na letnie upały. Uwielbiam żele Kamill!!!

 

  • peeling St
    Ives –
    bardzo żałuję, ze peeling został wycofany ze sprzedaży. Był
    moim KWC!!!! Bardzo dobry zdzierak, kremowa konsystencja z porządnymi
    peelingujacymi drobinkami. Na razie nie znalazłam godnego następcy.
  • żel pod
    prysznic Dove 55ml –
    nie lubię kremowej konsystencji żelu, więc ten
    produkt nie będzie moim ulubieńcem. Plus za małe opakowanie, które
    świetnie się sprawdza podczas wyjazdu czy na basen. Dzięki swojej kremowej
    konsystencji nie wysuszał skóry, miała okazję uzyć go na basenie jako
    produktu do zmycia makijażu i tu spisał się świetnie, bo ani nie szczypał
    w oczy, nie wysuszył skóry i co najważniejsze doskonale poradził sobie z
    mocnym makijażem oczu.
  • mleczko do
    demakijażu AVON z imbirem –
    o nim też pisałam już na blogu (klik).
    Trochę mi się przejadł, bo zużywam już ente opakowanie. Czas pomyśleć o
    czymś innym. Jako produkt do mycia buzi jest bardzo dobry, ale nie radzi
    sobie w niektórych przypadkach jako środek do demakijazu np. z niektórymi
    tuszami do rzęs np. Colosal czy Scandal Eyes Rimmela. Rozmazuje tusz,
    pozostawia na oczach zacieki. Trzeba domywać oczy płynem micelarnym lub
    innym środkiem.

 

  • płyn do demakijażu
    Maybelline 125 ml
    – na jego temat też była recenzja na blogu (klik).
    Teraz gdy się skończył żałuję, ze nie mam go pod ręką, bo mój obecny płyn
    z Kolastyny nie radzi sobie tak dobrze z tuszami Colosal i Scandal Eyes z
    Rimmela. Niestety tak jak już wspomniałam we wpisie na blogu, produkt nie
    jest dostępny osobno tylko jako dodatek do tuszu Maybelline.
  • farba do
    włosów Joanna –
    używam odcienia Jesienny Liść i nie zamienię tej farby
    na żadną inną. Używałam wielu różnych farb szukając odcienia rudego i
    absolutnie żadna czy droga czy tania nie spełniała moich oczekiwań, bo
    albo była zbyt czerwona albo wchodziła za bardzo w brąz. A ja szukałam
    rudej farby. I mam!!!! To jest mój KWC, który trzyma się bardzo długo, nie
    zmywa się tak szybko jak inne farby. Kolor jest idealny za małe pieniądze.
    Wszyscy wokół sądzą, że farbę nakładała mi fryzjerka w salonie…
  • krem do stóp
    Tołpa –
    o tym produkcie też był wpis na blogu (klik). Krem jest dobry,
    zmiękcza stopy, ale nie kupię ponownie tego produktu w opakowaniu Tołpy,
    bo ten sam krem o identycznym zapachu i bardzo podobnym składzie tylko w
    innym opakowaniu jest dostępny w Biedronce
    z serii Be beauty, a cena tego biedronkowego jest znacząco niższa,
    więc po co przepłacać.

 

  • miniatura
    kremu antycell Lirene pomarańczowego –
    balsam szybko się wchłania, ma
    przyjemną konsystencję. Miałam jednak go zbyt mało by się wypowiedzieć czy
    ujędrnia skórę i czy rzeczywiście działa na cellulit. Zapach jak dla mnie
    trochę chemiczny.
  • szampon
    Biosilk 350 ml –
    moje KWC, o którym też już pisałam na blogu (klik).
    Nie plącze włosów, unosi je i rzeczywiście pogrubia. Włosy przepięknie się
    układają, są błyszczące i miękkie. Jedyny minus to opakowanie – szampon
    trudno się wydostaje przez tą mikroskopijną dziurkę w zakrętce oraz cena
    ok. 35/40 zł za 350 ml. Jeśli tylko wypatrzę w promocji na pewno się
    skuszę.
  • krem do rąk
    Kamill Intense + –
    fajny kremik w malutkiej tubce, w sam raz do
    torebki. Pięknie pachnie, szybko się wchłania. Sprawia, że dłonie są
    miękkie i gładkie. Przy zastosowaniu większej ilości pozostawia na
    dłoniach tłusty film co np. przy pracy biurowej nie jest mile widziane.

Zapraszam na: WIELKI KUFER

Zużycia lutego

Jak dobrze, że luty już za nami. Pod względem zakupów był to miesiąc straszny, bo dużo nakupiłam . Nie udało mi się tym razem zużyć więcej niż kupiłam ale mogę pochwalić się 24 zużyciami (nie wszystko jest na zdjęciu).

Zużycia lutego:

  1. Jedwab do włosów Biosilk – każdy go zna, ja go lubię 🙂
  2. Maska do ciała Minerały Morza Martwego AVON – w sumie to nie żałuję, że się skończyła. ma dokładnie takie samo działanie jak maska błotna do twarzy Avon, tyle, że ta jest do ciała. Nie miałam jej kiedy używać więc cieszę się, że nie zagraca szafki. Chociaż muszę przyznać, że oczyszcza dobrze i fajnie wygładza ciało.
  3. solny peeling Rossmann (recenzja tutaj)
  4. maska z oliwą z oliwek do włosów AVON – mi nie podeszła, bo choć ma poręczne opakowanie i fajny zapach to obciążała moje włosy i zaraz były tłuste.
  5. Krem ogórek i drzewo herbaciane AVON (recenzja tutaj)
  6. Peeling mocny do stóp Ziaja Pro 250 ml – był OK ale to słowo „mocny” w ogóle nie pasuje, bo drobinki są małe i raczej delikatne. Zastanawiam się, czy ten kosmetyk nie zawiera jakiegoś dodatkowego środka złuszczającego naskórek, bo stopy były po nim naprawdę gładkie
  7. mleczko do demakijażu z aloesem i imbirem AVON (recenzja tutaj)
  8. Krem zimowy – 4 pory roku (recenzja tutaj)
  9. Balsam antycell. Ziaja rozgrzewający – kosmetyk fajny, gesty, wydajny. Fajnie rozgrzewa skórę. Nie używałam regularnie by móc powiedzieć czy coś tam działa, ale nawilża i napina skórę.
  10. Pur Blanca 50 ml – lubię ten zapach 🙂 przypomina mi czasy licealno – studenckie i pierwsze miłości 🙂 i jest naprawdę trwały.
  11. Maseczka do twarzy z oliwą z oliwek AVON 75 ml – też znana i lubiana. Lubię ją o wiele bardziej niż tą z białą herbatą z AVON. Trochę mi się jednak znudziła i na razie nie kupię następnej. Zresztą mam szlaban (czytaj tutaj)
  12. miniatura balsamu Avene – fajnie się wchłania, zapach neutralny, jest OK i na pewno warto spróbować.
  13. miniatura kremu z mocznikiem LPR (recenzja tutaj) – jest naprawdę dobry i fajnie pachnie
  14. szampon do włosów farbowanych AVON (recenzja tutaj) – totalna maskara, nigdy więcej
  15. krem do stóp Ziaja Pro 250 ml – kremik  przyjemny, szybko się wchłaniał i likwidował zgrubienia na stopach.Jesli nadarzy się kiedyś okazja to kupię ponownie.
  16. Krem do depilacji Bielenda – jeden z lepszych na rynku. Z całego serca polecam.
  17. maseczka nawilżająca L’biotica – saszetka
  18. krem do rąk Kamill z rumiankiem 100ml – mimo iż lubię serię kremów Kamill to tego nie polubiłam, zapach srednio mi podszedł, zostawiał na dość długo tłusty film i niezbyt dobrze się wchłaniał. Stosowałam go jedynie na noc ale i tak czekałam aż się skończy
  19. Żel pod prysznic Johnson’s baby masło shea (recenzja tutaj) – jak dla mnie zapachowa katastrofa, mimo, że nawilżał dobrze to nigdy więcej do niego nie wrócę
  20. Krem odżywczy do twarzy AA 50ml – jak na krem odżywczy to wypadł słabo, bo jest zbyt lekki. Natomiast po zabiegach kwasami jak najbardziej ale to na dzień pod makijaż lub po południu. Na noc po kwasach szukam czegoś o gęstszej konsystencji. Ogólnie OK, ma przecudowny zapach.
  21. Krem matujący Avon Solutions 50ml – i tak i nie, bo jako krem, który mieszam z podkładem jest OK ale nie matowił mojej cery w ogóle, do tego to ciężkie szklane opakowanie, w którym nie widać dna. Zmęczyłam ten krem, ale nie chce go więcej na mojej półce.
  22. Perfumy Tresselle Mistique – moja miłość, są przepiękne aczkolwiek ciężkawe i jedynie na jesień/zimę lub wieczory we dwoje. Na szczęście drugi flakonik mam w zapasach.
  23. miniatura szamponu Clear – szampon jak szampon, nie mam łupieżu więc nie wiem czy go zwalcza.
  24. serum Bielenda do biustu – nie wiem czy cokolwiek zdziałał. Jedyne co mi się w nim spodobało to dobre ujędrnienie więc chyba o to chodziło.

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook