WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Tag: Bezpieczne kosmetyki

Zrób sobie krem – Krem brzozowo – rokitnikowy a’la Sylveco

Kochani! Znacie krem brzozowo-rokitnikowy Sylveco? Ja jestem w nim zakochana, ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała zrobić swojego kremu na podstawie składu zawartego na opakowaniu Sylveco.Zmodyfikaowałam nieco swój krem i tak oto powstał mój własny, osobisty krem brzozowo-rokitnikowy marki Wielki Kufer. Jeśli jesteście ciekawi przepisu, zapraszam do lektury.

Aby przygotować krem musimy zaopatrzyć się w następujące składniki:
  • 20 g masła kakaowego w pastylkach (do kupienia w BliskoNatury.pl)
  • 20 ml maceratu z brzozy – o tym jak przygotować macerat pisałam TUTAJ
  • 5 ml oleju z kiełków pszenicy np. z Bingo Spa
  • 5 ml oleju jojoba
  • 5 g wosku pszczelego 
  • 5-10 kropel oleju rokitnikowego, do kupienia np. na Kosmed.pl
Sprzęt kuchenny:
  • garnek z wrzącą wodą
  • szklana lub ceramiczna miska do roztopienia składników w kąpieli wodnej
  • plastikowa miseczka, kubeczek do odważenia składników
  • waga kuchenna
  • plastikowa łyżeczka z miarką lub miarka kuchenna do odmierzenia składników płynnych
  • plastikowa łyżeczka lub drewniany patyczek np do szszłyków do mieszkania kremu

Przygotowujemy macerat z brzozy. Mogą być to świeże liście (muszą być suche) lub susz kupiony w aptece. Ja wykorzystałam susz. O tym jak przygotować macerat pisałam TUTAJ. Macerat brzozowy przygotowywałam w sposób naturalny, na słońcu, w oleju z pestek winogron. Po 14 dniach w słonecznym miejscu macerat był gotowy. Wystarczyło odcedzić go i przefiltrować. 20 ml zużyłam do przygotowania kremu, resztę przechowuję w szklanej butelce z ciemnego szkła. Wykorzystam go do przygotowania innego kremu.
Kiedy mamy już macerat możemy przystąpić do wykonania kremu. Odważamy masło kakaowe i wosk pszczeli. Roztapiamy w kąpieli wodnej (do garnka z wrzącą wodą wstawiłam miseczkę ze stałymi składnikami) stałe składniki. Kiedy się rozpuszczą dodajemy odważone pozostałe składniki: olej jojoba, olej z kiełków pszenicy, macerat z brzozy. Ja odważam składniki na wadze kuchennej w plastikowej małej miseczce. Mieszamy, aby wszystkie składniki połączyły się. Na koniec dodajemy kilka do kilkunastu kropel oleju z rokitnika. Ja dodałam 10 kropel, z tym że sprawdzałam kolor kremu przy dolewaniu oleju z rokitnika. W zbyt dużej ilości będzie miał właściwości barwiące skórę na żółto. Chyba jednak nie chodzi nam o to. 
Przelewamy krem do wymytego szklanego lub plastikowego pojemnika, zamykamy i odstawiamy w chłodne miejsce do stężenia. Ja wstawiłam swój krem na kilka godzin do lodówki. Przygotowujemy etykietkę z nazwą kremu, wykorzystanymi składnikami oraz datą wykonanania kosmetyku. Np. Krem brzozowo-rokitnikowy, data wykonania 16/05/2015 
Tak wygląda opisywany przeze mnie TUTAJ krem brzozowo – rokitnikowy Sylveco
A tak wygląda wykonany przeze mnie krem brzozowo-rokitnikowy marki Wielki Kufer 🙂
I jak? Czujecie się skuszeni?

Brazil Keratin Coco – szampon bez SLS i nawilżająca odżywka do włosów zniszczonych

Codzienne mycie włosów wymaga ode mnie wyboru dobrych ale i bardzo łagodnych kosmetyków. Najlepiej z krótkim, ale wartościowym składem. Strzałem w dziesiątkę byłoby znalezienie szamponu i odżywki o naturalnych składzie i dobrych właściwościach pielęgnacyjnych. 
Jakiś czas temu natrafiłam na kosmetyki do mycia włosów Brazil Keratin Coco i postanowiłam spróbować. Czy spełniły moje oczekiwania? Przeczytajcie poniżej.

Brazil Keratin Coco to produkty przeznaczone do włosów zniszczonych. Włosy zniszczone to te po farbowaniu, trwałej ondulacji, zniszczone suszarką, prostownicą lub innymi środkami do stylizacji. Często też włosy niszczą się od toksyn, spalin, przez złą dietę lub choroby.
Przed podjęciem wyzwania czyli jakiś miesiąc temu moje włosy nie były w najlepszym stanie. Zimowe czapki, codzienne mycie i suszenie, dość częste farbowanie niestety nie wpłynęły korzystnie na pasma. Włosy były przesuszone, matowe i oklapnięte. Nie było na co czekać, jedynym ratunkiem było poprawienie jakość i ilości spożywanych potraw oraz włączenie dobrych kosmetyków do pielęgnacji włosów.
Ja zdecydowałam się na szampon i odżywkę ( do spłukiwania). Oba w białych butelkach z fioletowymi dodatkami po 300 ml każda. Butelki mimo, że są dość duże, są także bardzo poręczne. Dobrze leżą w dłoni, a dozownik w postaci niewielkiego otworu dozuje odpowiednią ilość kosmetyku.
W skład serii Brazil Keratin Coco wchodzą dodatkowo: specjalna kuracja pielęgnacyjna wygładzająca i regenerująca zniszczone włosy,a także maseczka keratynowa do włosów zniszczonych.
Kosmetyki są dostępne np. TU.
Szampon jest gęsty i przezroczysty.  Wystarczy kropla wielkości orzecha laskowego do umycia włosów średniej długości. Sądziłam, że skoro w nazwie jest słowo „coco” to mogę spodziewać się kokosowego aromatu kosmetyków. Szampon jednak nie pachnie stricte kokosowo. Ja bardziej przyrównałabym zapach do koktajlu owoców tropikalnych. Dla mnie to istne szaleństwo zapachowe i wspaniały rytuał każdego poranka. Nuty tropikalne budzą mnie i dodają sił, w każdy nawet najtrudniejszy dzień. Jeśli chodzi o działanie kosmetyku to jest on łagodny dla włosów zniszczonych, także farbowaniem. Dobrze myje i nie wysusza. Włosy po nim dobrze się układają, są puszyste i długo świeże. Kosmetyk poleciłabym osobom ze zniszczonymi suchymi, normalnymi, ale także przetłuszczającymi się włosami. Stosując go regularnie pasma zostają długo świeże (przy moich włosach 2 dni).
Skład szamponu już na pierwszy rzut oka zaskakuje. Nie ma w składzie drażniącego SLS, który szkodzi skórze głowy, może wywoływać alergie i wyszuszać i tak już zniszczone włosy.
Odżywka z serii Brazil Keratin Coco jest dość gęsta i przeznaczona do stosowania ze spłukiwaniem. Producent zaleca by po nałożeniu kosmetyku odczekać kilka minut i dopiero po tym czasie spłukać włosy letnią wodą. Ja odżywkę nakładam na pasma włosów po myciu, bez nakładania na skalp. Odczekuję kilka minut, wykonuję delikatny masaż samych włosów i następnie spłukuję najpierw letnią, a następnie chłodną wodą. Dzięki temu dokładnie spłukuję kosmetyk, a ostatnie płukanie zamyka łuski włosów. 
Dzięki odżywce włosy lepiej się rozczesują i nie elektryzują się. Są miękkie, fajnie się układają. Zauważyłam też, że ładnie się błyszczą. Odżywka nie wpływa na okres świeżości włosów, nie przyśpiesza też przetłuszczenia się włosów. Zapach odżywki jest taki sam jak w przypadku szamponu. Tropikalne owoce w moim odczuciu to strzał w dziesiątkę zarówno teraz kiedy wiosna za oknem, jak i zimą kiedy jest mało słońca i marzymy o tropikalnych podróżach.
Skład odżywki:

Po miesiącu regularnego stosowania mogę powiedzieć, że kosmetyki spełniły moje oczekiwania. Są łagodne dla włosów, nie obciążają ich, nie wzmagają przetłuszczania się, ani nie wysuszają i tak już zniszczonych pasm. Włosy po kosmetykach z serii Brazil Keratin Coco dobrze się układają i są podatne na wszelkie fryzjerskie stylizacje. Duża pojemność i bardzo dobra wydajność gwarantują długi okres stosowania kosmetyków.
Znacie kosmetyki Brazil Keratin? Co polecacie do włosów zniszczonych?

Bloger powinien się uczyć! Warsztaty kreatywno-rozwojowe Warszawa 21 lutego – Lili Naturalna

Tak jak wszyscy uczymy się przez całe życie, tak Bloger powinien uczyć się i dokształcać w kierunku, którym się zajmuje, prezentuje i opisuje na blogu. Takie jest moje zdanie, bo jeśli mam być ekspertem w jakiejś dziedzinie i przekazywać wiedzę innym, to muszę być pewna, że znam się na tym dobrze. 
Ja na urodziny (które już w najbliższą sobotę) zażyczyłam sobie od męża nie książkę, bieliznę czy romantyczną kolację, ale właśnie naukę! Tak, tak, jadę się dokształcać i zdobywać wiedzę, by przekazywać ją potem Wam, moi drodzy.. I tak już tydzień po urodzinach będę w Warszawie na warsztatach u Lili Naturalnej, którą uwielbiam i czytam od dawna. 

Źródło
Będzie kreatywnie i rozwojowo, bo w programie warsztatów przewidziany jest panel na temat rozwoju osobistego i rozwoju marki, jaką jest blog. Będzie też kreatywnie, bo będziemy wykonywać swoje kosmetyki i świece. Już nie mogę się doczekać i odliczam dni do wyjazdu! Na pewno podzielę się z Wami emocjami i wrażeniami na blogu, a w dniu wydarzenia także na Instagramie i Facebooku

Bądźcie ze mną! Śledźcie Facebook i Instagram!

Ps. Jeśli też wybieracie  się na te warsztaty, dajcie koniecznie znać!

Gdzie sprawdzić skład kosmetyku?

Wiem, że wiele z Was szuka dobrych kosmetyków bez parafiny i chemicznych ulepszaczy. Warto sprawdzać składy, dlatego podaję kilka stron internetowych, na których sprawdzicie skład kosmetyku lub dowiecie się co kryje się pod tajemniczą łacińską nazwą. Obiecują dopisywać nowe strony jeśli natknę się na coś godnego podzielenia się. Jeśli sami korzystacie z innych stron, aby rozszyfrować skład, podzielcie się namiarami w komentarzach. Niech każdy z nas będzie bardziej świadomym konsumentem i wybiera to, co dla nas dobre.

Źródło

Poniżej znajdziecie linki, które przeniosą Was od razu na daną stronę.

1. Kosmopedia.org
2. Dokument Komisji Europejskiej – wykaz inazewnictwo składników kosmetycznych
3. Ec.Europa.eu
4. Forum 28 dni
5. Składniki kosmetyczne wg Dr Ireny Eris
6. Składniki wykorzystywane w kosmetykach wg Pat&Rub Kingi Rusin
7. Leksykon składników wg Phenome 
8. Truth in aging 
9.  EWG
10. COS DNA – analiza całych składów
11. Pani Kota 
12.  ZeroZits
13. Analizator kosmetyków

14. Co za krem – można wpisać nazwę składnika zawartego w kremie lub nazwę kosmetyku i pokaże nam się cała analiza wraz z dokładnym opisem jaką funkcję dany składnik pełni w kosmetyku.

Łagodzący krem pod oczy Sylveco – videorecenzja

Witajcie!

Już od jakiegoś czasu prowadzę intensywne poszukiwania dobrych i co ważne naturalnych kosmetyków dla siebie i bliskich. Mam dość czczych obietnic producentów że ich kosmetyk jest naturalny, podczas gdy po przeczytaniu składu okazuje się, że nafaszerowany jest chemią i barwnikami. Niestety nie jest łatwo znaleźć naturalne kosmetyki, które będą oparte jedynie na dobrych sprawdzonych naturalnych składnikach i do tego nie będą porażały ceną. Na szczęście jak to mówią, kto szuka ten znajdzie. Jedną z takich firm, jest Sylveco, polska marka produkująca naturalne kosmetyki.

Mam to szczęście, że w sklepie zielarskim niedaleko mnie jest cała seria kosmetyków tej firmy. Mam więc kilka kosmetyków Sylveco i jak na razie z każdego jestem bardzo zadowolona. Dziś chcę Wam przedstawić krem pod oczy z bławatkiem, białą brzozą i świetlikiem.

Źródło

Skład:
Kosmetyki Sylveco są dostępne w sklepach zielarskich, niektórych aptekach i na stronie producenta. Duży plus za to, że na stronie producent zamieścił skład każdego kosemtyku. Można śmiało przed zakupem sprawdzić co dokładnie kryje się w kremie czy toniku. 
Znacie kosmetyki Sylveco? Jak je oceniacie?

Jak kupować kosmetyki

Witajcie!
Kiedyś jako wielka maniaczka kosmetyków myślałam, że to niemożliwe by jakikolwiek kosmetyk mógł nam zrobić krzywdę. Przecież producenci powinni dbać o klientów, ich potrzeby i wrażliwą skórę. Na szczęście już od dawna nie wierzę producentom, ich reklamom i zapewnieniom, że ich kosmetyk jest lepszy niż produkt konkurencji.
Kupując, powinniśmy być świadomi
wyboru, bo to co nakładamy na skórę może mieć i dobre i złe działanie, i
późniejsze konsekwencje dla naszego ciała i zdrowia. 
Źródło

 

Czytaj składy na opakowaniach.

Już od dłuższego czasu czytam dokładnie skład na opakowaniu i opinie na wiarygodnych portalach. Kupuję w sklepach zielarskich naturalne kosmetyki i składniki potrzebne do samodzielnego wykonania kosmetyku. Nie otwieram i nie wącham preparatów, bo to skraca ich
trwałość i wprowadza bakterie do opakowania, a gdy ekspedientka otwiera przy mnie pudełko celem zaprezentowania zapachu czy konsystencji – dziękuję
grzecznie i wychodzę. Nie kupuję podejrzanych kosmetyków na bazarach, z witryn kiosków, bo nie wiem ile tam stały i jak bardzo promienie słoneczne zmieniły skład.  Zagłębiam się też w literaturę fachową i już nie jestem tym maluczkim ludzikiem zapatrzonym w kolorowe pudełka świecące na półkach, tylko świadomą konsumentką szukającą tego co dla mnie dobre. Wszystko dlatego, że od jakiegoś czasu widzę bardzo dużą różnicę pomiędzy tym jak zachowuje się moja skóra jeśli traktuję ją preparatami z bogatym w chemię składy, a jak zachowuje się kiedy sama wykonam kosmetyk czy kupię ten z wartościowym składem lub kosmetyk naturalny, oparty jedynie na
potrzebnych i wartościowych składnikach.

Kupuj z głową.

Piszę to dlatego, żebyś był/była świadoma, że rynek kosmetyczny to wielka machina, która ma przynosić zyski. Producenci prześcigają się i będą dalej bić się o klienta, oferując coraz to nowsze wynalazki kosmetyczne. Nie mówię tu o porzuceniu wszelkich dóbr kosmetycznych, założeniu worka po ziemniakach i życia w pełnej ascezie. Nie dzielę też kosmetyków, na te dobre i wartościowe, bo pochodzące z zielarskich sklepów i te złe, które kupić można w drogerii. Wszędzie, nawet w najdroższych perfumeriach znajdą się kosmetyki warte uwagi i te, których lepiej unikać.  Drogerie również oferują bardzo dobre kosmetyki z prostym i wartościowym składem, a w zielarskim też mogą znaleźć się chemiczne buble.

Kosmetyki mogą uczulać.

Zachęcam Was by przed zakupem zastanowić się, czy ten nowy balsam, krem czy tusz przyniosą waszej skórze korzyści, czy też mogą spowodować szkody np. w postaci uczulenia, zapchania
skóry itp. Im więcej wartościowych olejów, maseł naturalnego pochodzenia, tym kosmetyk ma większą wartość dla naszego ciała. Jeśli natomiast skład zawiera samą parafinę, PEGi, parabeny i inne świństwa, to nie liczmy na to, że nasza skóra będzie promieniała blaskiem i tryskała zdrowiem.

Ja nabawiłam się poważnej alergii na SLS i SLES (o tym w kolejnym poście) używając łatwo dostępnych żeli pod prysznic i mydeł w płynie, które można zakupić w wielu sklepach i drogeriach.  Teraz żaden producent nie będzie mi
współczuł. Jedynie może mi polecić kolejny świetny preparat ze swojego
asortymentu, który jeszcze ciepły opuszcza bramę fabryki i,  który „na pewno” będzie w stanie załagodzić moją alergię. Ja natomiast walczę by załagodzić objawy, męczę się, bo skóra podrażniona strasznie swędzi i piecze,
i wydaje kolejne setki na drogie apteczne leki, które mi na szczęście pomagają.

Bądźmy czujni i wybierajmy świadomie!

 

Jak dużo toksyn dziś wchłonęłaś? – interesujący artykuł dał mi do myślenia…

Dziś na blogu Innookiej pojawił się link do ciekawego artykułu z portalu kobieta.wp.pl o dość kontrowersyjnym tytule – Jak dużo toksyn dziś wchłonęłaś?  
Tytuł jednocześnie mnie zaciekawił co zmartwił… Warto przeczytać ten artykuł i zadać sobie pytanie czy podążanie za modą kosmetyczną i nowinkami jest dobre? Czy nakładając na biust kremy ujędrniające nie okaże się za jakiś czas, że wywołał on raka? Lakiery do włosów, pianki… Czy na pewno nam nie zaszkodzą? A co z lakierami do paznokci? Czy jakieś szkodliwe zawarte w nich substancje nie przenikają przez płytkę paznokcia do organizmu wyniszczając nas powoli? Zachęcam do przeczytania tego artykułu i przemyśleń oraz komentowania. 
Obrazek pochodzi ze strony dzieci.pl i nie ma nic wspólnego z treścią artykułu.
Polecam także ciekawe strony w językach polskim i angielskim:
Bezpieczne kosmetyki – KLIK
Encyklopedia składów w kosmetykach – Kosmopedia – KLIK
„Not Just a Pretty Face: The Ugly Side of the Beauty Industry” (Nie tylko piękna twarz: Ciemna strona „przemysłu piękna”) – KLIK

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook