Zacznijmy od początku. Nigdy nie miałam problemu z łupieżem, swędzącą skórą głowy i nadmiernie wypadającymi włosami. Wiadomo, podczas przesilenia wiosennego zawsze tych włosów wypadło więcej niż latem, ale nie było tragedii. Myłam włosy co 2 dzień, bo nie miałam potrzeby częściej. Włosy przetłuszczały mi się średnio, ale na drugi dzień były na tyle w dobrym stanie, że spokojnie mogłam wyjść do ludzi. Jednak odkąd obcięłam włosy na krótko, rano nie tyle były one tłuste co każdy w inną stronę i nie dało się ich ułożyć inaczej jak po prostu myjąc włosy.

Z początku nie było tragedii, szybkie mycie szamponem (nie sprawdzałam wnikliwie składu), suszarka, szczotka i gotowe. Jednak po dłuższym czasie stosowanie takiego rytuału zauważyłam, że strasznie swędzi mnie skóra głowy, powstają na skalpie suche placki. Zauważyłam coś a’la łupież, a włosy zaczęły się nadmiernie przetłuszczać. Do tego wypadały na
potęgę.
Nie wiedziałam o co chodzi. Podejrzewałam zimę, brak witamin, odżywkę ale i szampony, które były w łazience. Zaczęłam od stosowania kilku szamponów na zmianę, ale to wcale nie pomagało. Jak się później okazało, po wnikliwiej lekturze składu, wszystkie miały SLS na drugim miejscu składu, a niektóre z nich nawet 2-SLS czyli jeszcze gorsze paskudztwo.

Nie zastanawiałam się długo i czym prędzej zaczęłam poszukiwania szamponu dla dzieci i niemowląt, bo przecież są delikatne, nie szczypią w oczy itp. Cóż z tego, skoro na półkach w drogeriach po jednej stronie szamponu dla dzieci były napisy – „łagodny”, „nie podrażnia”, „od 1 dnia życia”, a na drugiej w składzie zaraz na 2-3 miejscu SLS. Co to za delikatny szampon, skoro ma takie same drażniące substancje jak w szampony dla dorosłych. Nie dałam za wygraną i szukałam dalej! Udało się! Na razie znalazłam 3 szampony, które są godne polecenia i nie zawierają silnych substancji drażniących.

Baby Dream – Rossmann

Wszystkim znany i lubiany. Dobrze zmywa oleje, trochę plącze włosy, ale z odżywką daje radę. Nie ma SLS a Lauryl Glucoside – łagodniejsze dla skóry. Substancja ta odpowiada za wytworzenie piany.

Jest niejonową substancją powierzchniowo czynną, rozpuszczalną w wodzie. Bezpieczna dla środowiska – biodegradowalna. Trwała w środowisku zasadowym.Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo czynne na skórę. Substancja myjąca – usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. – źródło – kosmopedia.pl

Skład:

 
 

Bambino

Jedyny szampon  w Rossmannie, który nie ma na drugim miejscu SLS, a  Decyl Glucoside czyli naturalny składnik. Na 3 miejscu mamy Sodium Myreth Sulfate czyli można by rzec że kuzyna SLS ale cały czas mam nadzieję, że tego Decyl Glucoside jest dużo dużo więcej. Gdzieś na końcu składu jest SLS ale jest go na pewno dużo dużo mniej niż w zwykłych szamponach.

Decyl Glucoside jest łagodną, niejonową substancją powierzchniowo czynną. Ma dobre właściwości dermatologiczne – nie ma właściwości drażniących, uważany jest za jeden z najłagodniejszych środków powierzchniowo czynnych. Dlatego stosowany jest m.in. w preparatach dla dzieci. – źródło – kosmopedia.pl

Szampon dość opornie i bardzo delikatnie się pieni ale właśnie o to mi chodziło. Żeby mył i był delikatny, a nie tworzył obfitą drażniącą pianę. Bez odżywki daje spokojnie radę.

Skład:

 
 

Himalaya Herbals

Szampon, którym jestem zachwycona. Przeznaczony dla dzieci i niemowląt. Chociaż ma w składzie SLS to ma również sporą ilość dobroczynnych składników wyszczególnionych w składzie. I tak mamy w każdym ml 17 mg wyciągu z ciecierzycy pospolitej, 17 mg z hibiskusa, 12 mg wyciągu z ryżu i 4 mg wetiwerii pachnącej. Pachnie ziołowo, orientalnie ale ten zapach bardzo mi się podoba. Jest bardzo delikatny, ale dobrze myje włosy. Nie plącze ich, więc śmiało można nie używać odżywki po każdym myciu.

Skład:
 
 

Od ponad miesiąca stosuję jedynie te 3 szampony na przemian, a tylko 1 raz w tygodniu używam szamponu z SLS jako szamponu bardziej oczyszczającego.

Rezultat?

– włosy przestały się przetłuszczać, są świeże na drugi dzień (to nieprawda, że szampony dla dzieci obciążają i przetłuszczają włosy dorosłych)

– przestała swędzieć mnie głowa, pozbyłam się suchych placków na skalpie

– łuszcząca się skóra, coś a’la łupież zniknął

– włosy są w lepszej kondycji, błyszczą i lepiej się układają.

– niestety jeszcze trochę wypadają, więc albo problem zniknie za jakiś czas kiedy skończy się wiosenne przesilenie, albo problem leży po innej stronie. Na rezultaty w tej dziedzinie muszę jeszcze zaczekać.

Nie wrócę na stałe do szamponów z SLS, będę je stosować najwyżej raz w tygodniu, jako szampony oczyszczające. Nie warto niszczyć pracy wkładanej w pielęgnację włosów (olejowanie, wcierki, maski) szamponami z podrażniając substancją jaką jest SLS .

(Visited 3 438 times, 1 visits today)