Jak kupować kosmetyki
wyboru, bo to co nakładamy na skórę może mieć i dobre i złe działanie, i
późniejsze konsekwencje dla naszego ciała i zdrowia.
![]() |
| Źródło |
Czytaj składy na opakowaniach.
trwałość i wprowadza bakterie do opakowania, a gdy ekspedientka otwiera przy mnie pudełko celem zaprezentowania zapachu czy konsystencji – dziękuję
grzecznie i wychodzę. Nie kupuję podejrzanych kosmetyków na bazarach, z witryn kiosków, bo nie wiem ile tam stały i jak bardzo promienie słoneczne zmieniły skład. Zagłębiam się też w literaturę fachową i już nie jestem tym maluczkim ludzikiem zapatrzonym w kolorowe pudełka świecące na półkach, tylko świadomą konsumentką szukającą tego co dla mnie dobre. Wszystko dlatego, że od jakiegoś czasu widzę bardzo dużą różnicę pomiędzy tym jak zachowuje się moja skóra jeśli traktuję ją preparatami z bogatym w chemię składy, a jak zachowuje się kiedy sama wykonam kosmetyk czy kupię ten z wartościowym składem lub kosmetyk naturalny, oparty jedynie na
potrzebnych i wartościowych składnikach.
Kupuj z głową.
Piszę to dlatego, żebyś był/była świadoma, że rynek kosmetyczny to wielka machina, która ma przynosić zyski. Producenci prześcigają się i będą dalej bić się o klienta, oferując coraz to nowsze wynalazki kosmetyczne. Nie mówię tu o porzuceniu wszelkich dóbr kosmetycznych, założeniu worka po ziemniakach i życia w pełnej ascezie. Nie dzielę też kosmetyków, na te dobre i wartościowe, bo pochodzące z zielarskich sklepów i te złe, które kupić można w drogerii. Wszędzie, nawet w najdroższych perfumeriach znajdą się kosmetyki warte uwagi i te, których lepiej unikać. Drogerie również oferują bardzo dobre kosmetyki z prostym i wartościowym składem, a w zielarskim też mogą znaleźć się chemiczne buble.
Kosmetyki mogą uczulać.
skóry itp. Im więcej wartościowych olejów, maseł naturalnego pochodzenia, tym kosmetyk ma większą wartość dla naszego ciała. Jeśli natomiast skład zawiera samą parafinę, PEGi, parabeny i inne świństwa, to nie liczmy na to, że nasza skóra będzie promieniała blaskiem i tryskała zdrowiem.
Ja nabawiłam się poważnej alergii na SLS i SLES (o tym w kolejnym poście) używając łatwo dostępnych żeli pod prysznic i mydeł w płynie, które można zakupić w wielu sklepach i drogeriach. Teraz żaden producent nie będzie mi
współczuł. Jedynie może mi polecić kolejny świetny preparat ze swojego
asortymentu, który jeszcze ciepły opuszcza bramę fabryki i, który „na pewno” będzie w stanie załagodzić moją alergię. Ja natomiast walczę by załagodzić objawy, męczę się, bo skóra podrażniona strasznie swędzi i piecze,
i wydaje kolejne setki na drogie apteczne leki, które mi na szczęście pomagają.
-
Iwona Gold
-
Bogusia M
-
Mademoiselle J.
-
Let it sparkle….
-
bezczegoś
-
Agnieszka M.


