Czy jesteś świadomym konsumentem?

Od jakiegoś czasu znów wróciły do
mnie myśli by postawić na pierwszym miejscu naturalne kosmetyki i zdrową
nieprzetworzoną żywność. Już kiedyś bardzo się tym interesowałam, dużo czytałam
na ten temat i wprowadzałam zmiany w nawykach. Niestety gdzieś mi to uciekło i
bycie ŚWIADOMYM KONSUMENTEM nie zajmowało pierwszego miejsca w moim życiu.  Wiadomo, że nie chodzi o to by rzucić
wszystko, spakować tylko naturalne rzeczy i odzież i zamieszkać w szałasie
gdzieś nad brzegiem rzeki. Chodzi o to by być świadomym swoich wyborów i mieć
większą kontrolę nad tym co proponują nam inni.
Źródło

Niestety, ale przyglądając się z
bliska temu co się dzieje na świecie można się złapać za głowę. Mało której
firmie zależy teraz na tym by jej produkty były w 100% naturalne,
nieprzetworzone i pełnowartościowe. Teraz na pierwszym miejscu liczy się duża sprzedaż,
szybki wzrost liczby klientów i zarabianie na nieświadomości konsumenta.
Bo ile
osób tak naprawdę stoi przy półce w sklepie i czyta skład? Ile osób pyta w
piekarni z jakiej mąki zrobiony jest chleb? Raczej wrzucamy w pośpiechu bułki,
które wyprodukowane z mrożonego ciasta „dojrzewały” w sklepowym piecu
i kusiły nas zapachem świeżego pieczywa, jogurty ze skrobią modyfikowaną i
innymi zagęstnikami, bo w reklamie powiedziano nam, że to zdrowe i soki, które
są tak nafaszerowane sokiem glukozowo-fruktozowym, że nawet leżąc całą noc w
bagażniku podczas dużych mrozów nie zamarzną. To przykre, że na naszej
nieświadomości i naiwności zarabiają duże koncerny. 
Źródło
A kosmetyki? Od dawna nie kupuję
niektórych, po tym jak wyczytałam w ich składzie, że zawierają substancje rakotwórcze.
I pytam – jak w ogóle można do żelu czy kremu dodawać coś co może wywołać raka?
Przecież wcierając taki balsam w skórę skazujemy się na niebezpieczeństwo
zachorowania. Nie twierdzę, że taki produkt wywoła u nas tą czy inną chorobę,
ale po co sobie szkodzić? Czasem dziwiło mnie to, że po jakimś kremie czy
balsamie wyskakiwały mi jakieś krostki, wysypka, swędzenie. A dziś wiem, że ten
kosmetyk był tak „uzbrojony”, że nawet skóra na stopach nie była w
stanie go znieść. 
Źródło
Można by tak jeszcze długo
wymieniać te szkodliwe substancje w żywności i kosmetykach i nic z tego i tak
nie wyjdzie. Myślę,że najlepsze co możemy zrobić to pomału, drobnymi krokami
zmieniać przyzwyczajenia
i zamiast chwytać za nowość reklamowaną w TV  – przeczytać najpierw skład, czy ten sok w
ogóle się nadaje do picia, czy ten serek homogenizowany zawiera
pełnowartościowe składniki i czy ta szynka tak ładnie wyglądająca za szybą ma w
swoim składzie prawdziwe mięso.
Źródło
Ja zaczęłam od żywności. Zamiast
„kolorowych jogurtów owocowym”, które często mają owoce jedynie na
pudełku wolę kupić naturalny kefir i dodać swoje świeże czy suszone owoce.
Pieczywo staram się kupować w lokalnych, małych piekarniach a nie w hipermarketach.
Przetwory mleczne i mięsne kupuję z małych lokalnych zakładów –  mleczarni Śnieżka z Perlina za Wejherowem i
Masarni Wędliny Bychowskie również z tamtych okolic. Mleczarnia Śnieżka bezpłatnie dowozi 2
razy w tygodniu produkty (mleczne, mięso i pieczywo) do mojej pracy (częstotliwość
dowozu uzależniona jest od miejsca do którego zamawiamy produkty) i nawet nie
muszę nigdzie szukać dobrego sera z naturalnymi dziurami, prawdziwego pasztetu
z wątróbki czy mleka wiejskiego, które nie jest w żaden sposób przetworzone.
Czytam składy – nawet na opakowaniach przypraw, bo zdarzyło mi się znaleźć
przyprawy z dodatkiem glutaminianu sodu. Zamiast kartonowego soku wybieram
herbatę z owocowego suszu czy zieloną albo własny wyciśnięty z owoców sok. I
tak małymi krokami staram się wprowadzać w życie to co pełnowartościowe i
nieprzetworzone.
Źródło
Z kosmetykami jest nieco trudniej,
gdyż jestem sroką i uwielbiam wszystko co się nazywa kosmetykiem. Wszelkiego
rodzaju masła, kremy, toniki i inne podobne rzeczy. Nie powiem, kuszą mnie nowe
produkty, ale od jakiegoś czasu dokładnie przyglądam się co takiego proponuje
ten czy inny producent i ile to jest warte.
Drogeryjne kosmetyki są ładne,
cieszą oko zapachem, opakowaniem i obietnicami producentów. Ale czy składy też
są tak ładne jakby się wydawało? Często nie! Mam w swoich zbiorach zarówno
kosmetyki drogeryjne jak i naturalne i widzę często sporą różnicę w reakcji mojej
skóry i włosów na te produkty. Ktoś mógłby powiedzieć, że te drogeryjne są
lepsze, bo ciekawsze. Jednak gdy tak przez chwilę pomyślałam, to kosmetyka
naturalna wcale nie musi ograniczyć się do szarego mydła i oliwy. Tu też
znajdziemy pachnące kremy na bazie naturalnych składników, peelingi zawierające
pestki suszonych owoców czy maseczki z glinki czy alg. Naturalne kosmetyki też
mają kolorowe opakowania, ładnie pachną ale na pewno wyróżnia je naturalny, niczym
nie zepsuty skład. Dodatkowo przecież samemu można stworzyć kilka produktów
kawowy peeling, tonik na bazie naparu z ziół czy płatków owsianych, maskę do włosów z jogurtu, miodu i
jajka. Jest to na pewno bardziej pracochłonne i szybciej się psuje ale czy
nasze życie nie jest tego warte by w nie inwestować i korzystać z tego co
najlepsze? 
Źródło
Zostawiam Was z tą myślą na dziś.
Zastanówcie się jakich wy wyborów dokonujecie, czy jesteście świadomi tego co
kupujecie czy też nieustannie poddajecie się presji reklam, świecących pudełek kosmetyków
zawierających chemię w składzie  i  sztucznego zapachu „świeżo”
wypiekanego chleba w hipermarkecie. 
Powyższy artykuł powstał ze szczerej
potrzeby przekazania światu moich spostrzeżeń. Nikogo w ten sposób nie chcę
urazić ani promować żadnej z marek. Namiary na Mleczarnię Śnieżka i Wędliny Bychowskie
podałam z czystej sympatii do moich czytelników by mogli spróbować ich wyrobów,
a także z sympatii do w/w firm, za to, że produkują naturalne wyroby. Nie
zarabiam na tym.

  • świadomym konsumentem nie jestem, ale za to bardzo podatnym na reklamy

  • Super artykuł 🙂 My staramy się być jak najbardziej świadomi. Już jakiś czas temu przestaliśmy kupować produkty spożywcze zawierające szkodliwe konserwanty jak glutaminian sodu czy sorbinian potasu. Zdecydowaliśmy się również wyzbyć z diety produktów silnie zakwaszających organizm. W kosmetyce także odchodzimy już od drogeryjnych kosmetyków do pielęgnacji. Ja osobiście mojej córce nie podam kosmetyków serwowanych przez firmy, które szpikują je niepotrzebną chemią i zapychaczami. Sama także będę chciała przerzucić się na mineralne produkty do makijażu 🙂 A tymczasem narzeczony zainteresował się także bliżej ziołami, bo jakby nie patrzyć, do pożywienia oraz kosmetyków, które mogą nam bardziej zaszkodzić niż pomysł doliczyć możemy także leki. Wychodzimy z założenia, że le[piej zapobiegać niż leczyć, a wszelkie dolegliwości łagodzić właśnie ziółkami 🙂

    • Dzięki! Ten artykuł powstał dziś bardzo spontanicznie, pod wpływem chwili i jakiegoś impulsu. Dość mam kupowania produktów przetworzonych, jestem zmęczona nadmiarem kosmetyków z marnym składem. Od dosyć dawna myślę jakby pomału, bezboleśnie przejść na tą lepszą stronę mocy i korzystać z dobrodziejstw natury, dobrego pełnowartościowego jedzenia i kosmetyków.

  • Z kosmetykami mam identycznie często kupuję je oczami a przy testowaniu następuje rozczarowanie:D

    • Dlatego warto czytać opinie na forum, blogach i składy

  • Od jakiegoś czasu zwracam uwagę na składy żywności i kosmetyków. Unikam parabenów i barwników. A jeśli chodzi o peeling kawowy, to sama o nim niedawno pisałam http://wenus-lifestyle.pl/2014/01/peeling-kawowy/ i polecam każdej koleżance 😉

    • Peeling kawowy jest świetny!

Facebook
Przeczytaj poprzedni wpis:
Paleta Sleek Garden of Eden – swatche + szybki filmik

Tak jak obiecałam prezentuję swatche cieni z nowej limitowanej palety Sleek Garden of Eden. Czekając na przesyłkę miałam bardzo mieszane...

Zamknij