-
Cukrowy peeling do ciała Perfecta – wersja marcepanowa
Kąpiel bez peelingu to często kąpiel stracona! Nie mówię tu o codziennym szorowaniu się preparatami złuszczającymi martwy naskórek, bo można sobie tym zaszkodzić, ale raz lub kilka razy w tygodniu można sobie pozwolić na taki zabieg. Skóra po peelingu jest aksamitna, gładka i świeża. Jednym z moich ulubionych peelingów jest Perfecta – peeling cukrowy. W tym poście wersja marcepanowa. Kilka słów od producenta: Dostępność: sklepy stacjonarne i internetowe, osiedlowe drogerie. Cena/Pojemność: ok 12 zł / 225 ml Skład: Plusy: + wygodne opakowanie, ładnie prezentuje się w łazience, opakowanie jest trwałe na upadki, co w łazience może się zdarzyć. + drobinki są naprawdę ostre, bardzo dobrze wykonuje się peelingiem masaż ciała…
-
Mleczko do twarzy łagodnie oczyszczające Pollena Eva Hebal Garden
Codziennie wieczorem do oczyszczania twarzy używam łagodnych środków myjących. Dawno odrzuciłam wysuszająca żele czy mydło. Dziś kilka słów o łagodnie oczyszczającym mleczku z serii Herbal Garden Polleny Eva. Kilka słów od Producenta: Dostępność: sklep internetowy Pollena Eva – TUTAJ, Rossmann, małe drogerie Cena/Pojemność: w zależności od miejsca zakupu: e-sklep 5 zł, inne miejsca ok 7-10 zł Skład: Plusy: + mleczko jest bardzo łagodne dla skóry + nie podrażnia oczu – może służyć do demakijażu oka + nawilża i łagodzi podrażnienia + zmywa makijaż + ładnie pachnie + jest wydajne Minusy: – duża rozbieżność cenowa w sklepach – nie zawsze dokładnie domywa tusz do rzęs za pierwszym…
-
Delikatny nawilżający płyn do mycia ciała z wyciągiem z rumianku i owsa – Avon Care Family
Gdy jakiś czas temu seria Avon Care Family pojawiła się w katalogach byłam pełna zachwytu. Wyobrażałam sobie delikatne kosmetyki o przepięknych zapachach wprost dla maluszków. Niestety ani balsam do ciała z tej serii mnie nie zachwycił (pisałam o nim tutaj), ani płyn do mycia ciała. Ot takie zwyklaki. Kilka słów od producenta: Pojemność/Cena: 400 ml / ok 15 zł Dostępność: katalogi Avon Skład: Płyn do mycia ciała zamknięty jest w dużej plastikowej butelce o prostym design’ie. Moim zdaniem niczym się nie wyróżnia, taka sobie duża butla. Pojemność płynu jest duża, można powiedzieć, że jest to kosmetyk rodzinny. Butelka zamykana jest na „klik”. Sam płyn jest rzadki, w…
-
Maska do włosów drożdżowa – Babuszki Agafii
Maskę poznałam zanim była dostępna w Polsce. Gdy tylko na Litwie zobaczyłam ją w sklepie wiedziałam, że będzie moja! Świetne opakowanie, urocza etykieta i zapach! Maska od razu podbiła moje serce. Jak działa? Zapewne już większość z Was wie, bo maska drożdżowa króluje w Internecie i zbiera same dobre opinie. Ja mam już któreś opakowanie z kolei i nadal się nią zachwycam. Za co ją cenię? – zapach! – Maślane ciasteczka rozmiękczają moje serce. Uwielbiam ją nakładać na włosy, które potem pachną przyjemnie maślaną nutą. Bardzo żałuję, że maska nie jest jadalna. – wydajność – wystarczy naprawdę niewielka ilość kosmetyku by pokryć nią włosy. Maska starcza na długo, a przy…
-
Pokonam zakupoholizm – moje wyzwanie!
Dziewczyny, powiedziałam sobie dość po tym jak podliczyłam ilość zakupionych kosmetyków i wydanych na nie pieniędzy w maju. Łącznie przybyły mi przez miniony miesiąc 104 sztuki, z czego 71 sama kupiłam. Wydałam na kosmetyki i akcesoria ponad 400 zł. Więcej tego nie zrobię, bo po prostu już nie chcę zwiększać zapasów i zagracać swojego mieszkania, życia kolorowymi opakowaniami. Założyłam nowego bloga na którym będę walczyć z zakupoholizmem. Zapraszam do czytania i komentowania. Pokonam zakupoholizm – KLIK Obrazek pochodzi ze strony http://www.pro-test.pl Oczywiście blog Wielki Kufer nie przestaje istnieć! Także zapraszam teraz na dwa blogi
-
O tym jak łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej Decubal uratował mi życie.
Raz, jedyny raz w życiu użyłam przeterminowanego kremu do twarzy i skończyło się to podrażnieniem i zaczerwienieniem twarzy. Nigdy dotąd nie używałam nic co byłoby po terminie, ale pomyślałam, że pewnie nic mi się nie stanie, bo to uznana marka i tydzień czy dwa po terminie nie robi żadnej różnicy. Akurat… Po przebudzeniu miałam na twarzy mnóstwo czerwonych plam i nieprzyjemnie napiętą skórę. Niestety nie miałam pod ręką czystego panthenolu czy rumianku więc ratowałam się tym co było pod ręką. A w pobliżu był on – łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej Decubal. O tym czy mi pomógł przeczytajcie dalej. Kilka słów od producenta: DECUBAL ANTI ITCH GEL ŁAGODZĄCY…
-
Zielono mi! czyli kolczyki hand-made w sam raz na wiosnę.
O tym, że wykonuję własnoręcznie biżuterię pisałam na łamach bloga już nie raz. Ostatnio wpadłam na pomysł by wykonać serię małych kolczyków-kuleczek w sam raz do codziennych kreacji w różnych odcieniach zieleni. Wykonałam 6 par, każda z nich jest inna jeśli chodzi o kolor. Jest i turkusowa zieleń i mięta i zielono-złote kolczyki. Mam też coś bardziej soczystego – taką limonkę metaliczną. Które z nich podobają Wam się najbardziej?
-
Pierwsze zakupy kosmetyków Balea!
Tyle się teraz słyszy o firmie Balea. Same ochy i achy. Postanowiłam spróbować i ja, a że niedaleko mnie na ryneczek przyjeżdża Pan z niemieckimi kosmetykami postanowiłam zaopatrzyć się u niego. Sprzedawca na ryneczku miał mnóstwo kosmetyków Balei i Alverde, ale ja postawiłam na żele Balei o typowo letnich orzeźwiających zapachach. Skusiłam się na Hawajskiego Ananasa, Owoce z Fidżi i Grapefriut. Żele pachną niebiańsko, są energetyzujące, a po kąpieli cała łazienka wypełnia się owocową nutą. Zapach pozostaje też na skórze. Jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że każde opakowanie to koszt jedynie 5 zł. Jakie zapachy żeli Balea Wy zdążyłyście wypróbować?
-
Miałam nie kupować, a wyszło jak zawsze…
Kiedy Rossmann ogłosił akcję – 40% na kolorówkę i pielęgnację twarzy pomyślałam: Nic nie kupię, nawet tam nie wejdę! Tak, jasne wytrzymałam 1 dzień i w piątek czym prędzej pobiegłam by zobaczyć czy przypadkiem nic mi się nie przyda…Miałam kupić tylko chusteczki nawilżane Baby Dream, których używam bardzo często. Wyszłam natomiast z siatką i Rossmann wzbogacił się na mnie o ponad 100 zł. Zakupy przyniosły mi zarówno niesamowitą frajdę ale nie obyło się bez wyrzutów sumienia. Oto co wpadło do mojego koszyka: Paletka do makijażu Maybelline- kolorki nude – są przepiękne i trzymają się cały dzień Nowy zapas maseczek: I nie kosmetycznie: biała herbata z liczi – sypana (uwielbiam białą…
-
Drugie życie balsamu do ciała!
Ile razy byłyście w podobnej sytuacji? Skończyła się zima, a tu gęste typowo zimowe masło zalega wam na półce? Albo sięgacie po balsam brązujący by nadać skórze cienia opalenizny, a on zostawia po sobie jedynie okropne smugi? Co robić z takimi kosmetykami? Wyrzucić? Oddać? Czekać na lepsze czasy? A może po prostu dać im drugą szansę? Oto moi bohaterowie: typowo zimowe oliwkowe masło do ciała Lara Belluci (coś mi się zdaje, że to niemiecki brat bliźniak Isany, występuje w identycznych wersjach zapachowych) balsam brazująco-ujędrniający Lirene Body Arabica – jasna karnacja Skończyła się zima, a na półce zostało pół opakowania gęstego masełka. I co z nim zrobić? Do kolejnej zimy nie…




























