WIELKI KUFER

Monika Laskowska

Tag: Nagietek

Kosmetyczne DIY – Zrób sobie krem – maść nagietkowa

Kochani! Spieszę do Was z wiadomością, że właśnie zrobiłam swój pierwszy krem. Krem a’la Wielki Kufer 🙂 Tylko na naturalnych składnikach, bez chemii, bez parafiny i polepszaczy. 100% natury! Nie byłabym sobą, gdybym nie podziliła się przepisem, sekretną recepturą na ten krem-maść. Piszę krem – maść, bo jest to dosyć konkretny pod względem konsystencji produkt do wykorzystania dla skóry suchej, podrażnionej, wrażliwej. Ja planuję smarować nim dłonie i stopy, a także inne suche partie ciała np kolana czy łokcie.


Nagietek lekarski ma wiele właściwości. Działa przeciwzapalnie, przeciwgrzybiczo. Przyśpiesza gojenie się ran. jest bardzo dobry dla skóry suchej i podrażnionej. Musimy mieć pewność, że nie mamy uczulenia na nagietek zanim zaczniemy go stosować.

Krem-maść jest łatwy w przygotowaniu. Potrzebujemy:
  • macerat, ja przygotowałam z suszonych kwiatów nagietka. Mogą być też świeże.
  • wosk pszczeli niebielony (do kupienia np. na Blisko Natury, Zrób Sobie Krem)
  • olejek lawendowy
  • garnek z gorącą wodą
  • szklaną miskę
  • szpatułkę z drewna
  • plastikowe pudełeczko/ szklany słoiczek (do nabycia w aptece lub po przetworach, koncentracie)
Proporcje na 100 ml kremu-maści
  • 1/4 szklanki maceratu
  • 8 g wosku pszczelego
  • 10-14 kropli olejku lawendowego

Aby przygotować taki krem musicie najpierw zrobić macerat. O sposobach przygotowania maceratów pisałam TU. Możecie to zrobić na ciepło i w przeciągu 3 godzin uzyskać macerat albo metodą na zimno. Wtedy macerat będzie gotowy w przeciągu 2-3 tygodni. Gotowy macerat przecedzamy przez bardzo drobne oczka na sicie lub przez gazę. 
Klarowny olej wlewamy do szklanej miseczki, odważamy na wadze kuchennej 8 g wosku pszczelego i dodajemy do maceratu. Miseczkę wstawiamy do większego garnka wypełnionego gorącą wodą (woda ma sięgać maksymalnie do połowy wysokości miseczki). Mieszamy drewnianym patyczkiem aż do momentu kiedy wosk się rozpuści. 
Jeśli woda szybko stygnie i wosk się nie rozpuszcza, można garnek postawić na gazie. Kiedy wszystkie składniki się połączą zestawiamy z kuchenki garnek, wyjmujemy delikatnie miskę ze składnikami. Zawartość przelewamy do plastikowego pudełeczka lub szklanego słoiczka. Kiedy nasz krem trochę ostygnie ale jeszcze nie zgęstnieje dodajemy 10-14 kropli olejku lawendowego. Gotowy krem odstawiamy w chłodne miejsce do stężenia. 
Czujecie się skuszeni? Przygotujecie swój własny krem – maść nagietkową?

Macerat – co to jest, do czego służy? Dwa sposoby przygotowania maceratu.

Od dawna robię swoje kosmetyki. Toniki, maseczki, peelingi… Teraz postanowiłam wejść na wyższy poziom i rozpocząć produkcję kremów, opartych jedynie na naturalnych składnikach. Ma być bez chemii, sztucznych barwników i zagęszczaczy. Właśnie z tego powodu potrzebny był mi macerat. Co to jest i do czego służy?
Maceraty to oleje roślinne z wyciągami kwiatów, ziół czy pąków. Pamiętacie film Pachnidło? Tam właśnie za pomocą tłuszczów zwierzęcych wydobywano zapach i cenne właściwości z roślin, płatków kwiatów. Nasączony tłuszcz zawierał drogocenne substancje potrzebne do produkcji perfum. Olej, który pokrywa roślinę wciąga z niej to co najlepsze, dlatego też warto oprzeć domową produkcję kremów na maceratach.
Na dobry początek przygotowałam macerat z nagietka. Można to zrobić na dwa sposoby. Metodą na zimno i metodą na ciepło.
Metoda na zimno:
  • metoda tradycyjna
  • czas maceracji ok 2-3 tygodni
  • słoik wypełniony kwiatami, ziołami musi stać w słonecznym miejscu (balkon, parapet)
Jak przygotować macerat na zimno?
Do wyparzonego, suchego słoika wsypujemy płatki (w moim przypadku nagietka) lub zioła, pąki kwiatów.Jeśli używamy suszonych roślin słoik powinien być nimi wypełniony w połowie. Jeśli używamy świeżych kwiatów lub ziół należy wypełnić nimi cały słoik. Kwiaty lub zioła zalewamy olejem bazowym, tak aby były w pełni zakryte. Ja użyłam oleju z pestek winogron, bo jest bezzapachowy i ma wiele cennych właściwości, o których pisałam TUTAJ. Możecie użyć oliwy z oliwek, oleju arganowego lub innego, który lubicie. Ważne aby był to olej wartościowy, najlepiej nierafinowany.
Słoik zakręcamy i ustawiamy w słonecznym miejscu na okres ok 2-3 tygodni. Ważne jest to, aby codziennie potrząsnąć słoikiem i sprawdzać czy płatki na pewno są pod powierzchnią oleju. Po okresie 2-3 tygodni przecedzamy olej przez gazę lub sitko z bardzo drobnymi oczkami. Olej musi być klarowny, bez drobinek kwiatów czy ziół. Przecedzony olej trzymamy w podpisanym słoiku/butelce najlepiej z ciemnego szkła. Przechowujemy w chłodnym, suchym, ciemnym i przewiewnym miejscu.
Metoda na ciepło – dla niecierpliwych 🙂
  • metoda sprawdzi się przy maceracji arniki, rumianku, nagietka (rośliny astrowate) ale nie jest wskazana dla dziurawca, żywokostu i fiołków (metodą na ciepło nie wydobędziemy wszystkich cennych składników, a w przypadku fiołków, ciepło niszczy większość składników wonnych)
  • czas przygotowania ok 3 h
Jak przygotować macerat na ciepło?
 
Postępujemy podobnie jak w przypadku maceracji na zimno. Suszony surowiec powinien do połowy wypełnić nasz słoik, świeżym wypełniamy naczynie w całości. Zalewamy kwiaty lub zioła olejem bazowym. Jeśli kwiaty są zakryte warstwą oleju wkładamy słoik do garnka z grubym dnem (lub na dnie umieszczamy ścierkę dla izolacji i lepszego przepływu ciepła. Ten sposób od razu kojarzy mi się z pasteryzacją słoików z przetworami 🙂 ). Wlewamy do garnka wodę. Woda w garnku powinna sięgać do 2/3 wysokości słoika. Zagotowujemy wodę, a następnie gotujemy na bardzo małej mocy/gazie przez 2-3 godzin. Sprawdzamy poziom wody i jeśli zajdzie potrzeba dolewamy. Po upływie 2-3 godzin zestawiamy garnek z wodą do ostygnięcia. Chłodny macerat przecedzamy przez gazę lub sitko z bardzo drobnymi oczkami. Olej musi być klarowny, bez drobinek kwiatów czy ziół. Przecedzony olej trzymamy w podpisanym słoiku/butelce najlepiej z ciemnego szkła. Przechowujemy w chłodnym, suchym, ciemnym i przewiewnym miejscu.
Mój macerat z nagietka został już wykorzystany do pierwszego kremu. O tym już niedługo na blogu. Wczoraj natomiast przygotowałam nową porcję maceratu. Tym razem z pierwszych stokrotek.
Robilyście maceraty w domu? Z jakich kwiatów, ziół? A może robicie też swoje kremy? Podzielcie się w komentarzu!

© 2018 WIELKI KUFER

Theme by Wielki KuferUp ↑

Facebook