Będąc w drogerii natknęłam się na cienie Paese, które od razu wpadły mi w oko. Solidne zakręcane opakowanie, z cieniem do powiek w środku. Producent nazywa je diamentowymi, ale nie znajdziecie w nich żadnego brokatu, bardziej coś na styl perełkowych cieni, które ślicznie pachną. Cienie trzymają się długo, na moich powiekach bez użycia bazy nawet do 8h i są dobrze napigmentowane. Co ważne nie osypują się! Wybór kolorów jest duży, tak więc każdy znajdzie coś dla siebie. Mi spodobały się 4 cienie: delikatnie brzoskwiniowy (numer 22) , stare złoto (14), śliwkowo-miedziany (17) i srebrzysta zieleń (29). Koszt jednego słoiczka to ok. 6 zł
Jak Wam się podobają?
Poniżej poszczególne cienie w całej okazałości
Delikatnie brzoskwiniowy – doskonały do rozświetlenia wewnętrznego kącika
Stare złoto – idealny dla niebieskich oczu
Miedziano-śliwkowy czyli fiolet z poświatą miedziano-złotą – bardzo dobra kombinacja!
Zieleń ze srebrem 
I wszystkie cienie razem
Jako, że na pewno jesteście ciekawe jak wyglądają cienie na powiece wykonałam makijaż z użyciem cienia numer 22 (delikatna brzoskwinia), aby rozświetlić kąciki oczu i 17 (śliwkowo-miedziany) na resztę powieki. Górną jej cześć zaznaczyłam cieniem nr 14 (stare złoto). Od razu zaznaczam, że nie jestem biegła w wykonywaniu make-up’ów i na pewno profesjonaliści znajdą wiele niedociągnięć. Proszę więc o wyrozumiałość.
Do wykonania makijażu użyłam w/w cieni, pędzla do nakładania cieni LancrOne, kredki diamentowej Sugar Plum z AVON, ołówka do brwi Manhattan oraz czarnego tuszu Collosal.
A oto co mi wyszło:

(Visited 102 times, 1 visits today)