Wykorzystaj urlop macierzyński na swój rozwój

Wykorzystaj urlop macierzyński na swój rozwój

Urlop macierzyński obecnie trwa pół roku lub rok. Chwała tym, którzy zrozumieli potrzeby kobiet i wydłużyli ten czas z 3 miesięcy. To niesamowite patrzeć jak rozwija się dziecko, stawia pierwsze kroki, wypowiada pierwsze słowa. Nie darowałabym sobie gdybym nie mogła uczestniczyć w rozwoju swojego Maleństwa. Cudowny czas rozwoju dziecka to także czas dla kobiety – matki, aby zregenerować siły po porodzie i nauczyć się obsługi małego człowieka. Małemu dziecku trzeba poświęcić jak najwięcej czasu, ale uważam, że ten czas powinnyśmy poświęcić także na swój rozwój, aby stać się lepsze, silniejsze i wrócić do pracy z nową energią. Rok to bardzo dużo czasu i uwierz mi, że na pewno znajdziesz choć chwilę tylko dla siebie (np.kiedy dziecko śpi lub jest na spacerze z kimś z rodziny). Macierzyński powinien być także czasem relaksu, regeneracji na ile to oczywiście możliwe. Można powiedzieć że to takie połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Ja przez pierwsze 3 miesiące byłam tylko dla dziecka. Uczyłam się karmić, zmieniać pieluchy, kąpać. Chciałam być blisko, jak najbliżej, aby moja córeczka czuła się bezpiecznie. Wyznaję i stosowałam zasadę rodzicielstwa bliskości. Potem zaczęłam wychodzić. Najpierw na godzinę – dwie, potem na dłużej. Wychodzę z założenia, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Kawa z przyjaciółką, fryzjer czy drobne zakupy potrafią naprawdę uszczęśliwić kobietę, a ojciec dziecka ma wtedy czas sam na sam z dzidziusiem.

Wiedziałam od razu, że te 365 dni chcę dobrze wykorzystać. Nie mówię o wyjeździe w dalekie kraje lub rozpoczęciu studiów, bo zbyt długa rozłąka to nic dobrego dla Maluszka. Chciałam jednak zrobić też coś dla siebie, coś czego nigdy dotąd nie zrobiłam, bo nie miałam okazji, czasu lub po prostu nie wiedziałam o tym. Postawiłam na rozwój swój i otaczającego mnie świata. Od razu chcę zaznaczyć, że nie zaniedbywałam dziecka i poświęcałam mu maksimum czasu. Wykorzystywałam chwile na kursy, szkolenia kiedy spała lub opiekował się nią ktoś z rodziny. 

Witaj WordPressie!

W marcu tego roku zabrałam się za ulepszanie bloga. Stwierdziłam, że teraz mam na to więcej czasu niż po powrocie do pracy (nie wiem skąd takie twierdzenie). Przeszłam z blogspota na WordPress. Wcześniej dużo o tym myślałam, ale decyzję podjęłam dopiero w marcu. Przyznam, że był to skok na głęboką wodę i trochę nie przemyślałam konsekwencji przejścia na swoje. Pisałam o tym <tutaj>. Nie przeliczyłam sił na zamiary. Okazało się, że mogę pracować jedynie nocą, bo Agatka w dzień nie chce już tak długo i często spać. Nocne maratony uprzyjemniałam sobie czymś ciepłym do picia. Najczęście była to zbożowa kawa Inka lub dobra herbata z sokiem. Muszę przyznać, że powrót do pisania z pasji i odzyskanie statystyk kosztowało mnie wiele. Sporo zarwanych nocy, aby uporządkować stare wpisy, wiele napisanych postów i nowe pomysły na rozwój strony. Uważam jednak, że naprawdę było warto! Z wielu źródel wiem, że do statystyk sprzed przenosin dochodzi się przez rok. Mi prawie się to udało, a rok minie dopiero w marcu. Mogę więc śmiało powiedzieć, że odniosłam już sukces.

Kurs dietetyka w kosmetyce

Ten kurs znalazłam w sieci. Wcześniej szukałam czegoś podobnego stacjonarnie, ale niestety nie znalazłam. Od jakiegoś czasu pasjonuję się tym i ciągle, jak bumerang, wraca moje niespełnione marzenie bycia kosmetologiem. Postanowiłam więc zaufać firmie organizującej kurs i nie zawiodłam się. Szkolenie składało się z 3 części – dwóch z obszerną wiedzą (skrypty po ponad 100 stron) oraz trzeciej testowej. Materiały były bardzo dobrze przygotowane. Część o diecie, witaminach, mikroelementach a także część kosmetyczna ( budowa i starzenie się skóry, choroby, cellulit itp). Propozycje diet dla włosów, przy trądziku czy AZS. Naprawdę nie żałuję wydanych pieniędzy. Więcej o tym kursie na pewno napiszę w osobnym poście.

Warsztaty tworzenia naturalnych kosmetyków.

Ten rok obfitował w warsztaty tworzenia kosmetyków zarówno dla osób prywatnych jak i firm. Od urodzenia Agatki (wrzesień 2016) zrealizowałam aż 8 dużych imprez (nie licząc cyklicznych spotkań w Slow Cafe), zarówno tu na miejscu jak i w dalszych częściach Polski. O części z nich możecie przeczytać na mojej stronie wielkikufer-warsztaty.pl. Miałam w planach jeszcze 3 duże imprezy warsztatowe, ale z powodu wypadku i operacji nie będę mogła ich w tym roku zrealizować. Cieszę się niezmiernie, że moje warsztaty cieszą się popularnością i że jest to moje male dziecko biznesowe, które narodziło się z pasji.

Strona warsztatowa

Jak wspomniałam wyżej mam swoją stronę poświęconą wyłącznie warsztatom. O tym także myślałam już od jakiegoś czasu i uważam, że była to doskonała decyzja. Coraz więcej osób odzywa się do mnie w sprawie realizacji warsztatów. Łatwiej jest, kiedy mogą obejrzeć moje portfolio na osobnej stronie niż przekopywać się przez posty niezwiązane z działalnością. Na stronie wielkikufer-warsztaty.pl pokazuję zdjęcia ze spotkań, publikuję całe recenzje z warsztatów. Zapraszam na stronę, zobaczcie jakie są opinie i referencje o warsztatach i co już udało mi się zrealizować. Dziękuję jeszcze raz tym, którzy powstrzymali mnie przed zmianą nazwy strony na Herbalia. Żałowałabym tego bardzo, bo znana jestem w sieci jako Wielki Kufer i tego powinnam się trzymać.

Kurs obsługi programu Canva

Poczynania Uli Phelep w sieci śledzę od dawna. Najpierw należałam do jej grupy Biznes, Blogowanie i Marketing dla kobiet na Facebooku, a teraz czytam jej bloga i  newsletter. Kiedy ogłosiła nabór na kurs na temat Canvy, wiedziałam, że to coś dla mnie. Od dawna bardzo podobały mi się grafiki wykonane w tym programie, ale moja niecierpliwa dusza nie pozwoliła mi nigdy zrobić plakatu czy baneru w całości. Zawsze miałam jakieś „ale” i nie podobało mi się to co stworzyłam. Ula w kilku lekcjach video wyjaśniła jak przygotować grafiki na bloga czy Facebooka. Wszystko to okazało się banalnie proste i teraz uwielbiam eksperymentować i tworzyć w Canvie. Efekty mojej pracy możesz zobaczyć m.in. na fanpage Wielki Kufer, gdzie co miesiąc publikuję nowe zdjęcie w tle z linkami do ciekawych postów. W listopadzie są to Jadalne kosmetyki.

Kurs obróbki video.

Na ten kurs zapisałam się w czerwcu i przerobiłam go od razu. Potem okazało się, że otrzymałam propozycję przygotowania kursu on-line przygotowywania naturalnych kosmetyków dla jednego z wydawnictw. Cieszyłam się niezmiernie, ponieważ jest to kolejna cegiełka do mojego portfolio. Kurs się przydał, z czego jestem bardzo zadowolona. Magda, która była organizatorkę kursu, jest doskonała w nagrywaniu filmów. Kurs był świetnie przygotowany! Teraz Magda prowadzi prężnie działającą grupę na FB – Dobre video – zrób je samodzielnie oraz tworzy kolejne kursy. Zajrzyj do niej koniecznie jeśli interesuje cię tematyka nagrywania dobrego video.

Okres urlopu macierzyńskiego zahaczył również o jesienne wieczory. Ten czas wykorzystuję przede wszystkim na czytaniu książeczek z dzieckiem, wspólnych spacerach i słuchaniu muzyki. Kiedy Agatka bawi się samodzielnie, śpi lub jest z kimś z rodziny, nadal staram się wykorzystać choć chwile tylko dla siebie. Jesień sprzyja nostalgii, wyciszeniu, więc częściej teraz sięgam po koc i książki. Celebrowaniu tej chwili musi towarzyszyć kubek z gorącym napojem. Herbata lub kawa zbożowa to moje must have. Nie uzależniają, nie podnoszą ciśnienia i można je przyrządzać na wiele sposobów. Zobacz jakie dwa wspaniałe przepisy mam dziś dla ciebie:

Aromatyczna kawa zbożowa z przyprawami ( dla 2 osób)

Składniki

1 szklanka mleka krowiego, koziego lub roślinnego

1 szklanka wody

2 łyżeczki kawy zbożowej Inki Wapń i witaminy

2 łyżeczki miodu lub syropu klonowego

1/4 łyżeczki zmielonego imbiru

szczypta cynamonu, kardamonu, gałki muszkatołowej, goździków – do wyboru, wedle uznania

wiórki kokosowe lub płatki migdałowe do dekoracji

Przygotowanie:

Zagotuj mleko i wodę w małym garnku. Wsyp po łyżeczce kawy do każdej szklanki. Nalej gorącego mleka i wody, dodaj miód lub syrop oraz wybrane przyprawy i zamieszaj.

Podawaj na gorąco.

Rozgrzewająca herbata „ na ostro” z grapefruitem i rozmarynem

Składniki

kubek świeżo zaparzonej czarnej herbaty

gałązka rozmarynu

szczypta czerwonego pieprzu

pół plastra grapefruita czerwonego

3 łyżki syropu malinowego

Herbatę zaparzyć razem z rozmarynem i rozgniecionym w moździerzu pieprzem. Dodać grejpfruta i cytrynę, sok malinowy i maliny. Herbatę można dosłodzić wedle uznania.

Jak sama widzisz udało i się zrobić naprawdę sporo. Urlop macierzyński wykorzystałam w 100%. Wierzę, że dla chcącego nic trudnego i jest to tylko kwestia dobrej organizacji czasu.

Jestem ciekawa jak ty organizujesz swój czas wolny teraz jesienią? A może tak jak ja jesteś/byłaś niedawno na urlopie macierzyńskim/wychowawczym i również postanowiłaś zrobić coś przyjemnego z pożytecznym i podniosłaś swoje umiejętności?

(Visited 61 times, 1 visits today)


  • Mam w domu prawie całe opakowanie kawy zbożowej, którą chciałam pić, a jednak mi nie posmakowała. Spróbuję ją przygotować z takimi wzbogacaczami, może wyjdzie lepsza? 🙂

    PS. Świetny wpis! Pokazujesz, że można się rozwijać bez wynajmowania coacha i kursów za tysiące złotych. Przybijam Ci wirtualną piątkę <3

    • Ja z natury jestem taka. Uwielbiam jak coś się dzieje i nie znoszę marnować czasu. Dlatego tez od razu wiedziałam ze urlop macierzyński chcę dobrze wykorzystać. Wiele osób uważało ze mi się to nie uda, bo dziecko fakt faktem pochłania masę czasu, ale ja uważam że wszystko da się zrobić, jeśli się chce oczywiście.

  • Oj tak – taki urlop wręcz motywuje do samorozwoju. U mnie było podobnie. Wszystko zaczęło gdy urodziłam synka i nie mogę się nadziwić ile umiejętności w tym czasie posiadłam 🙂

  • Gratuluję samorozwoju 🙂

  • Przydałyby mi się takie kursy, ale chwilowo brak czasu. A nie chce ich robić na odwal się, byle odpekac. Ale mam nadzieję, że już niedługo 😜

    • Dokładnie. Dla mnie też jest to bardzo ważne, aby nie robić kursów na odwal. Dlatego tez jeśli potrzebuję więcej czasu, od razu piszę do organizatora.

  • Jeżeli chodzi o kursy to właśnie wczoraj pobrałam kilka darmowych, trochę w grafice chcę się podszkolić 😉 Ulę też obserwowałam, ale jak zamknęli grupę na FB to zapomniałam całkiem! Super z tymi warsztatami, gratuluję 🙂 A co do macierzyńskiego to mi udało się wrócić do pracy, także cieszę się, bo mogę dalej się rozwijać zawodowo

  • Ja niestety nie miałam możliwości i nadal zbyt wiele w tym czasie w siebie zainwestować, ale przyznam, że wróciłam do regularności w blogowaniu, bo w ciąży miałam dłuższą pauzę, której teraz sama nie rozumiem.
    Fakt cieszę się, że macierzyński trwa rok, a w przypadku bliźniaków o 3 mies. dłużej, ale i tak to jest bardzo krótko patrząc na dzieci i to czego jeszcze muszą się nauczyć.

    • Zgadzam się ze rok to mało ale kiedyś urlop macierzyński trwał tylko 3 miesiące. To dopiero był krótki okres czasu. Ja bardzo Cię podziwiam, bo wiem ile jest pracy przy 1 dziecku a ty masz 2. Brawo dla Ciebie za regularne blogowanie przy tylu obowiązkach.


Facebook