Uratowałam życie człowiekowi – ty też możesz!

Uratowałam życie człowiekowi – ty też możesz!

Przed nami 1 listopada. Czas odwiedzin bliskich zmarłych na cmentarzach. A czy zastanawiałeś się ile z tych osób nadal żyłoby, gdyby pierwsza pomoc przyszła na czas?

Już w podstawówce uczono mnie jak reagować w przypadku wypadku. Jak nieść pierwszą pomoc, gdzie zadzwonić. Potem było harcerstwo i ćwiczenia na fantomach. Dla własnej wygody zrobiłam kurs pierwszej pomocy, bo nigdy nie wiadomo kiedy taka umiejętność się przyda. I przydała się, po latach kiedy to właśnie późną jesienią szłam ulicami starówki w Gdańsku. Zauważyłam starszego mężczyznę, który kurczowo trzymał się poręczy.  Źle się czuł, widać było niepokój na jego twarzy. Słaniał się na nogach, w końcu upadł. Nikt z przechodzących obok niego ludzi nie zareagował. Nikt oprócz mnie, bo pierwsze co zrobiłam to pobiegłem do niego zapytać czy dobrze się czuje. Mężczyzna głośno oddychał, ale słychać było że sprawia mu to trudność. Wyszeptał że źle się czuje i prosi o pomoc. Nie czekałam ani chwili. Od razu zadzwoniłam pod 112. Spokojnie zdałam relację gdzie jestem ( ulica, numer, charakterystyczne miejsce w pobliżu ) i dlaczego dzwonię. Opowiedziałam najdokładniej jak umiałam kim jest mężczyzna ( przybliżony wiek, objawy). Kazano mi czekać na przyjazd pogotowia. Mijały cenne minuty a karetki nie było. Stan mężczyzny za to pogarszał się.  Był przytomny,  więc nie mogłam za wiele zrobić. Położyłam go więc na ziemi, w bezpiecznej pozycji, rozpiełam kurtkę i poluzowałam krawat. Czekałam wciąż na karetkę. Gdzieś w oddali słychać było sygnał nadjezdzajacej pomocy.

Stan mężczyzny nie zmieniał się. Najważniejsze teraz było zachować spokój. Przecież w razie czego miałam umiejętności, aby nieść pomoc. Na kursie uczyłam się jak robić sztuczne oddychanie i masaż serca.

Na szczęście karetka nadjechała w samą porę i sanitariusze zajęli się mężczyzną.  Na tym moja rola się zakończyła. Nie byłam już potrzebna, mogłam iść w swoją stronę.

Powiem ci, że czułam ogromną dumę i wzruszenie, że mogłam pomóc temu panu. Niestety nikt poza mną nie zwrócił na mężczyznę uwagi, a mogło sie to różnie skończyć.

Nie znam dalszych losów tego człowieka. Wiem jednak, że wyuczone w czasach szkolnych umiejętności niesienia pierwszej pomocy nie poszły na marne. Dały mi opanowanie i spokój w działaniu, logiczne myślenie i co najważniejsze gdyby była taka potrzeba umiałabym zrobic mu masaż serca wraz ze sztucznym oddychaniem.

Jeśli ty też chcesz czuć się pewniej w razie takich sytuacji, możesz nauczyć się nieść pierwszą pomoc. W wielu miastach są organizowane kursy pierwszej pomocy. Zajmują się tym profesjonalne firmy np
emermed.pl

Taki kurs trwa najczęściej od jednego do kilku dni, czasem tylko weekend. Składa się z części teoretycznej i praktycznej. Na kursie ćwiczy się na fantomach o normalnych wymiarach dorosłego człowieka lub dziecka. Podczas zajęć zdobywasz wiedzę jak zachować się w przypadku człowieka przytomnego i takiego, który stracił przytomność. Co robić gdy poszkodowany ma atak padaczki lub dziwnie się zachowuje. To naprawdę ogrom przydatnej wiedzy, która być może nigdy się nie przyda lub tak jak w moim przypadku dała mi opanowanie i pewność, że postępuję dobrze. Pierwsza pomoc to nic trudnego, trzeba tylko nieco wiedzy i przełamania barier.

A ty jak zachowałabyś się w takiej sytuacji?  Umiesz udzielić pierwszej pomocy?

 

(Visited 39 times, 1 visits today)



Facebook