Jak V edycja See Bloggers zmieniła mój punkt widzenia

Jak V edycja See Bloggers zmieniła mój punkt widzenia

Minęło kilkanaście dni od V edycji festiwalu See Bloggers, a ja wciąż czuję tą euforię, która towarzyszyła mi podczas całego eventu. Tegoroczna edycja była moją 3 wizytą na tej imprezie. Nie uczestniczyłam w 1, ponieważ miałam już plany urlopowe oraz w zeszłorocznej, kiedy byłam już w zaawansowanej ciąży. Czekałam więc na tegoroczną edycję z podwójną ciekawością.

Ten rok jest dla mnie jako blogerki dość trudny. Nie pisałam o tym na blogu, ale może warto w końcu wyrzucić z siebie te smutki. Kiedy urodziła się moja córeczka wiedziałam, że czasu na blogowanie będzie dużo mniej. Nie na zawsze, ale dopóki dziecko będzie wymagało poświęcenia mu maksimum czasu. Nastawiłam się na to, ale co innego teoria a co innego praktyka.Wiesz jak to jest, najlepsze pomysły na posty zaskakują nas w najmniej oczekiwanym momencie – w łazience, na spacerze itp kiedy oczywiście nie mamy możliwości pisania. Kiedy już siadasz do komputera i nadal masz wenę, dziecko właśnie budzi się z drzemki. Chyba nie muszę odpowiadać czym to skutkuje… no właśnie – ciszą na blogu. Niby o tym wszystkim wiedziałam, ale jednak zawsze jakoś tak żal kiedy blog nie jest na bieżąco.

To jeszcze nie koniec przebojów.

W marcu, na 5 urodziny bloga postanowiłam zafundować sobie przeniesienie bloga na platformę WordPress. Myślałam o tym już od dawna, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie i ostateczną decyzję podjęłam w lutym tego roku. Wiedziałam, że konsekwencją przenosin jest spadek liczby czytelników,  ale pocieszano mnie, że nie potrwa to długo. Jednak to co zastałam po przeniesieniu przeraziło mnie. Mój blog dla wyszukiwarek był jak tabula rasa, nowa nikomu nie znana strona. Statystyki szlag trafił, dosłownie.  Wiem, że dla części z was to abstrakcja, ale jeśli zaczynasz odczuwać ze piszesz posty w próżnię, że mało kto czyta tekst, który piszesz w wyrwanym dla siebie skrawku czasu, podczas gdy dziecko śpi to wierz mi zaczynasz się dołować. Poświęcasz maksimum swojego wolnego czasu, a nie masz żadnych efektów. Do tego jeszcze ta przerażająca cisza w komentarzach. Na blogspocie nigdy tego nie doświadczyłam,  więc tym bardziej czułam gorycz porażki.

Trzecim „kołkiem do trumny” było zwężenie tematyki na blogu. Myślałam już o tym wcześniej, ale decyzja zapadła teraz. Jest to związane ze zmianą stylu życia i zmianą przekonań.

5 lat temu zaczynałam jako blogerka urodowa. Fascynowały mnie kosmetyki drogeryjne, byłam konsultantką AVON.

Od kilku jednak lat przeszłam mentalne metamorfozę i zmieniłam pogląd na życie. Teraz bliskie mi są naturalne kosmetyki, zdrowa dieta, zioła, tematyka spokojnego minimalistycznego życia. Nie znajdziesz już u mnie postów – Co ciekawego kupiłam w AVON itp. Stąd też zawęziłam tematykę bloga do tej bliskiej moim przekonaniom, aby pisać o tym, z czym się utożsamiam, jak żyję. Nie czułabym się dobrze recenzując produkty niezgodne ze swoim przekonaniem.. To  nieuczciwe wobec czytelników oraz wobec mnie samej.

Dlatego tez zawęziłam tematykę na blogu do recenzowania tylko naturalnych produktów oraz poruszania tematyki kosmetycznego DIY. To także zredukowało liczbę odwiedzających, ponieważ nie każdego interesuje taka tematyka.

Zmiany na blogu choć podjęte bardzo świadome spowodowały ze zaczęłam się poważnie zastanawiać czy to ma dalej sens. Czułam ze jeśli czegoś nie zrobię to po prostu się uduszę i zamknę bloga. Tak, miałam takie myśli. Bolało mnie to, że wokół inne blogerki świetnie się rozwijają, a ja chcąc ulepszyć bloga ( WordPress, bardziej ścisła tematyka) działam na swoją niekorzyść, bo tracę czytelników.

Na szczęście pojawiło się światełko w tunelu.

I właśnie z pomocą przyszła mi m.in. 5 edycja See Bloggers. Spotkani tak ludzie i warsztaty pomogły mi inaczej spojrzeć na ten problem.

Zapisałam się m.in. na warsztaty z Kasią Ogórek, która powiedziała ważna rzecz, że należy trzymać się swojej pasji, a nie obecnych trendów. Pasja napędza blog, daje mu świeżość, wyróżnia nas spośród tysięcy innych influencerów. Trendy teraz są, ale zanikają, zmieniają się i nie warto iść za nimi ślepo. Słysząc te słowa poczułam ulgę. Ktoś nareszcie mówi to, co chcę usłyszeć! Warto robić to co się kocha, a efekty tej pracy przyjdą. Czyli jednak moje warsztaty, pasja do tworzenia kosmetyków mają sens.

Z kolei warsztaty z marką AA wniosły nowe spojrzenie na pisanie bloga. Tworzyliśmy plan działania, rozmawialiśmy o personach, o tym jak dotrzeć do czytelników, by ich zainteresować  treścią. Niby banalna rzecz ale dla mnie, stojącej na rozdrożu, temat był bardzo pomocny. Na sali głównej również usłyszałam wiele ciekawych wskazówek, m.in o regularnym pisaniu, zmianie taktyki tworzenia postów.

Rozmowy z blogerami dały mi także dużo dobrego. Przede wszystkim dowiedziałam się, że statystyki z WordPressa wracają dopiero po ok roku blogowania, a nie jak sądziłam, że po 3 miesiącach. Kamień spadł mi z serca, bo to oznacza, że nie powinnam się martwić. Doszłam też do wniosku że w krótkim czasie nałożyłam na siebie zbyt dużo. Przeniesienie na WordPress wymaga większego zaangażowania w promocję bloga, na co ja przy małym dziecku nie zawsze mam czas. Poza tym zawężanie tematyki do tego co naturalne wcale nie musi oznaczać tracenia czytelników. Nie powinnam zamykać się na czytelników zawężając tematykę bloga, ale rozszerzać ją, trzymając się pewnych reguł. Pomyślałam, by rozszerzać tematykę bloga, nie wychodząc poza moje przekonania. Hasłem mojego bloga jest naturalność, bliskość natury,ale to przecież nie oznacza jedynie tematyki naturalnych kosmetyków czy kosmetycznego DIY. W tej tematyce mogę z powodzeniem poruszać tematy modowe, kulinarne, wnętrzarskie. Chcę też zmienić taktykę pisania postów, aby usprawnić ten proces i pojawiać się na blogu częściej.

Po weekendzie spędzonym wśród innych blogerów nabrałam dystansu i poczułam że mam świeży i gotowy do działania umysł.

Jak sami widzicie dla mnie była to wyjątkowa edycja. Spotkałam też kilka czytelniczek mojego bloga, które rozwiały moje wątpliwości że już nikt nie czyta mojej strony. Mimo że jest już po festiwalu, była on dla mnie inny niż poprzednie. Ta edycja dała mi dużo wsparcia, podsunęła pewne pomysły i dała mi pewność że to, czym się zajmuje ma sens i przyniesie owoce.

(Visited 123 times, 1 visits today)


  • Nie było mnie, byłam w tym czasie na weselu. Ale w przyszłym roku na pewno się zjawię 🙂

    • Uważam że warto. Z każdej edycji można wynieść mnóstwo wiedzy i wskazówek.

  • Dla mnie to też była wyjątkowa edycja, głównie ze względu na fakt, że byłam tam po raz pierwszy:) niesamowite doświadczenie, wspaniali ludzie! Mam nadzieję, że spotkamy się podczas przyszłej edycji 🙂

    • Widziałam Cię ale jakoś nie udało mi się Ciebie zaczepic i pogadać. Czasem odwiedzam twoją stronę.

      • och, koniecznie trzeba było zaczepiać, ja to taka nieśmiała istota, która pierwsza nie podejdzie 🙂

  • Super, że poukładałaś sobie nieco w głowie to, co Cię trapiło! Sama pamiętam, jak kradłam minuty przy wiecznie nieśpiącym dziecku, a spało tak mało, że pisałam dwa posty miesięcznie 😀 statystyki nie są najważniejsze, ale wiem jak potrafi dopiec brak czytelników, gdy męczymy się i wolimy coś napisać, niż usiąść i choćby zjeść w końcu na spokojnie 🙂
    Ciężki czas mija. Oby najszybciej 😉

    • Super że mnie rozumiesz. Jest dokładnie tak jak napisałaś. Czas, który mogłabym spędzić na jedzeniu czy piciu kawy przeznaczam zawsze na pisanie. Jeśli widzę że statystyki zamiast rosnąć – spadają tracę nadzieję. Po See Bloggers mam inne nastawienie. Już nie pędzę, chcę działać na spokojnie wg wymyslonego schematu. Mam nadzieję że się sprawdzi. Zapraszam do czytania mojej strony.

  • www.fashionable.com.pl

    Świetnie, ze bylas z nami❤ warto robic swoje – zgadzam się w 100% a pracowanie z pasją przyniesie duzo satysfakcji ❤ piekny tekst. Życzę powodzenia!!❤

    • Aniu wiem, dlatego dalej idę swoją drogą :-). Trzeba być sobą i nie oglądać się ani nie porównywać z innymi.Dziękuję za odwiedziny, zapraszam do czytania mojej strony.

  • Nie można się poddawać tak łatwo! 🙂 I przyznam, że warsztat z AA był świetny 😀

    • Wiem, dlatego nie darowalabym sobie gdybym zarzucila pisanie bloga. To część mnie, ale bardzo ciężko jest zaakceptować, że po 5 latach istnienia w sieci nagle zaczynasz jakby od nowa. Do tego ogrom obowiązków nie pozwala mi porzadnie popracować nad reklamą w sieci. Ale teraz to już bez znaczenia. Zaakceptowalam to w jakim miejscu się znajduję i nie rozpaczam. Mam nową taktykę na tworzenie postów i mam nadzieję, że uda mi się wszystko pogodzić. Zapraszam do czytania mojej strony.

  • Bardzo autentyczny wpis. Zaciekawiła mnie twoja historia.

    • Wyrzuciłam z siebie smutki, które kumulowały się we mnie. Wcześniej nie miałam odwagi pisać o tym na blogu, teraz patrzę na to inaczej.


Facebook