Nie zostawiaj marzeń na później, bo później może nigdy nie nastąpić #eksperymentujesz

Nie zostawiaj marzeń na później, bo później może nigdy nie nastąpić #eksperymentujesz

Chyba wszyscy mamy marzenia. Różne… Jedni duże, inni małe i bardzo przyziemne. Ja też marzę, a ostatnio uświadomiłam sobie jak bardzo krzywdzące i głupie jest odkładanie marzeń na potem. Na potem czyli na kiedy? Najprawdopodobniej na nigdy. bo zawsze znajdzie się coś, co nam te marzenia zabierze czy przysłoni.

Zazwyczaj na drodze do spełnienia marzeń stają finanse, a raczej ich brak. Najczęściej rozchodzi się o kasę, bo właściwie zawsze bierze ona udział. Marzy mi się wyjazd w ciepłe kraje, ale nie mam pieniędzy, marzy mi się nowy telefon, ale portfel świeci pustkami itp. Kolejną barierą jest czas – chcę zmienić pracę, ale nie mam czasu na kurs podnoszący kwalifikacje, chciałabym napisać książkę, ale nie mam na to czasu. Tak sobie myślę, że w spełnianiu marzeń miesza też lenistwo: nie chce mi się, nie teraz, pomyślę o tym później, a także lęk przed nieznanym: a co będzie jak spełnienie planów nie przyniesie zamierzonych rezultatów, jak coś pójdzie nie tak?

Dlaczego o tym piszę? Bo sama byłam do niedawna w podobnej sytuacji i blokowałam się przed spełnieniem 2 marzeń. Jedno już spełniłam i czuję się fantastycznie, a z drugiej strony jestem zła, ze dopiero teraz podjęłam tą decyzję. Drugie marzenie jest na dobrej drodze do realizacji, bo postanowiłam zaryzykować, by osiągnąć to, czego innym zazdroszczę. O czym mowa? Przeczytasz w dalszej części postu.

Mój blog w tym roku w styczniu skończył 5 lat, ale już na pewno od roku jak nie od dwóch marzył mi się jego profesjonalny wygląd. Wiecie, taki blog wizytówka, minimalistyczny ale profesjonalny, dobrze reprezentujący mnie jako blogerkę oraz to czym się zajmuję ( warsztaty tworzenia naturalnych kosmetyków). Wiedziałam, że WordPress może mi to zagwarantować, bo ma dużo większe możliwości niż Blogspot, na którym 5 lat temu bloga zakładałam.  Z zazdrością przeglądałam blogi innych i wzdychałam do ekranu, bo ja też chciałabym mieć taki profesjonalny szablon, takie rozmieszczenie itp. Co stawało na przeszkodzie? Po części finanse (hosting itp), ale głównie obawa, że dotychczasowa strona straci, że posty się rozjadą, komentarze znikną. Kręciłam się w kółko, bo chciałam, ale się bałam. Nie patrzyłam przyszłościowo, że blog dzięki temu zyska w oczach czytelników i firm, że mogę zyskać nowe zlecenia, pozyskać nowych czytelników, zwiększyć ruch na stronie. Żyłam przeszłością, bo stary post o masce do włosów się rozjedzie i stracę komentarze na temat szamponu sprzed 3 lat. Teraz wydaje mi się to strasznie śmieszne, ale tak było. Czułam się sfrustrowana i miałam coraz mniej ochoty na pisanie postów. A wystarczył jeden krok i byłoby tak jak chciałam. Tak minęły prawie dwa lata, aż w końcu któregoś dnia postanowiłam że dziś podejmuję decyzję. Postawiłam na TAK i podczas spotkania z Kasią (innooka.pl) wypytałam o wszystko co budziło mój niepokój w tym temacie. Kasia już kilka lat wcześniej podjęła decyzję o migracji na WordPress, więc mogła odpowiedzieć na wszystkie moje pytania. Kasiu, serdecznie ci dziękuję! Doszłam do wniosku, że czytelnicy głównie odwiedzają bloga i czytają świeże posty, rzadziej zagłębiają się w archiwum, że komentarze także nie są najistotniejszą rzeczą na świecie. Liczy się to co dopiero stworzę, moje nowe pomysły, nie przeszłość. Poza tym stała przede mną wizja nowego świeżego bloga, wiec nawet gdyby stare komentarze miały zniknąć, to chyba gra jest warta świeczki. I tak oto w przeciągu kilku dni powitałam moją nową stronę na WordPressie. Stare posty są do dopracowania, część komentarzy zniknęła, ale to nie ważne. Jestem dumna, że podjęłam tą decyzję, bo lubię swoją nową stronę, jestem z niej bardzo zadowolona i wiem, że jest teraz moją wizytówką. Do spełnienia marzenia o nowej stronie wystarczyła jedna decyzja, ogromnie się cieszę, że ją podjęłam. Jestem niestety też zła na siebie, że tak późno się za to zabrałam, bo gdybym tak rok temu lub dwa… Nie ma jednak co patrzeć  wstecz, mam nauczkę na przyszłość, by zbyt długo nie rozmyślać tylko iść za ciosem i spełniać marzenia.

Drugi temat także jest związany z blogowaniem, a dokładniej z obróbką zdjęć. Uwielbiam patrzeć na piękne zdjęcia, kto nie lubi… Ale niestety zawsze wydawało mi się, że nie mam takich zdolności i na pewno nie opanuję żadnego z profesjonalnych programów do obróbki zdjęć. I znów jak w poprzednim przykładzie jest marzenie i są obawy, bo na pewno mi się nie uda, bo nie mam zdolności. Od dawna marzył mi się Photoshop i opanowanie go w takim stopniu, by samodzielnie obrabiać zdjęcia na bloga i do rodzinnego albumu. Zawsze jednak miałam do siebie zbyt krytyczne podejście, że na pewno mi się nie uda, bo to wyższa szkoła jazdy. Do tego zawsze narzekałam na brak wystarczającej ilości czasu i brak finansów na tego typu wydatki. Jednak pojawiła się możliwość spożytkowania pewnej sumy pieniędzy, którą mogłabym przeznaczyć na dowolny cel. Jako, że wprowadziłam minimalistyczne podejście do tematu zakupów ubrań i kosmetyków, kupowaniem nowej sukienki czy perfum uznałam za nieatrakcyjne. Szukałam celu, na który mogłabym przeznaczyć te kilka groszy by zainwestować, pomnożyć, zyskać coś więcej niż kolejny wieszak w szafie. Na pomysł kursu Photoshopa i zakupu programu namówił mnie mąż. Z początku uznałam, że to żart, no bo ja i Photoshop… Potem jednak zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać. Kurczę, dlaczego by nie spróbować, przecież wszystko jest dla ludzi, na pewno i mnie się uda. Stanęłam przed szansą i mam zamiar z niej skorzystać.

Jak sami widzicie na moim przykładzie, nie ma co odkładać marzeń na potem, lepiej od razu je spełniać. Ja żałuję, że tak długo zwlekałam z przeniesieniem bloga i nowym szablonem. Wiem też, że warto bardziej w siebie wierzyć i  nie zamykać się na nowe możliwości. Nawet jeśli brakuje nam środków czy czasu. Można przecież małymi krokami dążyć do celu, by ostatecznie go osiągnąć. Marzenia są przecież po to by je spełniać, prawda?

A jak jest u was? Spełniliście ostatnio jakieś swoje marzenie?

(Visited 49 times, 1 visits today)


  • Zapisałam się na kurs grafika 🙂 Nie wiem, czy będę dobrym grafikiem, ale dzielnie się uczę:)

    • Świetnie! Najważniejsze to próbować i nie stawiać sobie granic. Ja jestem bardzo krytyczna wobec siebie i zazwyczaj oceniam swoje możliwości poniżej tego co rzeczywiście umiem. Na szczęście pomału to zmieniam i też angażuje się w tematy, które kiedyś uważałam za zbyt trudne dla siebie np. Obróbka zdjęć w profesjonalnych programach. Idzie mi całkiem nieźle więc trzeba się tylko przełamać i uwierzyć w siebie.

      • Ja też myślałam że idzie mi nieźle dopóki nie zaczęłam zajęć z profesjonalistą, takie coś każe patrzeć zupełnie inaczej na wszystko 🙂 Właśnie zaczęłam InDesign, trudne ale bardzo ciekawe.

  • To prawda, nie warto odkładać 🙂 Dobrze, że sprawy związane z przeniesieniem się udały, jest teraz świeżo i bardziej przejrzyście. Nie ma co rozpaczać za starymi postami, tylko tworzyć nowe 😉

    • Kasiu gdyby nie ty, pewnie nie odważyłabym się tak szybko na migrację. Teraz się śmieję, że takie czajenie się było głupie, ale szkoda było mi mojej dotychczasowej pracy. Dziękuję za miłe słowa i zapraszam 🙂 Głowa aż pęka od nowych pomysłów na posty, ale mam bardzo ograniczony czas na pisanie.

      • Super, w takim razie kibicuję w dalszym rozwoju 😊 Też mam pozapisywanych mnóstwo pomysłów na wpisy, ale ciągle dużo innych zajęć i niestety jest jak jest. Ale wiosna przyszła, może nas to jakoś zmobilizuje do działania 🙃


Facebook