Z miłości do wydawania pieniędzy… – #eksperymentujesz

Z miłości do wydawania pieniędzy… – #eksperymentujesz
Pod koniec styczniu dołączyłam do akcji #eksperymentujesz i dziś chcę poruszyć temat związany z miłością. Kochamy zazwyczaj drugiego człowieka lub zwierzę. Bywa też że miłością darzymy ważne dla nas miejsce lub coś specjalnego do jedzenia. Możemy też pałać miłością do rzeczy. A czy można kochać pieniądze a konkretnie ich wydawanie? Zapraszam na wpis.

Żyjemy w czasach kiedy pieniądz rządzi światem. Bez brzęczących monet nie można praktycznie nic zrobić, bo przecież nie ma nic za darmo. Od początku świata istniała sprzedaż, najpierw jako handel wymienny, potem za gotówkę. Temat pieniędzy przewija się więc od zawsze i już małe dzieci wiedzą czym jest bilon i do czego służą pieniądze. Pieniądze są środkiem płatniczym i to nikogo nie dziwi. W końcu musimy posiadać coś, co będzie można wymienić na towar lub usługę. 
Mam jednak wrażenie, że żyjemy w czasach kiedy ów środek płatniczy traci na wartości. Kiedyś była zasada – jeśli cię nie stać, nie kupuj. Teraz, kiedy mamy swobodny dostęp do kredytów i pożyczek, pieniądze stały się bardzo łatwo dostępne i mało kto przywiązuje do nich dużą wagę. Nie stać cię? Idź do banku po kredyt lub pożyczkę –  takie mamy teraz myślenie. Nie krytykuję brania kredytów na mieszkanie, bo każdy powinien tą kwestię przeanalizować samodzielnie. W końcu mieszkanie to dach nad głową, a to każdy z nas powinien mieć zapewnione. Przeraża mnie natomiast łatwość w wydawaniu pieniędzy i branie pożyczek na realizację zachcianek.
Kochamy wydawać pieniądze! Widać to szczególnie przed świętami, kiedy w telewizji, i gazetach częściej ukazują się reklamy dotyczące kredytów i pożyczek. Wtedy też prawdziwe staje się przysłowie „zastaw się, a postaw się”. Ludzie jak szaleni latają po sklepach w poszukiwaniu drogich prezentów dla bliskich, wyszukanych potraw i nowych kreacji, bo nie wypada pójść w tej samej sukience co rok temu. Tym samym cała magia świąt znika i święta zaczynają nas męczyć. A przecież nie ważne czy na stole będzie 10 czy 12 potraw, krewetki i kawior czy tylko zwykły karp. Nie istotne czy mamy zieloną czy czerwoną sukienkę. Najważniejsza w święta jest atmosfera, czas spędzony z rodziną. Szkoda tylko, że dla wielu osób ważniejszy jest bogato zastawiony stół, drogie i wyszukane prezenty i to, co powie ciocia Wiesia i wujek Stefan ze stolycy. 😀
A co dzieje się zaraz po świętach jak sklepy są ponownie otwarte? Tłumy ludzi przeciskają się w hipermarketach i w galeriach handlowych, tak jakby zaraz miał być koniec świata albo sklepy były przyjemniej miesiąc zamknięte. Kręcimy się bez celu po alejkach i butikach kupując coraz to nowe rzeczy i wydając pieniądze. 
To samo można zauważyć podczas wyprzedaży. Nie ważne czy potrzebujemy czarnej koszuli czy też nie, kupujemy bo jest tańsza o kilka złotych. 
Kupujemy, gromadzimy, bo było o kilka złotych taniej, bo ciągle mamy potrzebę posiadania najnowszych gadżetów. Trwonimy pieniądze na potęgę i dopiero potem zastanawiamy się czy ta czy tamta rzecz jest nam potrzebna. Ubrania z nieodciętymi metkami wiszą w szafie, kilka par podobnych butów stoi w kącie, a najnowszym gadżetem nasze dziecko pobawi się tydzień i rzuci w kąt, bo znalazło coś innego.
A gdzie w tym wszystkim zdrowy rozsądek, odkładanie pieniędzy na konto, oszczędzanie na realizację marzeń lub tak zwaną czarną godzinę? Czy rzeczywiście musimy wydawać co do grosza? I dlatego właśnie w  lutym, w ramach akcji #eksperymentujesz chciałabym pochylić się nad tematem wydawania i oszczędzania pieniędzy. Co ty na to?
Luty jest doskonałym miesiącem na rozpoczęcie oszczędzania. W styczniu zazwyczaj cierpimy na brak wolnych środków, bo nowy rok to podwyżki cen i opłaty na samochód, ubezpieczenie itp. W lutym natomiast stajemy na nogi i właśnie dlatego warto zacząć oszczędzać od teraz!
Od czego zacząć?
1. Postaw sobie cel. Wakacje? Nowy rower a może wyciskarka do owoców? Zastanów się na co w pierwszej kolejności chciałabyś uzbierać pieniądze. Zapisz cel w notesie by nabrał większej wartości. Mój cel to studia podyplomowe, których koszt to 3500 zł
2. Zastanów się nad metodą oszczędzania. Może metoda słoikowa albo konto oszczędnościowe?
3. Pomyśl, co jeszcze możesz zrobić by twój cel stał się jak najszybciej realny. Może masz możliwość podjęcia dodatkowej pracy? 
4. Przejrzyj rzeczy, które posiadasz. Może masz książki, ubrania lub płyty, które nie są ci potrzebne, a które warto sprzedać i zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na realizację marzenia?
5. Zanim kupić nową rzecz, przemyśl czy rzeczywiście jest ona niezbędna. Być może po chwili namysłu zrezygnujesz z zakupu, a pieniądze, które zostaną w twoim portfelu przeznaczysz na realizację planu.

6. Szukaj oszczędności! Być może w banku, w którym masz konto przygotowali dla ciebie atrakcyjną ofertę obniżenia opłat za prowadzenie konta albo kończy ci się umowa na telefon, Internet i możesz wynegocjować korzystniejsze warunki?

Mój cel na luty – zaoszczędzić najwięcej ile się da, aby cel, którym są studia podyplomowe stał się jak najszybciej realny
Na koniec zapraszam Was do innych blogerek biorących udział w lutowym eksperymentowaniu. Zobaczcie jakie one podjęły wyzwania:
(Visited 48 times, 1 visits today)



Facebook