Olejek przeciw rozstępom w ciąży i podczas karmienia – domowy Elancyl – DIY

Olejek przeciw rozstępom w ciąży i podczas karmienia – domowy Elancyl – DIY
Wiele osób straszy kobiety, że ciąża zrujnuje ich ciało, że na pewno pojawią się okropne rozstępy i skóra nie będzie już wyglądała jak dawniej. Reklamy nawołują do stosowania drogich preparatów, które mają podziałać zbawiennie na skórę i zapobiec powstaniu rozstępów. Mamy wcierać drogie kremy tylko firmy X i Y, bo inne na pewno sobie z tym problemem nie poradzą. Ja jestem na końcówce ciąży i przez ten czas żaden rozstęp nawet nie próbował nawiedzić mojej skóry. Sekret braku rozstępów to tak naprawdę staranna codzienna pielęgnacja skóry poprzez jej masowanie, nawilżanie i natłuszczanie. Skóra, która jest dobrze nawilżona i elastyczna sama sobie poradzi z rozciąganiem. Oczywiście rozstępy to też sprawa genów i czasem bywa tak, że możemy sumiennie wcierać i masować a one i tak się pojawią.
Przez całą ciążę nie stosowałam żadnych drogich specyfików do ciała, a jedynie naturalne olejki i oliwki. Na początku ciąży była to oliwka HIPP, o której pisałam TU, potem był naturalny olejek przeciw rozstępom z firmy Diagnosis (zrecenzowany TU). Kolejne preparaty to naturalny balsam do ciała w formie musu, który zrobiłam sama i naturalne oleje z ECOSPA (olej ze słodkich migdałów, olej sezamowy). Kolejnym kosmetykiem, który stosowałam do ciała po kąpieli był olejek a’la Elancyl, o którym dziś napiszę szerzej.
Chciałabym wam pokazać jak samodzielnie wykonać taki preparat w postaci olejku do ciała, który działa bardzo nawilżająco i ujędrniająco. A jego głównym zadaniem jest przeciwdziałać powstawaniu rozstępów. 
Muszę zacząć od tego, że skład mojego olejku jest identyczny jak skład drogiego aptecznego olejku Elancyl. Jest to podobno bardzo dobry preparat przeciwdziałający powstawaniu rozstępów. Nie wiem, gdyż nigdy go nie stosowałam. Wiem to od koleżanek i z recenzji na blogach.
Elancyl apteczny i mój domowy różnią się tylko jednym składnikiem. Elancyl apteczny to kompozycja olejków, witaminy E i Caprylic/Capric Triglyceryde. Jest to substancja, która ułatwia poślizg kosmetykom. Żeby nie być gołosłowną wklejam zrzut ekranu ze strony Kosmopedia – świetnej internetowej bazy składników kosmetycznych.
Ja nie mam takiej substancji i nawet do głowy by mi nie przyszło jej szukać. Po co, skoro oleje same w sobie fajnie się rozprowadzają na skórze. 
Oryginalnego olejku Elancyl nigdy nie stosowałam, uważam, że jest za drogi ( za 150 ml musimy zapłacić od 50 zł wzwyż – wg ceneo.pl – KLIK). Zrobiłam sobie identyczny olejek za grosze i dziś pokażę wam jak to zrobić.
Zacznijmy jednak od składu. Jako, że nie używałam oryginalnego Elancylu nie dysponuję buteleczką ze składem. Zapożyczyłam zdjęcie z bloga Bogusi – pięknoiminimalizm.blogspot.com, na którym możecie przeczytać recenzję tego specyfiku. Link do recenzji – KLIK
Rozszyfrujmy skład:
  • Caprylic/Capric Triglyceryde opisałam już wyżej
  • Carthamus tinctorius seed oil to nic innego jak olej z nasion krokosza barwieńskiego
  • Oenothera biennis oil to olej z wiesiołka dwuletniego
  • Camelina sativa seed oil to lnicznik siewny inaczej zwany lnianką siewną
  • Olea europaea fruit oil to oliwa z oliwek
  • Tocopherol to witamina E
  • Tocopheryl acetate to witamina E w formie estru – octanu tokoferylu
Skład prosty więc samodzielnie można wykonać taki kosmetyk.
Olej z krokosza barwieńskiego ma następujące działanie:
  • Neutralizuje wolne rodniki – doskonale chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi
  • Zmniejsza foto wrażliwość skóry na poparzenia.
  • Stymuluje regenerację skóry.
  • Hamuje stany zapalne skóry, przyspiesza gojenie się ran, trądziku i łuszczycy.
  • Spłyca zmarszczki i nadaje skórze elastyczność, sprężystość i utrzymuje prawidłowy poziom nawilżenia.
  • Zastosowany na skórę głowy i włosy poprawia ich kondycję.
  • Poprawia mikro krążenie w skórze głowy, co skutkuje lepszym odżywieniem cebulek włosowych i symulacją wzrostu włosów.

O oleju z wiesiołka dwuletniego pisałam tutaj – KLIK
Olej z lnianki siewnej zwany jest też olejem rydzowym. Ma on następujące właściwości:
  • Olej ten ma właściwości odżywcze i pomaga przy schorzeniach skórnych takich jak egzema i łuszczyca.
  • Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w oleju z lnianki siewnej pomagają w naprawie uszkodzonych komórek, dzięki temu skóra nabiera elastyczności. 
  • Olej polecany jest do skóry  dojrzałej i delikatnej. 
  • Ochrania mieszki włosowe – może być stosowany w produktach do pielęgnacji włosów. 
  • Ze względu na wysoka zawartość naturalnych tokoferoli jest bardzo skutecznym wymiataczem wolnych rodników i zaliczany do środków ”anti-aging”, 
  • Zwiększa barierową funkcje skóry, zmniejsza utratę wody przez naskórek oraz zwiększa elastyczność skóry. 

Oliwę z oliwek wszyscy znamy, ma ona następujące właściwości:
  • Oliwa z oliwek chroni skórę przed utratą wilgoci, ponieważ przywraca naturalną barierę lipidową naskórka. 
  • Wpływa kojąco na skórę podrażnioną, a także likwiduje szorstkość 
  • Wygładza skórę i działa przewiwstarzeniowo
  • Sprawdzi się w przypadku skóry dotkniętej alergią, atopowym zapaleniem skóry i łuszczycą.
  • Oliwa ma właściwości filtra słonecznego – anty UV

Łącząc te oleje otrzymujemy świetną bombę witaminową i doskonały kosmetyk do uelastyczniania i nawilżania skóry.
Wszystkie składniki potrzebne do wykonania olejku kupiłam w aptece Gemini. Można także poszukać w sklepach internetowych z półproduktami do produkcji kosmetyków. 
Na butelkę 250 ml użyłam następujących proporcji:

Olej z krokosza barwieńskiego 100 ml
Olej z wiesiołka dwuletniego 70 ml
Olej z lnianki siewnej 50 ml
Oliwa z oliwek 30 ml
witamina E
Nie znam proporcji jakie wykorzystał producent oryginalnego Elancylu, ale patrząc na skład widzę, że najwyżej jest olej z krokosza (jest go najwięcej, dlatego dałam go aż 100 ml), potem występuje olej z wiesołka (stąd u mnie mniejsza porcja, bo 70 ml) itd. Witaminy E wlałam 100 kropel czyli ok 3 ml ( 1 ml to ok 27 kropli). 
Mój domowy olejek a’la Elancyl jest gotowy i używam go od 2 miesięcy codziennie regularnie po wieczornej kąpieli. Skóra na brzuchu, pośladkach, biuście i udach jest fantastycznie nawilżona i bardzo jędrna. Nie ma mowy o jakichkolwiek rozstępach! 
Pewnie ciekawi was jeszcze koszt przygotowania takiego olejku. Sprawdzając ceny w aptece Gemini wygląda to następująco:
  • Olej z krokosza kupiłam firmy ETJA – KLIK za 7,79 (50 ml). Potrzebowałam 100 ml więc 2 butelki. Łączny koszt to 15,58 zł
  • Olej z wiesiołka kupiłam także firmy ETJA – KLIK za 11,59 (50 ml). Potrzebowałam 70 ml więc wyszło 1,5 butelki. Łączny koszt 16,23 zł
  • Olej z lnianki kupiłam spożywczy, także w Gemini za 11,69 za aż 250 ml. Do produkcji 1 butelki olejku zużyłam tylko 50 ml więc wydatek jest rzędu 2,34 zł
  • Oliwę z oliwek i witaminę E miałam w domu więc koszt był zerowy, ale gdybym miała wszystkie składniki zakupić w aptece Gemini to za butelkę oliwy extra vigin (500 ml) zapłaciłabym 25,79 zł (KLIK). Z tego zużyłabym tylko 30 ml więc doliczam koszt 1,55 zł
Łączny koszt przygotowania 250 ml butelki olejku to 35,70 zł, a pojemności 150 ml to 21,42 zł

Zobaczcie jaka to oszczędność! Butelka 150 ml aptecznego Elancylu to koszt od 50 zł wzwyż, w zależności od miejsca zakupu, a koszt mojego olejku o IDENTYCZNYM składzie to 21,42 za 150 ml. Dodatkowo zostają mi oleje z wiesiołka (30 ml), lnianki (200 ml) i oliwa z oliwek (aż 470 ml). Dzięki temu mogę przygotować kolejne olejki dokupując tylko olej z krokosza lub mieszając te, które mam. Czy to nie cudowne?
Stosuję go codziennie na biust, cały brzuch, pośladki, uda i czasem na ramiona. Olejek jak to olejek jest tłusty, ale warto odczekać chociaż 15 minut by jak najwięcej dobroczynnych składników się wchłonęło. Potem zakładam bawełnianą piżamę i idę spać. Skóra przez cały następny dzień jest miękka w dotyku, gładka i bardzo elastyczna. 
Zachęcam Was bardzo serdecznie do przygotowania samodzielnie takiego olejku. Koszt jest niewielki a działanie niesamowite! 
(Visited 227 times, 1 visits today)



Facebook