Skarpetki złuszczające Clarena – wpis zawiera zdjęcia w trakcie zrzucania skóry

Skarpetki złuszczające różnych firm stosuję już od jakiegoś czasu, ale nigdy nie złożyło się by je zrecenzować. Tym razem od początku do końca zabiegu trzymałam aparat w pogotowiu i zrobiłam kilkanaście zdjęć. Chciałabym wam opisać jak działają skarpetki złuszczające, jaki jest efekt i czas „linienia”. Zapraszam!

Skarpetki Clarena kupiłam podczas kwietniowych Targów Kosmetycznych w Poznaniu. Kosztowały 13 zł więc cena jak najbardziej w porządku. W opakowaniu znajdziemy 2 plastikowe skarpetki z płynem w środku. Wystarczy rozciąć skarpetkę, wsunąć stopę i czekać od 60-90 minut. Pamiętajcie, żeby przed nałożeniem skarpetek dokładnie przeczytać informacje na opakowaniu! Będzie tam podany m.in czas zabiegu. Może on być różny w zależności od skarpetek i firmy produkującej.

Ja dodatkowo stopy owijam ręcznikiem, żeby ciepło potęgowało działanie substancji w skarpetkach. Na czas oczekiwania dobrze zrobić sobie herbatę, kawę czy cokolwiek innego, wziąć książkę lub włączyć komputer. Czas wtedy szybciej leci i nie mamy poczucia zmarnowanej godziny do półtorej. 

Podczas zabiegu czułam momentami delikatne pieczenie i jakby łaskotanie, to nie było nic nieprzyjemnego, ot takie bardziej obojętne doznanie. Po upłynięciu wymaganego czasu należy stopy wypłukać w ciepłej wodzie i czekać aż skóra zacznie się łuszczyć. 

Tak wygląda skóra tuż po wyjęciu stóp ze skarpetek. Nic się nie dzieje.

Naskórek w przypadku skarpetek Clareny zaczął sie łuszczyć równo po 7 dniach. Wcześniej nic się nie działo. Łuszczenie to chyba najgorszy etap, bo człowiek wygląda dość strasznie. Skóra jest dosłownie wszędzie – w skarpetkach, na podłodze i w łaziece. Przez okres linienia non stop chodziłam w skarpetkach, łącznie ze spaniem, żeby nie roznosić skóry po domu. Na szczęście po 5 dniach wszystko się zakończyło i światło dzienne ujrzała nowa i piękna skóra jak u niemowlaczka. W przypadku skarpetek Clareny czas linienia trwa jedynie 5 dni. Jest on dość intensywny, bo skóra schodzi dużymi płatami, ale dzięki temu proces trwa krócej. Wcześniej stosowane przeze mnie skarpetki nie dawały tego komfortu i skóra odpadała małymi kawałkami przez znacznie dłuższy okres. Było to zdecydowanie mniej komfortowe. 

Skóra podczas linienia wygląda tak:

Mało ciekawy widok, ale wiem, że niektóre z was były ciekawe jak to wygląda. 

Czy jestem zadowolona z zabiegu?

Tak! Skóra po skarpetkach jest gładka i miękka. Mam suchą skórę na stopach i dość szybko rogowacieje. Niestety pumeksem czy tarką nigdy takiego efektu nie osiągam. Skóra ścierana pumeksem przynajmniej w moim przypadku odrasta szybciej i jest grubsza. Nie mogę niestety powiedzieć, że skarpetki dają mi efekt jak po wizycie u kosmetyczki na pedicure. Skóra na piętach jest gładka i miękka, ale na poduszeczkach, gdzie jest najwiekszy nacisk podczas chodzenia na obcasach mogłoby być lepiej. Mogę powiedzieć, że skarpetki dają mi w 80% taki efekt jak po wizycie kosmetyczki. Nie jest więc źle, no i portfel odpoczywa, bo skarpetki to koszt 13-15 zł, a zabieg pedicure u kosmetyczki to już ok 60-80 zł.

Dajcie znać czy stosowałyście skarpetki złuszczające i czy jesteście zadowolone.

(Visited 94 times, 1 visits today)