Lumpeksy – styl na życie czy konieczność?

Lumpeksy – styl na życie czy konieczność?
Z czym wam się kojarzy słowo lumpeks/ second hand? Z dobrobytem czy koniecznością? Z ciekawością co kryje nowy sklep, paletą wielu unikatowych ciuchów, stylem życia czy raczej z biedą i szarością? No właśnie…
Źródło
Kiedyś słowo ciucholand, lumpeks kojarzone było tylko z ubóstwem, brakiem możliwości zakupu nowej odzieży. Teraz hasło „kupione w lumpeksie” budzi często zaciekawienie, bo sklepy tego typu kryją w sobie prawdziwe perełki! Second-handy odwiedzają dziś starsi ludzie i młodzież w poszukiwaniu niedrogiej a ciekawej odzieży. Kobiety i mężczyźni dobrze sytuowani szukający unikatowych rzeczy, a nawet artyści czy projektanci w poszukiwaniu inspiracji. 
W dzisiejszych czasach szukamy odskoczni, chcemy wyróżnić się ubiorem. Poszukujemy rzeczy modnych ale w pojedynczych egzemplarzach, czegoś czego nie mają inni w naszym otoczeniu. Dlatego też tak wiele osób zagląda do ciucholandów w poszukiwaniu ciekawego swetra, unikatowego paska czy torebki. 
Nadal jednak można spotkać się z opinią, że odzież w lumpeksach jest gorszej jakości, nie wiadomo kto nosił ją wcześniej i skąd przywędrowała. Wiele osób uważa, że ubrania w ciucholandach są już dawno niemodne. Niektórzy rezerwują tego typu sklepy tylko dla ubogich ludzi, starszych, którzy przepychają się między wieszakami w poszukiwaniu wełnianej staromodnej spódnicy czy rozciągniętego swetra.
Jak to właściwie jest? Czy lumpeks to kopalnia unikatowych i ciekawych rzeczy czy jednak zbiorowisko bakterii, kurzu i niemodnych, niechcianych przez nikogo szmat?
Źródło
Jak wy postrzegacie sklepy typu second hand? Czy uważacie że ubieranie się w ciucholandach to styl na życie i rzeczywiście można znaleźć w nich coś ciekawego? A może unikacie szerokim łukiem sklepy tego typu, a ludzi ubierających się w lumpeksach traktujecie „inaczej”? Czekam na wasze komentarze i zapraszam do dyskusji.
(Visited 154 times, 1 visits today)


  • Pamiętam, że kiedyś, jak byłam młodsza, chodzenie po lumpeksach to był straszny przypał, a koleżanki z klasy miały tylko drogie ubrania z nowych kolekcji. A ja lubiłam chodzić po sh i wyszukiwać perełki. Teraz rzadziej je odwiedzam, bo czas mi niezbyt pozwala, a jak już idę, to nie w dzień dostawy (przynajmniej nie od razu po otwarciu), bo ludzie rzucają się jak głodne hieny. Biją koszykami po głowie i wieszakami po żebrach, a ubrania z rąk wyrywają 😀

  • Ja chodzę do sh bo po pierwsze to lubię, wygrzebać super ciuch za grosze, fajne uczucie ale też odrobinę z tego, że nie lubię wydawać dużo kasy na ciuchy bo po prostu jej nie mam. Trzeba sobie jakoś radzić w życiu 🙂

  • Oj lubię, lubię! Najchętniej zaglądam w dni dostawy kiedy towar jeszcze nie przebrany choć nie raz trafiłam coś extra długo po dostawie 🙂 Lumpeksy są różne, zresztą jak klasyczne sklepy w galeriach handlowych, ale można znaleźć takie, do których zagląda się i po których buszuje się z przyjemnością 🙂
    Założyłam nawet bloga o trójmiejskich (głównie Gdańskich) ciucholandach na którego serdecznie zapraszam lumpekslove.blogspot.com 🙂 

  • Nie umiem kupować w lumpkach, szukać , wygrzebywać i jeszcze żeby znaleźć swój rozmiar. Jakaś masakra i w dodatku ten zapach . . . Jednak czasami zazdroszczę koleżanką, które potrafią się ubrać w lumpeksie, noszą ciuszki unikatowe i przede wszystkim tanie. Chyba nie każdy ma taki dar kupowania w tego typu sklepach.

    • Wiem o czym mówisz. Ja wybieram tylko te SH gdzie rzeczy są pozawieszane na wieszakach, czyste i często wyprasowane. Nawywam je ekskluzywnymi 😉 Omijam natomiast szerokim łukiem te podrzędne z koszami pełnymi niezidentyfikowanych ubrań i "zapaszkiem"

  • uwielbiam szmateksy i często łowię tam super perełki, nawet za 1 zł! faza sh=obciach już dawno minęła choć niektóre (obciachowe) ciuchlandy wyglądają jak z poprzedniej epoki i nie zachęcają do wejścia

  • ja uwielbiam kupować w lumpeksach, szczególnie w moim rodzinnym Lęborku, gdzie jest znacznie taniej, moi znajomi często nie mogą uwierzyć, że to co mam na sobie jest z lumpeksu

  • W mojej okolicy Sh są owszem jednak większość sprzedawanych tam ubrań to tzw"czyściwo". Jedak jak tylko jestem gdzieś dalej to chętnie je odwiedzam. Uwielbiam ten moment kiedy upoluje fajny ciuszek, który jest na czasie za tak niewielkie pieniądze. Ostatnio udało mi się zdobyć atłasową sukienkę w kroju litery a w szmaragdowej zieleni – szał za cenę Uwaga 7 zł!

    • Nic nie cieszy bardziej niż dobrze upolowany ciuch w SH za grosze.

  • a ja jestem właścicielką sklepu outlet i "ciucholandu" jeśli tak można to nazwać. U mnie ciuszki są wybierane w hurtowniach "z wieszaka" wybieram tylko te które są idealne pod względem jakości i gatunku. Mój sklep nie jest typowym po 1 zł, jak to się utarło. Kupując do sklepu za każdą sztukę płacę osobno, ale mam pewność satysfakcji klienta 🙂 Choć zdarzają się panie, które chciałyby żebym sprzedała im ciuszek za który ja w hurtowni zapłaciłam 20 zł, za 2 zł….. Są też takie panie które potrafią wydać jednorazowo 200 zł i są zadowolone i często wracają.
    Powiem szczerze, że wolę jednak inwestować w pojedyncze sztuki outletów, często trudno dostępnych w kilku egzemplarzach 🙂 Szczerze mówiąc trzeba się napracować i nauganiać z niektórymi paniami, ale kocham to i jestem szczęśliwa z tego że mam taki sklep 🙂
    Czasami można upolować prawdziwe perełki 🙂
    Przykładowe ciuszki z mojego sklepu można obejrzeć tutaj 🙂 http://szook-outlet.blogspot.com/

    • Zazdroszczę! Zawsze marzyłam o takim własnym sklepiku ale dokładnie takim jaki Ty masz – perełki, rzeczy w bdb stanie a nie podrzędny lumpeks z "zapaszkiem". Spodobało mi się kilka rzeczy u Ciebie na stronie. Wysyłasz pocztą?

  • Czasami wpadam do lumpeksów, no ale że w swojej okolicy żadnego nie mam, to nie jestem częstym gościem. W lumpeksach można czasami znaleźć na prawdę perełki, więc lubię do nich zaglądać 😉

    • To jeszcze istnieją miejsca gdzie nie ma SH? Rekordy pobija chyba Bielsko Biała, kiedyś tam byłam i dosłownie co drugi sklep to SH. Nie wiadomo do którego wejść, tak dużo ich było.

  • Ja już praktycznie w ogóle nie kupuję w normalnych sklepach, bo ceny są tam za wysokie. A tak, w ciuchlandzie za 100 zł mogę kupić kilka świetnych rzeczy, gdzie w normalnym sklepie kupiłabym jedną bluzkę…

    • I to jest właśnie to! Za nie dużą kwotę tyle fajnych rzeczy.

  • lubię, ale zależy od sh, niektóre są na prawdę na dobrym poziomie inne mega koszmarne, poplamione szmaty… najczęściej kupuję na wagę:P ale i z wyceny jeżeli coś jest na prawdę dobrej jakości i nie kupię nic nowego w tak atrakcyjnej cenie

    • Dokładnie tak. Ciucholand ciucholandowi nie równy.

  • Chodzę od czasu do czasu do tego typu sklepów, ale rzadko coś wybiorę dla siebie, bo przeważnie nie te rozmiary są.. 🙂

    • Też czasem coś sobie upatrzę i potem okazuje się, że za duże/za małe. Warto jednak zaglądać regularnie bo nigdy nie wiadomo kiedy znajdziemy coś ciekawego.

    • Dokładnie mam to samo zd. 🙂

  • Ja wprost uwielbiam buszować po SH 🙂

    • Szukasz konkretnych rzeczy czy " co wpadnie w oko"?

  • Ja często kupuję w lumpeksach i absolutnie nie uważam żeby było to jakimś obciachem. Jak się ma dobre oko to można wyszukać perełki, które będą miały zdecydowanie lepszą jakość niż ubrania od 'chińczyka'. Sporo rzeczy to dobre marki, które mają zdecydowanie lepsze materiały i nawet używane wciąż wyglądają prawie jak nowe.

    • Ten artykuł to pierwsza część serii na temat zakupów w SH. Chciałam zrobić takie wprowadzenie i poznać Wasze zdanie na ten temat. Mam już przygotowany kolejny wpis na ten temat. Podobnie jak Ty uważam, że to skarbnica ciekawych ubrań i dodatków. Warto jednak zwracać uwagę na poziom SH bo jak każdy sklep tak i lumpeks bywa i lepszy i gorszy.


Facebook